Abordaż na Pomorzu

Abordaż na Pomorzu

Mecz, który z perspektywy podopiecznych Davida Dedka, był niezwykle ważny. Start aspiruje do walki o jak najlepszą lokatę w fazie PO, więc każde zwycięstwo z bezpośrednimi rywalami jest na wagę złota. Lublinianie przegrali pierwszy mecz u siebie 71:80 i, aby być lepszymi w przypadku takiej samej liczby punktów, musieli wygrać co najmniej różnicą 10 oczek. Dotychczas czerwono-czarni legitymowali się wyjazdowym bilansem 4-9, natomiast szczecinianie wygrali na własnym parkiecie siedem z 14 spotkań. Kikowski czy Thomasson? Szczecin czy Lublin? Gra toczyła się o wysoką stawkę. Górą okazał się Joe Thomasson, który zdecydowanie wygrał rywalizację z Pawłem Kikowskim. TBV Start Lublin triumfował 75:72.

Mimo że liderami obu zespołów są odpowiednio Lublina – Joe Thomasson, a Szczecina Paweł Kikowski, worek z punktami otworzyli środkowi. Dla czerwono-czarnych punktował Devonte Upson, a dla ekipy Wilków MorskichMartynas Sajus. W premierowej odsłonie było sporo niecelności, jednak po dwóch z rzędu trójkach Jamesa Washingtona, w połowie kwarty Start prowadził 13:6. Lublinianie nie dali zbliżyć się rywalom, pozwalając im na zdobycie 11 oczek na przestrzeni całej odsłony. Wśród punktujący drużyny TBV prym wiódł Washington, który rzucił 10 z 17 punktów zespołu.

Drugą kwartę, podobnie jak poprzednią, zaczął Devonte Upson, pakując piłkę z góry. Podopieczni trenera Davida  Dedka trzymali rywali na dystans. W połowie kwarty szybkie pięć oczek zdobył Joe Thomasson, powiększając przewagę swojej ekipy do siedmiu punktów. Od tej pory coś się jednak zacięło. Przyjezdni, przez ostatnie 240 sekund zdołali zdobyć sześć oczek – trafienia Washingtona i Thomassona, z kolei drużyna z Pomorza zaaplikowała rywalom 11 punktów. Najważniejsze trafienie zaliczył Tauras Jogela, który na sześć sekund przed końcem kwarty rzucił trójkę, zmniejszając deficyt swojego zespołu do dwóch oczek. Mecz zaczynał się praktycznie od początku. Co ciekawe, trójka Jogeli była jego pierwszym celnym rzutem w meczu – zakończył pierwszą połowę z czterema oczkami i skutecznością 1/5. Paweł Kikowi był 0/5. Ławka szczecinian wypunktowała rezerwowych z Lublina 9:2. Honor czerwono-czarnych uratował Mateusz Dziemba.

Goście rozpoczęli drugą połowę od serii 7:2, powiększając przewagę do siedmiu oczek. Szczecinianie starali się odpowiadać i po zbiórce w ataku punkty z ponowienia zdobył Jogela. Z drugiej strony, bezczynnie nie zamierzał się temu przyglądać Thomasson, który zaaplikował rywalom trójkę, ostudzając ich zapędy. Miejscowi nie dali się zgasić i od połowy ćwiartki przeprowadzili serię punktową 12:6. Na niespełna 150 sekund przed syreną wieńczącą trzecią odsłonę, przegrywali dwoma oczkami – 50:52. Szkoleniowiec TBV David Dedek poprosił o czas. Ostatnie dwie minuty to kilka strat obu ekip i wynik po 30. minutach to 56:56.

Goście rozpoczęli ostatnią kwartę zza linii 6,75 m – trafił Anton Gaddefors. Niestety było to jedyne punkty lubelskiej ekipy, jakie oglądaliśmy przez następne trzy minuty, a miejscowi rozochoceni, po trójce Pawła Kikowskiego, wyszli na siedmiopunktowe prowadzenie. Widmo porażki coraz bardziej zbliżało się do podopiecznych Davida Dedka. Lublinianie nie zamierzali się poddawać i na minutę przed końcem doprowadzili do remisu. Trener Mindaugas Budzinauskas wykorzystał przerwę na żądanie. W akcji po timeoucie Justin Watts popełnił stratę i Paweł Kikowski w konsekwencji faulował Marcina Dutkiewicza. Polak wykorzystał oba wolne, wyprowadzając Start na prowadzenie 72:70. Po kolejnej przerwie na żądanie trenera Budzinauskasa, do kosza trafił Martynas Sajus, doprowadzając do kolejnego remisu. Tym razem czas wziął szkoleniowiec czerwono-czarnych. Końcówka należała do Joe Thomassona, który trafił za trzy na trzy sekundy przed końcem. Sajus próbował jeszcze odpowiedzieć, jednak jego rzut był niecelny.

TBV Start Lublin rozegra kolejne spotkanie na własnym parkiecie. 6 kwietnia o 12:40 podopieczni Davida Dedka zmierzą się z będącym w strefie spadkowej Treflem Sopot. Transmisja w Polsacie Sport.

King Szczecin – TBV Start Lublin 72:75 (11:17, 23:19, 23:20, 19:16)

King: Schenk 16, Sajus 14, Paliukenas 10, Jogela 8, Bartosz 7, Kikowski 7, Watts 7, Diduszko 3.

TBV: Thomasson 20 (3×3), Washington 20, Dutkiewicz 10, Upson 9 (11 zb.), Borowski 7 (11 zb.), Dziemba 4, Gaddefors 3, Mirković 2, Gospodarek, Szymański.

fot. Wojciech Grudzień (archiwum)