Rzut karny rozstrzygnął starcie Huczwy i Granitu

Rzut karny rozstrzygnął starcie Huczwy i Granitu

W 19. kolejce rozgrywek grupy II IV ligi lubelskiej Huczwa Tyszowce podejmowała Granit Bychawa. W 14. minucie sobotniego starcia podopieczni Krzysztofa Rysaka objęli prowadzenie po trafieniu Oliwera Maziarki. Ekipa z Bychawy błyskawicznie wyrównała dzięki bramce Bartłomieja Radziewicza. Remis utrzymywał się do doliczonego czasu gry, gdy w szesnastce Granitu faulowany był Damian Ziółkowski, a sędzia podyktował rzut karny. Do jedenastki podszedł sam poszkodowany i zapewnił swojej drużynie komplet punktów. 

Krzysztof Rysak:

Za nami bardzo trudne spotkanie z mocnym przeciwnikiem, który przyjechał po trzy punkty. Rywale próbowali realizować swoje zadania, natomiast my byliśmy nieco cofnięci, wiedząc o tym, że Granit dysponuje dużym potencjałem szczególnie w akcjach ofensywnych. Staraliśmy się zniwelować tę różnicę, a moi zawodnicy musieli się mocno napracować zwłaszcza w defensywie na trudnym boisku, które nie sprzyjało ani jednym, ani drugim. Ogólnie oba zespoły potrafią utrzymać się przy piłce, kreując akcje od obrony przez wszystkie formacje i kończąc je w widowiskowy sposób. Jednak murawa wszystko zweryfikowała i często rozgrywka ograniczała się do prostych środków i zagrania dłuższej piłki za plecy obrońców na wolną strefę. W tej walce lepiej prezentowała się drużyna przyjezdna, jednak niestety dla nich nie przekładało się to na sytuacje bramkowe. Przeciwnicy nie stworzyli sobie wielu okazji, aczkolwiek na 20-30 metrze przed naszą bramką cały czas coś się działo. Musieliśmy być skoncentrowani, aby odbierać piłki, nie za dużo faulować i przechodzić do kontrataku. Były momenty, w których dłużej utrzymywaliśmy się przy futbolówce, ale przeciwnik dobrze organizował się w grze defensywnej i mieliśmy z tym problemy. Natomiast gdy po odbiorze zagraliśmy szybką piłkę do napastników, podpierając to bocznymi pomocnikami, to stwarzaliśmy sobie sytuacje. W pierwszej połowie mogliśmy strzelić bramkę po akcji lewą stroną, gdy Daniel Pyś obsłużył idealnym podaniem Oliwera Maziarkę, który poślizgnął się i nie trafił do pustej bramki. Po przerwie okazję miał Damian Ziółkowski, który po koronkowej akcji jego, Daniela Pysia i Rafała Kycko, wyszedł sam na sam z bramkarzem rywali, ale nie potrafił go pokonać. Dużo się działo, było wiele stałych fragmentów gry i walki w powietrzu. Przed przerwą wyglądało to słabo z naszej strony, ale w drugiej części nabraliśmy pewności w obronie. W 90. minucie otrzymaliśmy rzut karny po tym, jak Damian Ziółkowski został powalony w polu karnym. Sędzia zdecydował się na podyktowanie jedenastki, którą wykorzystaliśmy. Jestem przekonany, że remis byłby zdecydowanie bardziej sprawiedliwy, ale czasem los przyznaje pewien bonus i my z niego skorzystaliśmy. Chociaż zapracowaliśmy na to, ponieważ Damian Ziółkowski wbiegł w pole karne, szukając sobie miejsca, a obrońca rywali nie wytrzymał ciśnienia i sfaulował naszego zawodnika. 


Łukasz Gieresz:

To był bardzo brzydki mecz z obu stron. Warunki przeszkadzały w konstruowaniu akcji ofensywnych, a piłka najczęściej była w górze. Straciliśmy bramkę w doliczonym czasie gry po rzucie karnym, ale uważam, że naszym największym problemem jest to, jak zachowujemy się pod bramką rywala. Jeśli chodzi o naszą postawę, to teoretycznie mieliśmy optyczną przewagę, ale należy przyznać, że niewiele z tego wynikało. W sytuacjach, w których się znajdowaliśmy, brakowało decyzji. Zwłaszcza w polu karnym rywali zwlekaliśmy z oddaniem strzału. Trudno powiedzieć, żebyśmy zmusili bramkarza Huczwy do wysiłku. To spotkanie idealnie podsumowuje nasze poczynania na wyjazdach, które są, delikatnie mówiąc słabe. Próbowaliśmy i włożyliśmy dużo zdrowia w ten mecz, ale nikt nie przyznaje punktów za wrażenia artystyczne. Trudno myśleć o zdobyczach bramkowych, jeżeli nawet w niezłych sytuacjach podejmujemy bardzo złe decyzje, które nie kończą się uderzeniami. Przed nami dwa mecze u siebie i mam nadzieję, że w tych spotkaniach zaprezentujemy się lepiej, ponieważ tak jak już wspominałem, naszą dyspozycją w starciach wyjazdowych zawodziliśmy samych siebie.

NASTĘPNY MECZ

W następnym meczu Huczwa Tyszowce zmierzy się w zaległym starciu 17. kolejki z Unią Hrubieszów (25 listopada, 13:00). Natomiast Granit Bychawa rozegra zaległe spotkanie 18. kolejki z Ładą 1945 Biłgoraj (25 listopada, 13:00).

Huczwa Tyszowce – Granit Bychawa 2:1 (1:1)
Bramki: Oliwer Maziarka 14′, Damian Ziółkowski 90+2′ (rzut karny) – Bartłomiej Radziewicz 16′

Huczwa: Maksymiak – Okalski, Gilarski, Michna, Daszkiewicz – Krosman, Kuron, Pyś, Ziółkowski, Kycko – Maziarka (46′ Lis) (89′ Dworak).

Granit: Ziółkowski – Iwaniak, Świderski (53′ Sprawka), Radziewicz, Piwnicki – Misztal, Szymala, Struk, Banachiewicz, Pęcak – Morenkov (74′ Strug).

Żółte kartki: Bartłomiej Radziewicz, Mateusz Zawiślak (na ławce rezerwowych)
Sędziował: Jakub Bancerz (Lublin).

fot. Huczwa Tyszowce (archiwum)