Zdaniem trenerów IV ligi: Sezon w obliczu zagrożenia koronawirusem (1)

Zdaniem trenerów IV ligi: Sezon w obliczu zagrożenia koronawirusem (1)

W związku z zagrożeniem epidemiologicznym spowodowanym koronawirusem Lubelski Związek Piłki Nożnej zawiesił rozgrywki IV ligi do 29 marca. Zapytaliśmy trenerów IV-ligowych ekip o to jak wyglądają treningi w trakcie przerwy i o ich opinię dotyczącą zawieszenia ligowych zmagań. Zapraszamy do lektury!

Tomasz Bednaruk (Lewart Lubartów):

Uważam, że decyzja o zawieszeniu rozgrywek jest jak najbardziej słuszna. Nie było możliwości rozgrywania spotkań i wszyscy szanują oraz rozumieją ten wybór. Piłka schodzi na drugi plan, bo zdrowie zawodników i ich rodzin jest najważniejsze. W zeszłą środę mieliśmy ostatnie zajęcia grupowe, natomiast w czwartek i w piątek już nie trenowaliśmy. Na sobotę mieliśmy zaplanowaną grę kontrolną z Sokołem Konopnica, która została odwołana. W tym tygodniu trenujemy trzy razy, to wszystko są treningi indywidualne: dwa biegowe w terenie i jeden siłowy w domu. Chłopcy dostali rozpiski i mają do wykonania określoną pracę. W kolejnym tygodniu będziemy obserwowali to, co dzieje się i zapewne wyślemy zawodnikom kolejne zajęcia do realizacji. Treningi grupowe zostały zawieszone do odwołania. Sądzę, że ta wymuszona przerwa będzie miała duży wpływ na rozgrywki, ponieważ w tym okresie nie będziemy trenowali tak, jak trzeba. Jeśli ten stan przeciągnie się, to będzie to miało spory wpływ na formę zawodników. Tak naprawdę nie wiemy czego się spodziewać i jak ta cała sytuacja będzie się rozwijać. Obecnie trudno powiedzieć, czy rozgrywki zostaną wznowione, czy jednak zakończone. Być może po tej przerwie będziemy rozgrywali mecze co trzy dni. Scenariuszy jest wiele, jednak wszystko ma sporą dynamikę, a my nie możemy na to wpłynąć. Czekamy, pracujemy indywidualnie, a decyzje należą do związku.


Mirosław Kosowski (Włodawianka Włodawa):

Uważam, że jest to w tym momencie słuszna decyzja. Nie można sobie pozwolić na igranie z tak dużym ryzykiem, jakim jest panujący wirus. Mam nadzieję, że kwarantanna pozwoli nam na szybkie wyjście z tej sytuacji. Liczę na to, że rozgrywki zostaną w pewnym momencie wznowione. Na ten moment nie organizujemy w klubie żadnych zajęć grupowych i zawiesiliśmy sparingi. Chłopcy przygotowują się indywidualnie, podtrzymując formę, którą wypracowaliśmy na początku tego roku. Sądzę, że innego rozwiązania nie ma. Trudno mi powiedzieć, jak to będzie wyglądało. Sytuacja, jaką mamy teraz, na pewno będzie rozwijać się w kierunku, o którym na konferencji prasowej mówił minister zdrowia, czyli, że zachorowań będzie coraz więcej. W tym momencie zdrowie i życie ludzkie jest najważniejsze, a rywalizację sportową należy odłożyć na inny termin.


Paweł Babiarz (Tomasovia Tomaszów Lubelski):

Podjęta decyzja jest oczywista i chyba jedyna słuszna, bo zagrożenie jest duże. Rozgrywki zostały zawieszone i myślę, że nie tylko na dwa tygodnie, ale że potrwa to trochę dłużej. Wciąż mam nadzieję, że rozegramy rundę wiosenną, ale nie zawracam sobie tym głowy, bo są teraz ważniejsze rzeczy. Piłka zeszła na drugi plan i martwmy się tym problemem, który nas spotkał. Cały czas trenujemy. Jeszcze w piątek i w sobotę zajęcia odbywały się w kilkuosobowych grupach, natomiast od wtorku ćwiczymy indywidualnie. Zawodnicy mają możliwość trenowania maksymalnie w parach, ale stałych, ponieważ nie mogą się zamieniać. Musimy jakoś przetrwać te dwa tygodnie. Chłopaki cały czas są pod kontrolą poprzez aplikację i nagrywanie filmików zawierających fragmenty treningów. Chociaż wiadomo, że to nie to samo, co treningi w grupie. Jednak teraz zdecydowanie ważniejsze jest bezpieczeństwo nas wszystkich, żeby wszyscy przetrwali ten czas w zdrowiu i myślę, że to się uda. Jeśli związek podejmie decyzję, że rozpoczynamy rozgrywki, to każda z drużyn jest w takiej samej sytuacji. Gdy zespół pracuje indywidualnie, a uważam, że wszystkie ekipy powinny, to wszyscy będą gotowi. To byłby skandal, gdyby pojawiła się możliwość rozgrywania meczów, związek dałby szansę gry, a drużyny zgłosiłyby nieprzygotowanie. Każdy powinien robić wszystko, aby być gotowym do wznowienia rozgrywek.


