Zdaniem trenerów IV ligi: Sezon w obliczu zagrożenia koronawirusem (2)

Zdaniem trenerów IV ligi: Sezon w obliczu zagrożenia koronawirusem (2)

W drugiej części naszych rozważań na temat sezonu 2019/2020 w obliczu zagrożenia koronawirusem prezentujemy opinie trenerów drużyn, znajdujących się w dolnej ósemce tabeli IV ligi lubelskiej. Przypomnijmy, że na razie zostały odwołane dwie kolejki rundy wiosennej oraz zaległy mecz 16. kolejki pomiędzy Spartą Rejowiec Fabryczny a Powiślakiem Końskowola. 

Piotr Welcz (Kryształ Werbkowice):

Decyzja o przerwaniu ligi zapadła zdecydowanie za późno. W obliczu sytuacji, w jakiej się znaleźliśmy, powinna ona zapaść od razu. Na ten moment nie wierzę też w to, że rozgrywki w ogóle będzie można dokończyć. Końcówka marca to termin, który ma nie wzbudzać paniki. Spekulacji pojawia się wiele, więc uważam, że decydujący głos w tej sprawie powinna mieć UEFA, która wyjaśniłaby wszelkie wątpliwości na skalę europejską. Wszystko po to, aby uniknąć lokalnych czy krajowych nadużyć. To jest problem na skalę światową, więc tak też powinien zostać rozwiązany, a więc według jednego wzorca. Osobiście uważam, że zespoły powinny awansować wyżej, a spadków w ogóle nie powinno być i mielibyśmy do czynienia z poszerzonymi ligami w przyszłym sezonie. Jeśli chodzi o naszych zawodników, to na razie trenują oni indywidualnie i czekamy na rozwój sytuacji. ze względu na daty, które są podawane.


Robert Różański (Orlęta Łuków):

Moim zdaniem decyzja o przerwaniu rozgrywek została podjęta słusznie. Sytuacja nie pozwala na to, aby ryzykować ludzkie zdrowie, a przecież kontakt z drugim człowiekiem może powodować zakażenie. Na razie z mojej strony nie było żadnych konkretnych dyspozycji, ale oczywiście jestem w kontakcie z zawodnikami. Z drugiej strony, w dzisiejszych czasach piłkarze są świadomi i mają wiedzą dotyczącą tego, gdzie w Internecie mogą znaleźć szeroki dostęp do jednostek treningowych. Tak więc każdy ma możliwość wykonać określony trening, który pomoże utrzymać formę i nie widzę w tym problemu. Na tę chwilę bardziej zastanawiałbym się czy nasze rozgrywki w ogóle ruszą, bo sytuacja jest dynamiczna. Musimy uzbroić się w cierpliwość, choć w mojej ocenie wszystko zmierza do tego, że nie rozegramy rundy wiosennej. 


Bartosz Bodys (Sparta Rejowiec Fabryczny):

Najważniejsze jest zdrowie i tak na dobrą sprawę, to trudno ocenić tę sytuację. Opieramy się na tym, co zobaczymy w telewizji. O tym, czy będziemy grali, czy nie, zadecydują mądrzejsi. W minionym tygodniu trenowaliśmy do końca pod kątem zaległego meczu z Powiślakiem Końskowola. Stało się jednak tak, jak myślałem i już wcześniej mówiłem zawodnikom, że pewnie zapadnie decyzja dotycząca zakazu spotkań. Rozpisałem chłopcom, co mają teraz robić i w miarę możliwości każdy trenuje indywidualnie. Teraz pozostaje tylko czekać na pozostałe decyzje związku, które mają zapaść pod koniec marca.


Piotr Moliński (Victoria Żmudź):

Decyzja o przerwaniu ligi jest właściwa i według mnie nie było innej możliwości. To nie podlega nawet dyskusji i dobrze, że zostało to oficjalnie zatwierdzone. Na razie każdy z moich zawodników trenuje indywidualnie. Aktualnie nie zamierzamy organizować treningów z drużyną, ponieważ unikamy zbiorowej aktywności i czekamy na rozwój wydarzeń. Trudno w tym momencie odnieść się do tego, jak ta przerwa wpłynie na rozgrywki. Jedną z opcji jest to, że zostanie zatwierdzona tabela z pierwszej rundy. Nie wiadomo jak długo będzie przebiegała walka z koronawirusem. Możliwe, że będzie to trwało nawet rok i dopiero wtedy będzie możliwość dokończenia obecnych rozgrywek. W tym momencie nam wszystkim chodzą różne myśli po głowie.


