Legia drugi raz wygrała ze Startem

Legia drugi raz wygrała ze Startem

Sobota. Arena Ursynów i mecz z sąsiadem w tabeli –  stołeczną Legią. Tak wyglądały plany koszykarzy TBV Start Lublin w 16. kolejce Energa Basket Ligi. Pierwsza połowa to dwa oblicza zespołu z Lublina. W drugiej gra była wyrównana. Natomiast Start prowadził w czwartej kwarcie. W końcówce lepsza była jednak Legia, która wygrała 83:78.

Miejscowi rozpoczęli od prowadzenia 5:0. TBV Start Lublin w kilku pierwszych akcjach spudłował. Po mniej więcej dwóch minutach czerwono-czarni otrząsnęli się z ofensywnej niemocy dzięki celnym rzutom Devonte Upsona. To jednak Legia Warszawa w pierwszych pięciu minutach zdobyła więcej punktów i prowadziła 10:6, a minutę później 12:6. W drugich pięciu minutach podopieczni Davida Dedka rzucili tylko dwa punkty. Grali słabo, bez pomysłu i bardzo chaotycznie w ataku. W obronie lublinianie pozwalali gospodarzom na bardzo dużo. Legia sukcesywnie punktowała i z każdą minutą odjeżdżała od swojego rywala. Po 10 minutach prowadziła 23:8.

Na początku drugiej kwarty wydawało się, że sytuacja na parkiecie nie ulegnie zmianie. Uaktywnił się jednak James Washington, któremu wtórował Upson. Po efektownym wsadzie trener Tane Spasev poprosił o czas przy prowadzeniu 26:16 dla Legii.

Czas przyniósł powrót dobrej gry Legii i dał pięć punktów z rzędu. Przewaga gospodarzy znowu urosła do 15 oczek. W drugiej połowie kwarty siedem punktów rzucił Mateusz Dziemba, kilka oczek dodał Joe Thomasson. Przewaga stopniała do trzech punktów na dwie minuty przed końcem pierwszej połowy. W ostatnich 120 sekundach przyjezdni odrobili jeszcze dwa punkty i do przerwy przegrywali tylko jednym – 36:37.

Druga połowa rozpoczęła się podobnie do pierwszej, od sześciu punktów z rzędu Legii. Po nieco ponad dwóch minutach na parkiecie trener Dedek musiał porozmawiać ze swoimi zawodnikami. Czas nie podziałał. Gospodarze dalej celnie rzucali. Głównie za trzy, a jedyną bronią lublinian były akcje Upsona. Strata znowu wynosiła mniej więcej 10 punktów. Tak było już niemal do końca kwarty. Swój moment miał Uros Mirković, który rzucił osiem punktów i efektownie zablokował rzut Keanu Pindera. Po 30 minutach Legia prowadziła 63:56.

Ostatnią kwartę Start rozpoczął od serii 11:4. Czym doprowadził do remisu 67:67 po niespełna czterech minutach gry. Celna trójka i layup Joe Thomassona 60 sekund później dał z kolei prowadzenie 72:71. Legia nie zamierzała odpuszczać tego arcyważnego w kontekście fazy play-off spotkania. Niesiona dopingiem swoich fanów doprowadziła do remisu 74:74, a po trójce Jakuba Karolaka na minutę przed końcem prowadziła 77:75. W ostatnich 60 sekundach to Legia okazała się skuteczniejsza. Wygrała 83:78.

Najskuteczniejszy po stronie warszawskiej ekipy był Omar Prewitt autor 21 punktów oraz Jakub Karolak, który rzucił dwa punkty mniej. Zdecydowanie najlepszym zawodnikiem Startu był w sobotnie popołudnie Devonte Upson. Jego dorobrek to 17 punktów i siedem zbiórek.

Kolejny mecz czerwono-czarni rozegrają 26 stycznia z Miastem Szkła Krosno.

Legia Warszawa – TBV Start Lublin 83:78 (23:8, 14:28, 26:20, 20:22)

Legia: Prewitt 21, Karolak 19, Soluade 16, Pinder 14, Patijew 6, Kołodziej 5, Kowalczyk 2, Konopatzki, Sączewski, Rubinsztajn, Sadowski, Nowerski.

Start: Upson 17, Washington 14, Thomasson 13, Mirković 11, Dziemba 9, Dutkiewicz 6, Szymański 4, Gospodarek 3, Borowski 1, Gaddefors, Pelczar.