Damian Panek (Huragan Międzyrzec Podlaski):

Patrząc na powagę tej sytuacji, uważam, że została podjęta jedyna słuszna decyzja, z którą się w zupełności zgadzam. Nie ma nic ważniejszego od tego, co teraz dzieje się i od tego, by nad tym zapanować. Są odpowiednie służby i ludzie mądrzejsi, którzy nad tym czuwają i na pewno robią wszystko by zapobiec wirusowi. Nie będę oryginalny, gdy powiem, że sport w tym momencie zszedł na dużo dalszy plan. Wraz z najbliższymi stosujemy się do podawanych zaleceń. Przebywamy w domu, starając się ograniczać wychodzenie na zewnątrz i kontakty z innymi. Jestem już po telekonferencji z prezesami klubu. Razem z zarządem podjęliśmy decyzję, że przez najbliższe dwa tygodnie nie podejmujemy żadnych kroków w kwestii wznowienia treningów. Byłem przygotowany na taki ruch, bo przewiduję, że sytuacja nie unormuje się szybko i będzie trwała, choć oby niedługo. Zawodnicy otrzymali rozpiski na najbliższe dni. Oczywiście będą to zajęcia indywidualne i jesteśmy gotowi na taki scenariusz. Mam zaufanie do swojej drużyny i jestem przekonany, że moi chłopcy wykonają powierzone im zadania, ponieważ mamy swój sposób pracy, który możemy kontrolować. Sytuacja jest specyficzna i robimy wszystko, żeby utrzymać formę sportową, ale teraz nie są to rzeczy najważniejsze. Trzeba żyć i funkcjonować, choć wiem, że łatwo nie jest i nie będzie. Co do rozgrywek, to oczywiście chciałbym, żeby zostały wznowione. Huragan jest w trochę innym położeniu, bo plasujemy się wysoko w tabeli i znajdujemy się w bezpiecznej strefie. Nawet gdyby liga zakończyła się po rundzie jesiennej, to spadek nam nie grozi. Jednak nie o to w piłce nożnej chodzi. Nie po to zespoły trenują i przygotowują się, nie po to uprawiamy tę dyscyplinę, w której jesteśmy zakochani i nie po to jesteśmy jej pasjonatami, żeby w takich okolicznościach rozwiązać tę sprawę. W kwestiach sportowych jest Polski Związek Piłki Nożnej i Lubelski Związek Piłki Nożnej, czyli instytucje, które będą o nich decydować. Wierzę, że w przeciągu dwóch, trzech tygodni sytuacja poprawi się, a co do samych rozgrywek, to trudno coś wyrokować. Jestem w kontakcie z trenerami z wyższych lig i oni też czekają na decyzje. Wszyscy jednogłośnie powtarzają, że nie ma człowieka, który teraz odpowiedziałby na pytanie, czy ligi, począwszy od Ekstraklasy, skończywszy na niższych klasach rozgrywkowych, w ogóle wystartują.


Łukasz Gieresz (Granit Bychawa):

Zawieszenie rozgrywek to jedyna logiczna i słuszna opcja. Zdrowie jest najważniejsze. Przyjęliśmy tę decyzję ze zrozumieniem i czekamy na dalsze wytyczne. Zawodnicy otrzymali indywidualne rozpiski na tydzień, podtrzymujące to, co zrobiliśmy do tej pory. Dalsze ruchy będą dostosowane do postanowień, jakie zapadną. Patrząc na to, co zrobiliśmy przez te dziesięć tygodni, to jako zespół, ale też indywidualnie zaliczyliśmy duży progres i daliśmy spory krok do przodu. Przed nami wielka niewiadoma i będziemy próbowali podtrzymać to, co wypracowaliśmy. Nie wiemy, do którego momentu mamy układać plany treningowe, ale obecnie jesteśmy zmuszeni pracować indywidualnie. Jeśli zostanie ogłoszony konkretny termin rozpoczęcia ligi, to będziemy się do niego dostosowywali.


