Horror w Toruniu. Start uległ toruńskim piernikom

Horror w Toruniu. Start uległ toruńskim piernikom

Wtorek, Arena Toruń i mecz z brązowym medalistą ubiegłego sezonu – Polski Cukier Toruń. Tak wyglądały przygotowania koszykarzy TBV Start Lublin w spotkaniu 27. kolejki Energa Basket Ligi rozgrywanej awansem. Wynik do samego końca był sprawą otwartą – skuteczny rzut z dystansu Karola Gruszeckiego przesądził o porażce czerwono-czarnych 86:87. 

Pierwsze trzy minuty tego spotkania to równa walka obu zespołów. Potem gospodarze wyszli na kilkupunktowe prowadzenie za sprawą wykorzystanych osobistych Karola Gruszeckiego i Cheika Mbodja, który dodatkowo popisał się wsadem. W następnym fragmencie lubelska ekipa grała zespołowo i skutecznie w ataku, odrabiając trzy oczka do przeciwnika po wsadzie Joe Thomassona i lay-upie Devonte Upsona. Rezultat premierowej odsłony ustalił akcją dwójkową Bartosz Diduszko, dającą po 10 minutach prowadzenie gospodarzom 22:20.

Ten sam zawodnik rozpoczął drugą kwartę od trafienia akcji za trzy punkty, a następnie zdobył punkty spod obręczy. Chwilę później tą samą akcją popisał się Anton Gaddefors, a zaraz po nim Marcin Dutkiewicz. Oba zespoły na zmianę wychodziły na prowadzenie – skuteczne akcje podkoszowe Aarona Cela dały pięciopunktową przewagę miejscowym, zaś po zdobytych oczkach z lay-up przez Upsona i Dutkiewicz, szkoleniowiec toruńskiej ekipy wziął przerwę na żądanie przy stanie 38:37 dla TBV. Zaraz po niej lubelscy koszykarze powiększyli różnicę o kolejne dwa oczka po trójce Jamesa Washingtona i punktach Thomassona. Po połowie czerwono-czarni wygrywali 43:40.

Zaraz po przerwie lubelska drużyna zwiększyła dystans do przeciwnika, dzięki punktom zdobytych ze strefy podkoszowej Thomassona i skutecznej trójce Mateusza Dziemby. Po nieco ponad czterech minutach ekipa z Koziego Grodu prowadziła różnicą ośmiu punktów. Jednak zawodnicy z Torunia nie zamierzali składać broni – skuteczny półdystans Roba Lowery i akcja zza linii 6,75 m Karola Gruszeckiego zmniejszyły przewagę lublinian do trzech punktów. W dalszej części torunianie zrobili serię 10:0 – po punktach wspomnianego wcześniej Gruszeckiego i Damiana Kuliga, miejscowi prowadzili 66:63. Lublinianie pod sam koniec trzeciej kwarty dorzucili dwa punkty, dzięki skutecznej akcji pod koszem Dziemby. Po trzydziestu minutach Polski Cukier Toruń prowadził 66:65.

Ostatnia ćwiartka była najbardziej wyrównaną częścią tego wieczoru. Obie drużyny próbowały odskoczyć na parę punktów, lecz ta sztuka się nie udawała. Do połowy tej kwarty toruńskie pierniki utrzymywały jednopunktowe prowadzenie i zapowiadało się na emocjonującą końcówkę. Po celnej trójce Michaela Umeha i trzech z czterech wykorzystanych wolnych przez Mbodja, gospodarze odskoczyli na cztery punkty na 2:49 przed zakończeniem meczu. W szeregach lublinian włączył się Thomasson, trafiając dwukrotnie spod kosza, które dały prowadzenie Startu 82:81. Chwilę potem arcyważną trójkę zapisał na konto Gruszecki i Polski Cukier ponownie był na prowadzeniu. Wszystko ważyło się do samego końca rywalizacji. Skuteczne osobiste duetu Washington/Thomasson dały nadzieję, aby w Toruniu sprawić niespodziankę brązowym medalistom ostatniego sezonu. Ostatnie słowo należało ponownie do Karola Gruszeckiego, który zaaplikował celną akcję za trzy. Tym samym podopieczni Davida Dedka przegrali wyjazdowe spotkanie z Polskim Cukrem Toruń 86:87.

Następne spotkanie w najbliższą niedzielę 17 marca. Koszykarze TBV Start Lublin zmierzą się na wyjeździe z AZS Koszalin.

Polski Cukier Toruń – TBV Start Lublin 87:86 (22:20, 18:23, 26:22, 21:21)

Polski: Gruszecki 21, Mbodj 15, Diduszko 15, Umeh 10, Cel 6, Śnieg 6, Lowery 5, Kulig 5, Wiśniewski 2, Sulima 2.

Start: Thomasson 29, Washington 18, Dziemba 15, Upson 10, Dutkiewicz 5, Gaddefors 4, Borowski 3, Szymański 1, Gospodarek 1, Czerlonko, Pelczar, Mirković.

fot. Wojciech Grudzień (archiwum)