Z obozu beniaminka IV ligi lubelskiej: Gryf Gmina Zamość

Z obozu beniaminka IV ligi lubelskiej: Gryf Gmina Zamość

Po zakończonej rundzie jesiennej liderem zamojskiej klasy okręgowej z trzypunktową przewagą nad Gromem Różaniec był Gryf Gmina Zamość. Decyzja o przedwczesnym zakończeniu rozgrywek w niższych ligach, spowodowała że to właśnie Gryf znalazł się w gronie szczęśliwców, którzy mogli świętować uzyskanie awansu do IV ligi lubelskiej.   

PRZYSPIESZONE ROZSTRZYGNIĘCIA

Podczas gdy kibice i obserwatorzy zamojskiej klasy okręgowej ostrzyli sobie zęby na myśl o rundzie rewanżowej i walce pierwszej piątki o wejście na wyższy szczebel, wszystkie plany pokrzyżował nagły wybuch epidemii koronawirusa. Mistrzem jesieni oraz jak się okazało całego sezonu 2019/2020 został Gryf Gmina Zamość. Dla klubu założonego w 2011 roku to największy sukces w historii. − Podczas rozmów z zarządem i z zawodnikami, celem, jaki sobie stawialiśmy była obecność w pierwszej trójce ligi. Wyszło lepiej, niż oczekiwaliśmy. Nie było parcia na awans, stąd też uzyskanie go, okazało się dla nas pozytywnym zaskoczeniem. Poza pierwszym meczem wszystko wyszło fajnie, dlatego też możemy być zadowoleni po tej rozegranej rundzie − ocenia promocję klubu do wyższej klasy rozgrywkowej trener Roman Blonka.

“O”CENA POPRZEDNIEGO SEZONU

Drużyna z Zawady w trakcie rundy jesiennej tylko dwukrotnie zgubiła punkty. W starciach z niżej notowanymi rywalami przegrała w 1. kolejce na wyjeździe z Cosmosem Józefów 1:3 oraz trzy kolejki później zremisowała przed własną publicznością z Metalowcem Goraj 1:1. − Myślę, że poziom zamojskiej klasy okręgowej był dosyć wyrównany i każdy mógł wygrać z każdym. Zapewne kluczowe było nastawienie do konkretnego meczu lub być może kadrowe ubytki tych teoretycznie lepszych drużyn. Nam lepiej grało się z zespołami z wyższej półki, zresztą z każdą z tych ekip wygraliśmy. Natomiast początek rundy był słabszy m.in. ze względu na to, że w zespole mieliśmy bardzo duże braki. W kilku pierwszych spotkaniach musieliśmy sobie radzić bez sześciu, siedmiu graczy, ale na szczęście później poszło już z górki − wyjaśnia szkoleniowiec.

Inną statystyką, w której Gryf zaprezentował się najlepiej, jest liczba straconych bramek. W czternastu rozegranych meczach triumfatorzy zamojskiej “okręgówki” stracili ich tylko jedenaście. Dodatkowo aż ośmiokrotnie udało im się zachować czyste konto. − W obronie występowała mieszanka graczy. Doświadczonego Dawida Dobromilskiego wspierało trzech młodych zawodników: Sebastian Magryta, Patryk Cymerman i Kacper Tomaszewski. Dobrze dyrygowaliśmy tą formacją, ale naszym głównym nastawieniem była gra ofensywna. Wychodziło tak, że nie traciliśmy bramek, a zawsze coś strzelaliśmy, co także mnie cieszy – tłumaczy Blonka.

NIEUNIKNIONE ROSZADY KADROWE

Gryf nie zapowiada rewolucji w swoich szeregach, ale różne czynniki powodują, że trener musi myśleć nad pewnymi alternatywami. − Pojawiło się kilka problemów kadrowych. Jeden z naszych lepszych ogniw Mateusz Ząbczyk niestety wyjechał za granicę i już tam raczej pozostanie. Dużą niewiadomą jest Krystian Romanowski, który pracuje w weekendy, co przeszkadza mu w uczestnictwie w meczach. Do tego grona dołącza Patryk Gromek, który w lipcu wyjeżdża na studia i nie wiadomo czy tam nie zostanie. Z kolei Rafał Burak już z nami trenuje i z jego kontuzjowaną nogą nie jest źle. Mam nadzieję, że wróci do pełnej dyspozycji i wzmocni rywalizację w składzie. W klubie nikt nie próżnuje, stąd też poszukiwania wzmocnień drużyny już trwają. − Obecnie jesteśmy w trakcie rozmów z kilkoma graczami, więc trudno powiedzieć jak to wyjdzie. Myślimy o tym, żeby pozyskać młodych perspektywicznych zawodników głównie z terenu gminy Zamość. Rozglądamy się również za tymi, którzy u nas byli, a z różnych względów już nie trenują. Mam tu na myśli piłkarzy, których prowadziłem jeszcze w Echu Zawada. Czy stawianie na młodzież w beniaminku IV ligi może okazać się zbyt ryzykowne? − Nawet jeśli coś w przyszłości by nie wyszło, to nie będziemy się załamywać. Na pewno zebrana nauka nie pójdzie w las. Zapewniam jednak, że zechcemy się na tym poziomie jak najdłużej utrzymać – mówi trener Gryfa.

OCZEKIWANIE NA DECYZJE

Podopieczni Romana Blonki dzięki zniesionym ograniczeniom wrócili już do zajęć przed startem IV ligi. Jednak trenerzy wciąż nie mogą w pełni korzystać z okresu przygotowawczego. − Mamy już ustalone sparingi, ale nie wiadomo kiedy zaczniemy grać. 6 czerwca mieliśmy się zmierzyć z Huczwą Tyszowce, ale ze względu na obowiązujące zakazy musieliśmy przenieść to spotkanie na lipiec. Wiele pytań przynosi również to, jak będzie wyglądał system gry w niższych klasach rozgrywkowych. Ze względu na pandemię, wiele klubów patrzy na to przez pryzmat finansowy. − Uważam, że dla wszystkich drużyn optymalny byłby podział na grupy ze względu na koszty, które wynikałyby z wyjazdów. Wiadomo, że w dobie koronawirusa trudniej o sponsoring albo o znalezienie innego źródła gotówki. Ten wariant byłby lepszy ze względu na krótsze dojazdy i mniejszą ich ilość − kończy nasz rozmówca.

fot. Facebook Gryf-u Gmina Zamość