Łukasz Giza (Powiślak Końskowola):

Myślę, że wszyscy są zgodni, że zawieszenie ligi to była jedyna racjonalna decyzja. Nie oszukujmy się, wirus budzi strach w społeczeństwie. Na ulicach widać, że ludzie podchodzą do tego poważnie. Byłoby czymś dziwnym, gdybyśmy grali i trenowali, mijałoby się to z celem. Pierwszy raz się spotkałem z taką sytuacją i z takimi ograniczeniami, jakie mamy teraz w społeczeństwie. Nie chcę narażać swoich zawodników i ich rodzin, dlatego treningi mamy zawieszone do odwołania. Czekamy na decyzje władz państwowych. Zaleciłem swoim podopiecznym, aby wieczorem pobiegali dla samych siebie. Tylko tyle możemy zrobić. Za nami okres przygotowawczy, gdzie mocno trenowaliśmy, jednakże siła wyższa spowodowała, że musieliśmy zawiesić zajęcia. Rozgrywki są odwołane i z dniem 29 marca nie zostaną wznowione. Myślę, że to dużo bardziej się wydłuży. Epidemia dopiero do nas dochodzi. We Włoszech rozgrywki mają ruszyć 2 maja i myślę, że nie wcześniej nastąpi to u nas. Nie wiem, jak związek do tego podejdzie, ale wątpię abyśmy mieli dokończyć sezon. Rozegramy pewnie kilka meczów i na tym koniec, chyba że, ktoś wyżej podejmie inną decyzję.


Dariusz Bodak (Lublinianka):

W obecnych realiach tego, co dzieje się u nas w Polsce, to nie było innej możliwości. Decyzja jest chyba słuszna i trzeba się jej podporządkować. Biorąc pod uwagę, że to był koniec okresu przygotowawczego, trudno stwierdzić jak to wpłynie na rozpoczęcie rundy wiosennej. Trzeba byłoby się zastanowić, jak długo to potrwa. Tydzień, czy dwa tygodnie nie będą miały wielkiego wpływu, bo wszystkie drużyny zostały dotknięte w tym samym czasie. Ciężko jednak stwierdzić, czy te dwa tygodnie wystarczą, aby zabezpieczyć wszystkich przed chorobą. Nie wiem, czy jestem osobą kompetentną, lecz wydaje mi się, że czternaście dni to może być za mało. Nie chce wysuwać daleko idących wniosków, ale sytuację trzeba obserwować. My jako drużyna próbujemy trenować indywidualnie, także zobaczymy na jak długo wystarczy nam determinacji. Od ubiegłego piątku mamy założoną specjalną grupę dla zawodników, gdzie zamieszczam plany na trening indywidualny. Nie wiemy tylko jak długo będziemy tak pracowali. Nie sądzę, by nasze rozgrywki mogły wystartować na początku kwietnia. Wszystkim można życzyć tylko zdrowia.


Bartłomiej Kowalik (Łada 1945 Biłgoraj):

Zawieszenie rozgrywek to jedyny rozsądny wybór, jakiego można było dokonać, ponieważ zdrowie nas wszystkich jest w tej chwili najważniejsze. W ubiegły wtorek mieliśmy ostatni trening, a zajęcia zawiesiliśmy dzień później, po decyzji władz państwowych. Przekazywanie informacji odbywało się na zasadzie komunikacji telefonicznej i elektronicznej. Jeżeli chodzi o nasz zespół, to identycznie jak w pozostałych klubach zawodnicy indywidualnie wykonują plan przygotowań motorycznych, który został im rozpisany do końca tygodnia. Kolejne siedem dni będzie upływało podobnie, bo na realizacji jednostek biegowych i siłowych, z naciskiem na ostrożność. Miejmy nadzieję, że w miarę możliwości uda się jak najszybciej opanować tę kryzysową sytuację i wrócić na boiska razem z kibicami. Czas pokaże, jak ta sprawa potoczy się dalej.

 

Materiał powstał we współpracy Kacpra Ciukszy, Sebastiana Czobota, Mikołaja Długosza, Przemysława Flisa i Mateusza Łagożnego