Czwarta wygrana z rzędu MKS Startu!

Czwarta wygrana z rzędu MKS Startu!

Czwartą wygraną z rzędu w Energa Basket Lidze zanotowali koszykarze Davida Dedka. Nie bez problemów pokonali zespół GTK Gliwice 78:72. To siódma wiktoria lubelskich koszykarzy w tym sezonie!

Pierwsze trzy-cztery minuty to wiele chaosu po stronie Startu Lublin. Twarda obrona i szybka gra GTK Gliwice sprawiała lublinianom sporo problemów. Efektem było prowadzenie koszykarzy Pawła Turkiewicza 8:3. Po słabszym okresie na początku do gry włączyły się dwie lubelskie strzelby. Dwie trójki rzucił Brynton Lemar, a jedną Martins Laksa. Do tego czerwono-czarni w końcu odnaleźli swój rytm. GTK nie zamierzało jednak szybko oddawać prowadzenia. Dopiero pojawienie się na parkiecie Mateusza Dziemby i jego siedem punktów pod koniec pierwszej kwarty dało prowadzenie 28:24 po 10 minutach.

Druga kwarta to falowanie formy po obu stronach. Lepiej w tę odsłonę weszli goście, którzy odrobili straty. Później swoje cztery minuty miała ekipa gospodarzy, która za sprawą swoich liderów odskoczyła na siedem oczek. Roztrwoniła jednak tę przewagę w ostatnich 180 sekundach. Koszykarze Davida Dedka utrzymali się na prowadzeniu, ale tylko jednopunktowym.

Również po przerwie Start miał problemy z drużyną, jaką stworzył w Gliwicach w tym sezonie trener Turkiewicz. Niedostatki wzrostu pod koszem, goście znakomicie uzupełniali wysokimi obwodowymi. Szybka, czasami nieco szczęśliwa gra i wyłamywanie się schematom przynosiło sporo punktów. Dało również ponowne prowadzenie gościom. Po 4 minutach gry mieli oni 7 punktów nadwyżki. Prowadzili do samego końca kwarty. Jednak podobnie jak Start do przerwy, tylko jednym punktem.

Ostatnia kwarta tego meczu z pewnością nie była miła dla oka. Ponownie więcej zimnej krwi, koszykarskiego ułożenia i jakości pokazali w niej lublinianie. Wszyscy liderzy dołożyli swoje punkty i akcje w tej odsłonie. GTK zdecydowanie gorzej broniło, nie wykorzystywało swoich szans na punkty. Lepsi o sześć oczek okazali się koszykarze Startu, którzy wygrali 78:72.

Nieco w cieniu w tym spotkaniu pozostał lider ostatnich spotkań, czyli Martins Laksa. Jego rolę strzelca w tym meczu przejął Tweety Carter, który zdobył 19 punktów. Najniższy na placu zawodnik miał też 9 zbiórek i tylko jedną asystę. Taką samą ilość oczek co Carter zgromadził Brynton Lemar. Pod koszem nie było silniejszego fizycznie od Jimmiego Taylora. Amerykanin po raz kolejny miał solidne double-double na 12 punktów i 10 zbiórek.

Start to na razie jedna z rewelacji sezonu. Z bilansem siedmiu wygranych i dwóch porażek są w samym czubie tabeli, tuż za faworytami i najlepszymi ekipami Energa Basket Ligi ostatnich lat. Szansa na ósmą wygraną już 1 grudnia we Wrocławiu. Przeciwnikiem jedna z najbardziej utytułowanych ekip w historii tej gry w Polsce, a w tym sezonie beniaminek EBL – Śląsk. 

MKS Start Lublin – GTK Gliwice 78:72 (28:24, 17:20, 18:20, 15:8)

Start: Carter 19, Lemar 19, Dziemba 13, Taylor 12, Laksa 6, Szymański 5, Borowski 2, Jarecki 2, Grochowski, Pelczar , Jeszke.

GTK: Henson 16, Tabb 14, Mondy 13, Mijović 10, Furstinger 8, Słupiński 5, Szlachetka 4, Diduszko 2, Hałas.

fot. Elbrus Studio/Start Lublin