Druga porażka na Dolnym Śląsku

Druga porażka na Dolnym Śląsku

Pszczółki przegrywają 58:73 i w serii do trzech zwycięstw jest 2:0 dla drużyny Marosa Kovacika. Powtórka z rozrywki chciałoby się rzec. W zeszłym sezonie Pszczółki również trafiły w pierwszej rundzie play-off na ekipę CCC, mimo iż skończyły fazę zasadniczą na szóstym miejscu. Polkowiczanki przyczaiły się na trzecim. Mistrzynie Polski rozprawiły się z drużyną Wojciecha Szawarskiego w trzech spotkaniach i wszystko wskazuje na taki sam scenariusz w bieżącej kampanii. Na szczęście koszykówka nie takie zwroty widziała, a własny parkiet może szczęściu dopomóc.

Pierwszą piłkę wywalczyły miejscowe i również one zdobyły pierwsze punkty, a konkretnie Tiffany Hayes. To właśnie Amerykanka wjeżdżała skutecznie pod kosz, napędzając atak swojej ekipy. Dopiero po czasie dołączyły do niej koleżanki. Po stronie Pszczółek dobrą dyspozycję z wczoraj utrzymywała Kateryna Rymarenko. Ukrainka zdobyła pięć z pierwszych siedmiu oczek swego zespołu. Lublinianki trzymały się blisko mistrzyń Polski, a po siedmiu minutach premierowej odsłony był remis – 10:10. Polkowiczanki nie trafiały z dystansu, a wtedy wjechała Julia Adamowicz, cała w bieli i trafiła trójkę z faulem. Ostatnie dwie akcje drużyny CCC to błyskawiczne przejście do ataku, czym zaskoczyły rywalki. Brianna Kiesel trafiła jeden z dwóch wolnych w swojej ostatniej akcji, przez co miejscowe prowadziły jednym punktem.

Na początku drugiej kwarty było wiele niedokładności i strat. Passę obu ekip przerwała Johannah Leedham. Za chwilę trafienia dołożyły Styliani Kaltsidou i Lynetta Kizer, a po stronie Pszczółek skutecznie grała Dajana Butulija. Ekipa CCC miała więcej argumentów, a tego dla trenera Wojciecha Szawarskiego było za dużo – szkoleniowiec gości poprosił o przerwę. Nie za wiele to dało, bowiem mistrzynie się rozpędzały i na 210 sekund przed końcem polkowiczanki prowadziły różnicą 9 oczek. Dobre zawody rozgrywała Kaltsidou, która zanotowała w pierwszej połowie 15 punktów. Nieco w cieniu były Fagbenle i Thomas, jednak miejscowe nie potrzebowały na gwałt trafień swoich liderek – gospodynie kontrolowały wydarzenia na parkiecie. Tiffany Hayes już w pierwszej połowie polowała na double-double – 9 oczek i siedem zbiórek oraz pięć asyst. Dla Pszczółek najwięcej rzuciła Butulija – 9 pkt.

Kaltsidou mocno zaczęła również drugą połowę, powiększając dorobek swój i całego zespołu, a Tiffany Hayes marzenia o double-double musiała odłożyć, bo szybko złapała czwarte przewinienie. Pszczółki zaczęły słabo i dały się wypunktować 0:5 i trener Szawarski wykorzystał przerwę na żądanie. Pierwsze trafienie w trzeciej odsłonie zanotowała Kateryna Rymarenko. Pszczółki zaczęły trafiać, z kolei podopieczne Marosa Kovacika lekko się zdekoncentrowały i na niespełna 180 sekund przed końcem lublinianki zbliżyły się do rywalek na 12 oczek. Właśnie z takim deficytem zielono-białe wychodziły na ostatnie 10 minut. Na double-double polowała Tiffany Hayes, a upolowała jako pierwsza Nikki Greene – Amerykanka po trzech kwartach miała na koncie 10 oczek i tyle samo zbiórek.

Od początku mecz zaczął uciekać podopiecznym Wojciecha Szawarskiego. Po dwóch minutach przewaga ekipy CCC wynosiła 18 oczek, a Nikki Greene miała cztery faule na koncie. Polkowiczanki przez cały czas trzymały rywalki na dystansie, który wynosił kilkanaście punktów. W końcówce mieliśmy dużo nieskuteczności i dekoncentracji, jednak spotkanie było rozstrzygnięte. W ostatnim fragmencie na parkiecie nie pojawiał się Brianna Kiesel, której opatrywano kostkę. Amerykańska rozgrywająca powinna być gotowa na sobotnie spotkanie. Najskuteczniejszą zawodniczką Pszczółek była Nikki Greene. Amerykanka skończyła zawody z double-double – 14 pkt. i 11 zbiórek.

KOMENTARZ TRENERA WOJCIECHA SZAWARSKIEGO

Te spotkania pokazały, że możemy walczyć z ekipą występującą w Elite 8 i możemy pokusić się o zwycięstwo. Dziewczyny przede wszystkim uwierzyły, że jest to możliwe. W obu meczach zagraliśmy dobrze, a w pierwszym byliśmy naprawdę blisko sprawienia niespodzianki. W drugim starciu, z mojego punktu widzenia, kilka gwizdków było niezrozumiałych, jednak nie będę niczego zrzucał na sędziów. Rywalki grały agresywnie przez cały mecz, a u nas było widać zmęczenie poprzednim, intensywnym dniem. W sobotę trzecie spotkanie przed własną publicznością i ze wsparciem własnych kibiców będziemy dalej walczyć.

Spotkanie numer trzy zostanie rozegrane 6 kwietnia w Lublinie. Początek o godzinie 19:00.

CCC Polkowice – Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin 73:58 (21:20, 26:13, 9:11, 17:14)

CCC: Kaltsidou 17, Kizer 12, Fagbenle 10, Hayes 9 (8 zb., 7 as.) Thomas 7, Owczarzak 6, Gajda 5, Leedham 5, Tyszkiewicz 2.

Pszczółka: Greene 14 (11 zb.), Kiesel 10, Butulija 9, Rymarenko 8, Adamowicz 6, Vrancic 5, Mistygacz 2, Poleszak 2, Szajtauer 2.

fot. Wojciech Grudzień (archiwum)