Sparta wyszła górą ze strzelaniny z Unią

Sparta wyszła górą ze strzelaniny z Unią

Grad bramek padł w meczu Sparty Rejowiec Fabryczny z Unią Hrubieszów. Górą ze starcia beniaminków wyszli podopieczni Bartosza Bodysa, którzy ostatecznie wygrali 4:3 i dzięki temu powiększyli swoją przewagę nad strefą spadkową do siedmiu punktów. W odwrotnej sytuacji są zawodnicy prowadzeni przez Dariusza Herbina, którzy po sobotniej przegranej zajmują ostatnie bezpieczne miejsce w tabeli IV ligi. 

Bartosz Bodys:

Najważniejsze, że wygraliśmy, bo był to bardzo słaby mecz w naszym wykonaniu. To, co wyprawialiśmy w obronie, to jest kryminał. Spotkanie zaczęliśmy w najgorszy możliwy sposób. Zakładaliśmy sobie, że to jest najważniejsza konfrontacja w tej rundzie. Po czym wychodzimy na boisko i oddajemy pierwszą bramkę przeciwnikowi za darmo. Nasz obrońca mimo możliwości nie wybił piłki i stracił ją, a rywal strzelił praktycznie do pustej bramki. Później mieliśmy dwie bardzo dobre sytuacje Przemka Jasińskiego, w których niepotrzebnie dogrywał, mógł ścinać i próbować akcji jeden na jeden z bramkarzem. Następnie Andrzej Głowacki znalazł się w sytuacji sam na sam z golkiperem, ale przegrał ten pojedynek. Bliżej środka pierwszej połowy zaczęliśmy grać płynniej. Dobrą akcję zrobił Mateusz Wołos, który dograł prostopadłą piłkę do Kuby Martyna, a ten zakończył ją celnym strzałem. Chwilę potem w polu karnym faulowany był Andrzej Głowacki i na raty zakończył jedenastkę bramką. W końcówce udała nam się kolejna kontra, którą także zamknął Andrzej. W przerwie w szatni padły mocne słowa, ponieważ to, co wyrabialiśmy, w obonie to jest dramat. Równie dobrze mogliśmy przegrywać 1:4. Rozmowa nie do końca przyniosła spodziewany efekt, bo nasza gra nie zmieniła się i daliśmy sobie strzelić dwa gole. W międzyczasie strzeliliśmy bramkę na 4:1 po trafieniu Damiana Osoby, który przytomnie się zachował, gdyż zobaczył, że bramkarz przeciwników źle wybił piłkę i trafił do praktycznie pustej bramki. Później stało się najgorsze, co mogło się stać. Stanęliśmy i pozwalaliśmy Unii Hrubieszów na to, by jej skrzydłowi nas cały czas kąsali. Końcówka przez to była ciężka. Chwała chłopakom, że dowieźli zwycięstwo do końca. Trzy punkty są najważniejsze, a zwycięzców podobno się nie sądzi, ale pewnych rzeczy nie możemy robić. Lepiej dysponowany zespół przeciwnej drużyny mógłby nas mocno skarcić. Musimy teraz spokojnie usiąść i przeanalizować pewne rzeczy. Wydaje mi się, że nasza sytuacja to dobra pozycja wyjściowa, by skutecznie walczyć o utrzymanie w tej lidze, które jest naszym głównym celem.


Dariusz Herbin:

Przegraliśmy ten mecz, bo byliśmy w nim zwyczajnie słabsi. Zabrakło nam wiary, ambicji i zaangażowania co niektórych zawodników.

NASTĘPNA KOLEJKA

W następnej kolejce Sparta Rejowiec Fabryczny podejmie Powiślaka Końskowola (14 marca, 13:00). Natomiast Unia Hrubieszów zagra na wyjeździe z Huraganem Międzyrzec Podlaski (16 listopada, 13:00).

Sparta Rejowiec Fabryczny – Unia Hrubieszów 4:3 (3:1)
Bramki: Jakub Martyn 29′, Andrzej Głowacki 35′, 45′, Damian Osoba 61′ – Bartłomiej Greniuk 5′, Mariusz Podgórski 64′, Arkadiusz Drapsa 75′

Sparta: Podlipny – Kurzyna, Paździor, Oleksiejuk, Wójcik – Osoba, Barabasz (63′ Kasperek), Wołos (85′ Bielak), Martyn (72′ Hawerczuk) – Jasiński, Głowacki (70′ Sienkiewicz).

Unia: Krawczuk – Pietrusiewicz (80′ Blicharz), Baran, Kazan (46′ A. Oleszczuk), M. Oleszczuk – Kamiński, Podgórski, Wiejak, Pańko, Drapsa – Greniuk.

Żółte kartki: Damian Osoba, Michał Kasperek – Filip Pietrusiewicz, Adrian Oleszczuk, Michał Blicharz
Niewykorzystany rzut karny: Andrzej Głowacki 35′ (obrona bramkarza)
Sędziowała: Ewa Walczyńska (Lublin).

fot. Sparta Rejowiec Fabryczny (archiwum)