Tym razem stoczyli bardziej wyrównany bój

Tym razem stoczyli bardziej wyrównany bój

Remisem 1:1 zakończył się mecz pomiędzy Polesiem Kock a Lublinianką, czyli byłym klubem, który ostatnio prowadził Grzegorz Białek. W pierwszej połowie zasłużenie prowadził zespół Lublinianki. Rywale mogli strzelić dwie czy trzy bramki, bo po naszych błędach mieli ku temu okazje. Natomiast na drugą połowę wyszliśmy z zupełnie innym ustawieniem, jak i nastawieniem. Gra w naszym wykonaniu wyglądała zdecydowanie lepiej. Remisowaliśmy, a dążyliśmy do tego, aby zdobyć zwycięską bramkę. Mieliśmy jednak w pamięci mecz sprzed tygodnia (z Kryształem Werbkowice – przyp. red.), w którym po remisie chcieliśmy koniecznie wygrać, co nas pokarało. Dlatego dzisiaj musieliśmy przypilnować wyniku i trzeba szanować punkt – nie ukrywa Grzegorz Białek. To jest kolejny mecz, w którym niewykorzystane sytuacje zemściły się na nas. W pierwszej połowie mieliśmy olbrzymią przewagę, której nie potrafiliśmy udokumentować. W drugiej pozwoliliśmy na zbyt wiele gospodarzom. W naszym wykonaniu jest to powtórka sprzed tygodnia (konfrontacja z Huczwą Tyszowce – przyp. red.). Wydaje mi się, że to już jest zmęczenie materiału – podsumowuje Dariusz Bodak.

Polesie Kock – Lublinianka 1:1 (0:1)
Bramki: Jacek Cybul 79′ – Adrian Rejmak 20′

Polesie: Zapał – Dobosz, Kamiński (46′ Ma. Skrzypek), Wójcik, Duduś – Krupski, Bielecki (70′ Majcher), Misiarz, Wójcicki (85′ Nowakowski), Al-Swaiti – Cybul.

Lublinianka: Toruń – Wszołek, Dzyr, Mulawa, Kowalczyk – Baran (75′ Morenkov), Kuzioła, Bednara (75′ Iwańczuk), Rejmak (80′ Trochimczuk) – Stępień, Milcz (80′ Rapa).

Żółte kartki: Rafał Krupski, Szymon Bielecki – Jarosław Milcz
Sędziował: Rafał Reszka (Lublin).

fot. Piotr Wołowik (archiwum)