Asseco Arka z pewną wygraną w Lublinie

Asseco Arka z pewną wygraną w Lublinie

To było zdecydowanie najsłabsze spotkanie Startu Lublin w tym sezonie. Lublinianie w niedzielne popołudnie nie mieli żadnych argumentów i wysoko przegrali z Asseco Arką Gdynia 66:95.

Pierwsze pięć minut to dużo nieskuteczności z obu stron. Goście skutecznie bronili i zbierali piłki. Zagraniczni zawodnicy Asseco Arki Gdynia od czwartej minuty zaczęli wykorzystywać otwarte pozycje rzutowe, co dało przyjezdnym prowadzenie 14:8 po siedmiu minutach na parkiecie. Start Lublin próbował grać cierpliwie i uruchamiać swoich podkoszowych. Zarówno Jimmie Taylor, jak i Roman Szymański przegrywali swoje pojedynki. Rzuty z dystansu również nie znajdowały drogi do obręczy. Arka sukcesywnie punktowała i po 10 minutach prowadziła 27:11. Jednym z niewielu pozytywów pierwszej kwarty po stronie gospodarzy było wejście kapitana Mateusza Dziemby. “Dziembol” dostawał się na linie będąc faulowany przy wejściach pod kosz. Zdobył w ten sposób pięć punktów.

Drugą kwartę Start rozpoczął od dużo lepszej obrony i sześciu oczek z rzędu. Gra gospodarzy wyglądała dużo lepiej, jednak dalej nie wykorzystywali całej masy dogodnych pozycji rzutowych. Arka dopasowała się w tym elemencie do swojego rywala. Koszykarze z Trójmiasta nie zdobywali już punktów z taką łatwością jak w pierwszych 10 minutach. Zmieniło to pojawienie się na parkiecie Dariusza Wyki. Celna trójka i skuteczny rzut za dwa pozwoliły odbudować niemal całe prowadzenie z pierwszej kwarty. Na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy Start przegrywał 26:40. Ostatnie 120 sekund to efektowna akcja Bartłomieja Wołoszyna i wygrana Arki 5:4. W sumie dało to gościom prowadzenie 45:30.

Po zmianie stron, przez niemal dwie pierwsze minuty żadna z drużyn nie potrafiła zdobyć punktu. Złą serię przełamali dopiero Tweety Carter Josh Bostic. Amerykanin z ekipy Arki trafił trzy razy za trzy i powiększył przewagę gości do stanu 55:32. Najwyższej jak dotychczas w całym spotkaniu. Po dwóch trójkach Bryntona Lemara wydawało się, że coś zaskoczyło w drużynie czerwono-czarnych. Tak się jednak nie stało. Gospodarze grali bez pomysłu, forsowali rzuty, które nie znajdowały drogi do kosza. Arka spokojnie utrzymywała przewagę i wykorzystywała to, że może wystawić na parkiecie niemal dwie równorzędne piątki. Po 30 minutach goście prowadzili 71:46.

W czwartej kwarcie niewiele się zmieniło. Start dalej nie miał pomysłu na to jak rozbijać obronę rywali. Znakomita większość punktów lubelskiej drużyny to forsowane rzuty z półdystansu lub za trzy. Brak lidera, który natchnąłby do walki i odrabiania strat połączona z bardzo słabą skutecznością, dały drugą z rzędu porażkę w lidze. Arka w ostatniej kwarcie grała już na dużym luzie. Przemysław Frasunkiewicz dał pograć zawodnikom, którzy do tej pory rzadziej pojawiali się na parkiecie. Najwięcej punktów w jego ekipie rzucił Josh Bostic – 18. W Starcie najwięcej punktował Martins Laksa – 14. Po 12 oczek rzucili Tweety Carter i Mateusz Dziemba.

Dla Asseco Arki to czwarta wygrana w piątym ligowym spotkaniu. Start po trzech wygranych na początku sezonu przegrał drugie spotkanie z rzędu. Kolejny mecz 31 października w Starogardzie z miejscową Polpharmą.

Start Lublin – Asseco Arka Gdynia 66:95 (11:27, 19:18, 16;26, 20:24)

Start: Laksa 14, Dziemba 12, Carter 12, Lemar 10, Taylor 9, Jarecki 4, Szymański 3, Borowski 2, Pelczar, Jeszke.

Arka: Bostic 18, Wołoszyn 12, Hammonds 10, Hrycaniuk 9, Wyka 8, Kamiński 8, Upson 7, Szubarga 6, Emeloglu 6, Czerlonko 5, Moore 3, Malczyk 3.

fot. Grzegorz Winnicki (archiwum)