Kosztowna porażka

Kosztowna porażka

W poprzednim spotkaniu obu drużyn górą byli czerwono-czarni, zwyciężając w Stargardzie 87:75. Wówczas najlepszym strzelcem Spójni był Anthony Hickey – 23 punkty. Amerykanin w dalszym ciągu figuruje na pierwszym miejscu listy strzelców, jednak od 22 stycznia nie jest już zawodnikiem PLK. W pierwszym starciu zwycięstwo ekipie z Lublina zapewnił tercet – James Washington/Joe Thomasson/Kacper Borowski. Tym razem scenariusz był zgoła inny. Podopieczni Davidka Dedka przegrali ze Spójnią 78:93 i mocno skomplikowali sobie możliwość awansu do fazy play-off. Praktycznie szansę są już tylko matematyczne. Lublinianie muszą wygrać dwa pozostałe mecze i liczyć na porażki bezpośrednich rywali.

Pierwszy punkty zdobył Devonte Upson. Amerykanin zebrał po swoim rzucie i trafił lay-up nad przeciwnikiem. W odpowiedzi Stargard przeprowadził kilka skutecznych akcji, a lublinianie nie trafiali z otwartych pozycji. Atak gospodarzy praktycznie nie funkcjonował i David Dedek poprosił o przerwę. Po czterech minutach było 10:4 dla Spójni. Po timeoucie piłkę w rękę – dosłownie i w przenośni – wziął James Washington. Rozgrywający zdobył cztery kolejne oczka dla TBV, jednak goście nadal prowadzili sześcioma punktami. Stargardzianie grali skutecznie w ataku i na trzy minuty przed końcem Tweety Carter, trafiając trójkę sprzed nosa Romana Szymańskiego, wyprowadził swoją ekipę na przewagę różnicą 11 oczek. To nie był niestety koniec – dzieła zniszczenia dopełniali Dawid Bręk i Rod Camphor – dwukrotnie dziurawiąc obręcz rywali z dystansu. David Dedek poprosił o drugi czas, bowiem przewaga rywali wynosiła już 14 punktów – 25:11. Goście dokozłowali wysoką zaliczkę do przerwy.

Podopieczni Kamila Piechuckiego nie zwalniali tempa – za trzy trafił Shane Richards, jednak tym razem, w połowie kwarty, celowniki graczy Startu zostały wyregulowane i po serii punktowej 5:0 szkoleniowiec przyjezdnych poprosił o przerwę, bowiem przewaga stopniała do ośmiu oczek. W ofensywie zespół ciągnął James Washington, który zdobył pierwsze punkty po timeoucie. Wywołany do tablicy poczuł się Joe Thomasson, który zaczął grać aktywnie w obronie (było to widać zwłaszcza w końcówce) i po przechwycie, trafiając oba wolne, zmniejszył przewagę do trzech oczek. Aktywna obrona przyniosła wymierne korzyści, jednak przez nią czerwono-czarni stracili łatwe punkty w ostatniej minucie. Wynik oscylował w granicy remisu, a ostatnia akcja pierwszej połowy należała do gości. Jeden na jeden zagrał Shane Richards i trafił lay-up, ustalając wynik pierwszych dwóch odsłon. W pierwszej połowie lublinianie trafili tylko 3 z 12 rzutów z dystansu.

Podobnie jak w pierwszej połowie, pierwsze punkty zdobył Devonte Upson, który coraz pewniej czuje się na półdystansie. Amerykanin był cichym game-changerem – na początku kwarty trzy razy celnie z półdystansu. Po kolejnym już w tym meczu przechwycie Joe Thomassona, Washington trafił lay-up w kontrze i Start wyszedł na prowadzenie. Przerwę wykorzystał trener Kamil Piechucki. Start się rozkręcał, a Thomasson zanotował trzeci przechwyt. Spójnia nie miała zamiaru się poddać i odpowiedziała skutecznymi akcjami z dystansu i aktywną obroną, wychodząc na trzypunktowe prowadzenie – David Dedek poprosił o przerwę. Po timeoucie byliśmy świadkami istnego festiwalu rzutów z dystansu. Z ostatnich 25 punktów zanotowanych przez obie ekipy, 21 zdobyto z dystansu.

Lublinianie wzięli się do odrabiania strat i po dwóch skutecznych akcjach zbliżyli się do rywali na dwa oczka. Stargardzianie nie dawali za wygraną i w dalszym ciągu byli krok przed przeciwnikami, skutecznie egzekwując akcje ofensywne. W połowie kwarty prowadzili różnicą pięciu oczek, ale z drugiej strony nie sposób nie pochwalić Devonte Upsona. Środkowy momentami bronił dwóch zawodników na raz, rzucał z półdystansu, blokował i przechwytywał – przykład centra przyszłości i MVP spotkania. Gościom siedziała trójka i akcjami po koźle zrobili końcówkę i w konsekwencji cały mecz. Ogólnie rzuty z dystansu przesądziły o tym spotkaniu, goście trafili zza łuku 14 z 26 rzutów, a miejscowi 6/21.

Czerwono-czarni kolejne spotkanie rozegrają 20 kwietnia na własnym parkiecie. Zagrają z Anwilem Włocławek. Początek spotkania o 12:40. Transmisja w Polsat Sport.

TBV Start Lublin – Spójnia Stargard 78:93 (14:27, 26:18, 20:21, 18:27)

TBV: Washington 20, Thomasson 14, Upson 12, Gaddefors 10, Dutkiewicz 9 (3×3), Dziemba 7, Gospodarek 3, Borowski 2, Szymański 1, Mirković, Czerlonko, Pelczar.

Spójnia: Camphor 23, (4×3), Giga 14, Pamuła 13, Carter 12 (4×3), Taylor 12, Richards 9, Dymała 4, Bręk 3, Pabian 3, Fraś.

Fot. Wojciech Grudzień (archiwum)