Zespół z Ryk nie położył się przed Lublinianką

Wicelider rozgrywek IV ligi lubelskiej nie miał łatwo w meczu z ostatnim w tabeli MKS-em Ryki. Ostatecznie podopieczni Dariusza Bodaka pokonali rywali 4:0, choć do przerwy prowadzili tylko jedną bramką.

Marcin Cieśla:

Mecz od początku nie układał się po naszej myśli. Po dziesięciu minutach kontuzji doznał nasz bramkarz, który najprawdopodobniej złamał palec. Przed wyjściem na boisko musieliśmy rotować składem. Brakuje nam nominalnych środkowych pomocników, a kontuzja Tomka Kuchnio, spowodowała, że nie wszyscy zawodnicy zagrali na swoich pozycjach. W naszych poczynaniach było widać brak komunikacji i zgrania. Z czasem wyglądało to jednak coraz lepiej. Niestety przez nieporozumienie formacji obronnej straciliśmy pierwszą bramkę w 21. minucie. Zespół Lublinianki przewyższał nas pod każdym względem, przede wszystkim fizycznie, co było widać głównie po stałych fragmentach gry. Cień szansy mieliśmy w drugiej połowie, bo przy wyniku 0:2 mogliśmy zamienić rzut wolny na bramkę i gdybyśmy trafili do siatki, to po czerwonej kartce dla rywali mecz różnie mógł się potoczyć. Niestety nie strzeliliśmy i odbiło się to na nas, ponieważ przeciwnik po naszym błędzie indywidualnym podwyższył prowadzenie. 


Dariusz Bodak:

Trzeba pochwalić zarówno jeden, jak i drugi zespół. Nas za odpowiednie podejście, bo przyjechaliśmy do drużyny, która zajmuje ostatnie miejsce w tabeli i ma swoje problemy organizacyjno-kadrowe. W takich sytuacjach trzeba nieustannie mobilizować swoich zawodników do odpowiedniego podejścia i muszę przyznać, że moi podopieczni super wywiązali się z tego zadania. Nie było mowy o żadnym lekceważeniu. Od pierwszej minuty staraliśmy się dominować na boisku i dążyć do zdobywania goli. Do przerwy piłka nie chciała wpaść do bramki, ale naszą przewagę potwierdziliśmy w drugiej połowie. Trzeba pochwalić drużynę również za to, że w trudnym momencie, gdy dostaliśmy czerwoną kartkę, wrzuciła drugi bieg i zdołała jeszcze bardziej zdominować przeciwnika. Gospodarze pomimo swojej sytuacji grali ambitnie i mecz wcale nie należał do łatwych.

NASTĘPNA KOLEJKA 

W następnej kolejce MKS Ryki zmierzy się na wyjeździe z Tomasovią Tomaszów Lubelski (7 kwietnia, 16:00). Natomiast Lublinianka podejmie Orlęta Łuków (6 kwietnia, 15:00)

MKS Ryki – Lublinianka 0:4 (0:1)
Bramki: Jakub Baran 28′, Adrian Rejmak 63′, 83′ (rzut karny), Sebastian Wrzesiński 89′

MKS: Mróz (10′ Kałaska) – Gąska, D. Osojca, Leonarcik, Łukasik – Wasilewski, Bułhak, Długaszek (46′ Kazimierak, 51′ Szwed), Jędrzejewski, Darnia (83′ Nastalski) – Kępka (75′ Fałdyga).

Lublinianka: Żuber – Wszołek, Stępień (82′ Morenkov), Ptaszyński, Dzyr – Kuzioła, Kośka, Baran (60′ Wrzesiński), Iwańczuk (46′ Rapa) – Kowalczyk, Rejmak (80′ Drzazga).

Żółte kartki:
Czerwona kartka: Michał Wszołek 75′ (za faul)
Sędziował Marcin Kluk (Zamość).

0 0 vote
Article Rating