Lu(źne)belskie myśli – #14 Restart

Lu(źne)belskie myśli – #14 Restart

Cześć i czołem! Witajcie w kolejnym spotkaniu w naszym cyklu. Dzisiaj zapraszam na w pewnym sensie kontynuację tematu z poprzedniego tygodnia. Restart. Kojarzy mi się trochę z tematyką informatyczno-komputerową. Trochę to prawda, bo ja osobiście zachowuję się czasami jak maszyna do wypełnienia oczekiwań i obowiązków. Prawda jest inna – no bo po co lać ropę do baku samochodu, kiedy auto nie pojedzie? Albo pojedzie, ale będzie za chwilę nie do użytku.  Niby oczywistość, tak jak zima co roku, a jednak jak przychodzi, to leżymy. No to restart i lecimy!

Postaram się porównać to do świata koszykówki. Otóż w ostatnią niedzielę zakończyła się faza zasadnicza II ligi. Rezerwy czerwono-czarnych niestety nie grają dalej. Podopieczni Andrzeja Dubielisa zajęli 10. miejsce i nie zakwalifikowali się do play-off. Mam jednak wiadomość dobrą i jeszcze lepszą – dobra – młodzi gracze z Lublina utrzymali się w II-ligowych rozgrywkach, a bywały momenty, w których byli w dole tabeli – jeszcze lepsza – AZS UMCS Lublin zagra w play-off. Akademicy zajęli ostatecznie drugie miejsce i zmierzą się w rundzie do dwóch zwycięstw z MUKS-em Hutnik Warszawa. Pierwsze spotkanie w najbliższą sobotę.

W wypadku podopiecznych Przemysława Łuszczewskiego sezon jeszcze trwa, natomiast zawodnicy TBV Start II Lublin mają wolne od spotkań ligowych. No właśnie. Tutaj warto parę słów o restarcie. Obowiązki są ważne i trzeba je spełniać, ale trzeba znaleźć czas na relaks i restart. Relaks kojarzy się bardziej lajtowo i można go spokojnie realizować codziennie – pisałem o tym tydzień temu. Co do restartu, sprawa jest bardziej skomplikowana. Aby odreagować psychicznie, żeby faktycznie można było odpocząć od wypełniania swoich życiowych zadań, potrzebny jest dłuższy czas. Na taki krok niestety czasami nie można sobie pozwolić. Generalnie taki restart kojarzy mi się ze zmianą myślenia – już się tłumaczę.

W PLK i BLK cały czas trwają rozgrywki fazy zasadniczej. Pszczółki kończą pod koniec marca, a TBV Start Lublin 22 kwietnia. W międzyczasie zdarza się, że mecze rozgrywane są co trzy dni. Ja osobiście mogę sobie tylko wyobrazić, jak duże jest to obciążenie dla zawodników i nie chodzi tylko o ograniczenia fizyczne – psychika jest ważna, a właściwie rzekłbym – ważniejsza. Nie mówię o NBA, gdzie mecze są czasami codziennie i to w różnych stanach. Prosto z szatni idziesz na samolot, lecisz do innego miasta, a jutro grasz mecz i to czasem o być albo nie być w przestrzeni ligi.

Właśnie tutaj wjeżdża ta zmiana myślenia. Człowiek czasami brnie w jakąś głupotę i dopiero jak jest postawiony pod ścianą, to zaczyna rozkminiać, że w sumie to robi głupio i dalej będzie to samo, jeśli nie przestanie. Czasami dochodzi jeszcze próba przebicia głową tej ściany, ale przeważnie kończy się to fiaskiem. W takiej sytuacji trzeba właśnie zmienić myślenie i wybrać się do swojego serca. Wycieczka to kosztowna, prawie jak na K2, ale kiedy osiągnie się szczyt – widać wszystko i można zacząć naprawiać i restartować system. Nie chodzi tu o całkowite przewartościowanie życia naraz. Chociaż czasem tak trzeba, ale taki restart, czyli zmiana myślenia w jednym aspekcie, jest już sukcesem. Taki pierwszy, mały krok może być początkiem rewelacyjnej przygody do dobra i prawdy – jako katolik powiem Wam też, że do Boga, który jest absolutnie genialny. Do napisania!