Włodawianka za sprawą Granitu zanotowała pierwszą porażkę na własnym stadionie

Włodawianka za sprawą Granitu zanotowała pierwszą porażkę na własnym stadionie

Pięć meczów bez porażki trwała passa ligowych zwycięstw Włodawianki Włodawa. Zawodnicy prowadzeni przez Mirosława Kosowskiego dopiero w 9. kolejce rozgrywek IV ligi lubelskiej musieli uznać wyższość rywala, jakim okazał się Granit Bychawa. Dzięki tej wygranej beniaminek z powiatu lubelskiego przesunął się na trzecie miejsce w tabeli, kosztem swoich niedzielnych przeciwników.

Mirosław Kosowski:

Myślę, że jako zespół zaprezentowaliśmy się z dobrej strony, nawet mimo porażki. Do przerwy utrzymywał się bezbramkowy remis i niestety w ostatniej minucie pierwszej połowy dostaliśmy czerwoną kartkę. Nie udało nam się utrzymać czystego konta, a wszystkie nasze ataki kończyły się bez powodzenia. Oddaliśmy kilka strzałów na bramkę rywali i niewiele brakowało, by pokusić się o gola. Szczęście nam jednak kompletnie nie sprzyjało. Przeciwnik wykorzystał swoją przewagę liczebną i mądrze rozgrywał piłkę w drugiej części. Nie udało nam się także upilnować zawodnika gości, który zbiegł na prawe skrzydło i zagrał wzdłuż bramki. Szkoda, bo mogliśmy pochwalić się fajną passą pięciu zwycięstw z rzędu, a tym razem dostaliśmy lekcję gry na swoim stadionie. Gratuluję nie tylko Granitowi Bychawa, ale również moim piłkarzom woli walki, jaką zaprezentowali w tym meczu. 


Łukasz Gieresz:

Doceniamy punkt zdobyty na trudnym terenie. Nie ma co ukrywać, czerwona kartka ustawiła to spotkanie. Do czasu jej otrzymania nasi rywale byli bardzo groźni. Nie było przypadkiem to, że na swoim terenie Włodawianka Włodawa nie zaznała wcześniej porażki. Byliśmy groźni, wychodziliśmy z kontrami i jedna z nich zakończyła się prostopadłym podaniem, po którym zawodnik gospodarzy otrzymał czerwoną kartkę. W drugiej części staraliśmy się grać bardzo cierpliwie, ale nie zawsze było tak, jak sobie zakładaliśmy. Gospodarze nastawili się na kontrataki, lecz my w końcu dopięliśmy swego i po pięknej akcji Jarka Walęciuka, którą wykończył Łukasz Strug, wyszliśmy na prowadzenie. W końcówce naraziliśmy się na niepotrzebny stres, bo przeciwnicy uderzyli w słupek. Na szczęście drugie trafienie zamknęło to starcie. Cieszymy z tej wygranej, ponieważ jak się spodziewaliśmy, był to ciężki mecz. Teraz już koncentrujemy się na następnym spotkaniu.

NASTĘPNA KOLEJKA

W następnej kolejce Włodawianka Włodawa zagra na wyjeździe z Ładą 1945 Biłgoraj (5 października, 16:00). Natomiast Granit Bychawa podejmie Spartę Rejowiec Fabryczny (6 października, 15:00)

Włodawianka Włodawa – Granit Bychawa 0:2 (0:0)
Bramki: Łukasz Strug 70′, 90+2′

Włodawianka: Polak – Gontarz (82′ Naumiuk), Błaszczuk, Nielipiuk, Kwiatkowski – Czarnota, Pacek, Chodziutko, Kornacki, Waszczyński (46′ Skrzypek) – Budzyński (65′ Musz).

Granit: Zawiślak – Piwnicki, Lewczuk, Struk (80′ Wierzbicki), Strug (90′ Sprawka), Banachiewicz (86′ Dudkiewicz), Pęcak (67′ Walęciuk), Świderski, Drozd, Misztal, Szymala.

Żółte kartki: Karol Banachiewicz, Jakub Świderski, Mateusz Misztal
Czerwona kartka: Patryk Błaszczuk 45′ (za faul)
Sędziował:Patryk Zielant (Biała Podlaska).