Marek Sadowski (Unia Hrubieszów):

Decyzja o zawieszeniu rozgrywek jest jak najbardziej słuszna, bo kontynuowanie gry nie jest warte ryzykowania zdrowiem zawodników. Na piłce świat się kończy, a o zdrowie wszystkich ludzi musimy dbać. Na czas tej przerwy wszyscy piłkarze mają rozpisane indywidualne treningi, więc każdy w miarę możliwości będzie je realizował. Wspólne zajęcia zawiesiliśmy na razie na tydzień. Czekamy na rozwój sytuacji i będziemy reagowali na bieżące wydarzenia. Jeżeli zawieszenie nie potrwa więcej niż dwa tygodnie, to nie sądzę, aby ta wymuszona przerwa miała jakiś wpływ na rozgrywki, ale czy tak się stanie, to zobaczymy. 


Robert Tarnowski (Kłos Chełm):

Decyzja o zawieszeniu rozgrywek jest jedyną słuszną. W pewnych sytuacjach są rzeczy ważniejsze niż piłka nożna i musimy teraz tę epidemię w sposób odpowiedni przeczekać. Moi zawodnicy dostali wytyczne odnośnie tego, co powinni teraz robić. Chodzi przede wszystkim o podtrzymanie przygotowania motorycznego. Patrząc realnie na aktualny stan rzeczy, istnieje spore zagrożenie dotyczące tego, że rozgrywki w tej rundzie mogą się w ogóle nie odbyć. Jest to troszeczkę wróżenie z fusów, ale wydaje mi się, że taką opcję także należy wziąć pod uwagę. 


Krzysztof Rysak (Huczwa Tyszowce):

W moim przekonaniu decyzja o zawieszeniu rozgrywek jest słuszna. Bezpieczeństwo zawodników, którzy trenują w grupach kilkunastoosobowych jest mocno zagrożone. Ryzyko zarażenia koronawirusem jest dość duże. Biorąc pod uwagę to, że na takie imprezy, jak mecze piłki nożnej na poziomie IV ligi przychodzi wiele osób, to ich bezpieczeństwo również byłoby zagrożone. Znajdujemy się w stanie zawieszenia, więc nie podejmujemy żadnych działań. Zobaczymy, w którym kierunku to wszystko będzie zmierzało. Jeśli sytuacja związana z koronawirusem będzie się rozwijać, to wtedy będziemy zastanawiali się co dalej. Jednym z rozwiązań może być spotykanie się w mniejszych grupach. W tej chwili zawodnicy dostali wytyczne i w ramach tego dbają o podtrzymanie formy, która została dotychczas wypracowana. Najczęściej będzie się to sprowadzało do kształtowania wytrzymałości ogólnej czy ćwiczeń na świeżym powietrzu. Myślę, że sytuacja na pewno tak szybko się nie wyjaśni, patrząc na scenariusz włoski czy innych europejskich krajów, gdzie procent zachorowań jest coraz większy. Wirus bardzo szybko się rozprzestrzenia i istnieje zagrożenie, że rozgrywki w ogóle się nie rozpoczną. Trudno cokolwiek teraz powiedzieć. Cały czas śledzimy sytuację w kraju. Mamy nadzieję, że jak najszybciej przystąpimy do treningów i rozgrywania spotkań. Jednak na ten moment uważam, że liga nie wystartuje.


Jacek Fiedeń (Górnik II Łęczna):

Decyzja o przerwaniu rozgrywek ligowych jest w pełni uzasadniona. Jeśli chodzi o treningi mojego zespołu, to naiwnie myślałem, że za kilka dni będziemy mogli wspólnie ćwiczyć. Widzę jednak co dzieje się dookoła i poziom mojego optymizmu mocno spadł. Wątpię nawet w to, że marzec będzie tym miesiącem, w którym wszystko wróci do normy. Nie potrafię prorokować i pozostaje mi tylko wierzyć w to, że ofiar koronawirusa będzie jak najmniej. Zawodnicy dostali oczywiście rozpiski indywidualnych treningów i musimy w jakiś sposób podtrzymywać to, co do tej pory udało nam się wypracować. To tyle, jeśli chodzi o sferę fizyczną. Natomiast biorąc pod uwagę brak zajęć z piłką, to nie pozostaje nam nic innego, jak zaakceptować daną sytuację. Jest ona na pewno bez precedensu i chyba nikt nie wie, jak może się zakończyć. Głosów i opinii dotyczących tego, co zrobić z obecnym sezonem nie brakuje, ale nie oszukujmy się, w tym momencie piłka nożna jest najmniej ważna. Oczywiście musimy brać pod uwagę różne możliwości i jeśli mam wyrazić swoje zdanie, to chciałbym, żeby rozgrywki zostały dokończone, abyśmy na boisku mogli powalczyć o utrzymanie na poziomie IV ligi. Powtórzę jednak, że teraz są ważniejsze sprawy na świecie. 

 

Materiał opracowany przez Sebastiana Czobota, Mikołaja Długosza, Macieja Janowskiego, Piotra Kmiecia, Huberta Kręglickiego i Dawida Wilczewskiego