Mamy to! Pszczółka zwycięża po dogrywce

Mamy to! Pszczółka zwycięża po dogrywce

Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin uporała się na własnym parkiecie z koszykarkami 1KS Ślęza Wrocław 88:82. Lublinianki zwyciężyły po dogrywce. Bohaterkami zostały Kateryna Rymarenko (6/8 za trzy) oraz Brianna Kiesel, która zanotowała double-double – 23 oczka i 10 asyst. Podopieczne Wojciecha Szawarskiego utrzymają ósmą lokatę, dającą awans do fazy play-off.

Zanim mecz się rozpoczął, ładnym gestem przywitano byłą kapitan Pszczółek, Agatę Dobrowolską. Koszykarka otrzymała spory bukiet kwiatów i porcję braw.

Pszczółki rozpoczęły z wysokiego C. Dajana Butulija wyregulowała celownik (w poprzednim spotkaniu zdobyła dwa punkty) i rozpoczęła od dwóch celnych trójek. Lublinianki zaczęły spotkanie od serii punktowej 7:3 a po kilku akcjach prowadziły 12:6. Główną egzekutorką była wspomniana Serbka, która zdobyła osiem  z 12 oczek całej ekipy. Martwić może fakt, iż Pszczółki między 6:34 a 2:22 nie potrafiły zdobyć punktu. Dopiero wolne Butuliji przerwały impas, a chwilę później Kateryna Rymarenko poprawiła trójką. Wrocławianki trzymały bliski kontakt, bowiem pierwsza kwarta zakończyła się wynikiem 17:13. Warto wspomnieć, iż koszykarki Ślęzy zdobyły dziewięć punktów z dystansu – głównie za sprawą Nikki Greene dostęp do pomalowanego przyjezdne miały utrudniony. Środkowa Pszczółek nie pozwalała rywalkom na grę tyłem do kosza i w związku z tym przyjezdne zdobyły 9 z 13 punktów z dystansu. Amerykanka była gorzej dysponowana w ataku, jednak znalazła godną zastępczynię – Magdalenę Szajtauer, która na przestrzeni pierwszej połowy zdobyła cztery oczka i zebrała siedem piłek.

Wrocławianki zaczęły drugą ćwiartkę od straty, a Pszczółki od zespołowej akcji, po której Rymarenko zdobyła punkty spod kosza. Akademiczki były skuteczne w ataku, trzymając bezpieczną przewagę. W związku z tym Arkadiusz Rusin poprosił o czas, który zdecydowanie zmienił wydarzenia na parkiecie. Przyjezdne wygrały tę część kwarty 18:11 głównie za sprawą tercetu Taisiia Udodenko, Elina Dikeoulakou, Teresia Palenikova. Martwić może dyspozycja Brianny Kiesel – Amerykanka była w pierwszej połowie 2/10. Z drugiej strony, szkoda, że dobrze dysponowana w początkowych minutach Dajana Butulija nie decydowała się na większą ilość samodzielnych akcji, bowiem była najlepszą zawodniczką Pszczółek w pierwszej połowie – 13 oczek i trzy zbiórki. Jako jedyna w obu ekipach, przekroczyła granicę 10 zdobytych punktów. Dla Ślęzy dobre zawody rozgrywała Taisiia Udodenko – dziewięć oczek i sześć zbiórek.

Druga połowa rozpoczęła się od rzutu wolnego, z racji faulu technicznego, który otrzymał trener Pszczółek Wojciech Szawarski za dyskusję z sędziami. Ślęzanki rozkręcały się z akcji na akcję, przeprowadzając serię punktową 9:0 – Marissa Kastanek zdobyła pięć oczek. Szkoleniowiec akademiczek interweniował i wykorzystał przerwę na żądanie. Obraz gry niestety nie uległ zmianie i w połowie trzeciej kwarty miejscowe przegrywały 39:51. W dalszym ciągu trwała niemoc strzelecka Amerykańskiej rozgrywającej Kiesel. 180 sekund przed końcem trzeciej odsłony, Pszczółki przegrywały 44:58, ale od tego momentu lublinianki zaczęły odrabiać straty, przeprowadzając serię punktową 8:0. Główną zaangażowaną była Kateryna Rymarenko, która notabene w ostatnim spotkaniu również radziła sobie całkiem dobrze. Wynik po 30 minutach to 62:52 dla przyjezdnych.

Akademiczki rzuciły się do odrabiania strat i po serii punktowej 4:0, coś się zacięło i wrócił status quo. Brianna Kiesel wreszcie trafiła kilka rzutów, lecz wrocławianki kontrolowały przebieg starcia i nie pozwalały skrócić dystansu. Na około 210 sekund przed końcem o przerwę poprosił Wojciech Szawarski. Pszczółki miały wówczas do odrobienia 12 punktów. Bohaterką ostatnich akcji była Kateryna Rymarenko, która trafiła trzy trójki i wraz z Brianną Kiesel wprowadziły Pszczółki do dogrywki. Amerykańska rozgrywająca pudłowała przez całe spotkanie, jednak w najważniejszym momencie wzięła odpowiedzialność na siebie i, w końcowych sekundach regulaminowego czasu, zdecydowała się na trudny rzut za trzy, przy którym była faulowana. Na linii wolnych zachowała zimną krew i wykorzystała wszystkie rzuty, doprowadzając do remisu.

Kiesel brała grę na siebie i w niektórych momentach forsowała rzuty, jednak suma summarum na minutę przed końcem tafiła arcyważny rzut po koźle, a później wykorzystała wolne, wyprowadzając Pszczółki na pięć punktów przewagi – 87:82. Ostatecznie mecz zakończył się wynikiem 88:82. Wiele można mówić o formie strzeleckiej Brianny Kiesel, jednak w decydujących momentach nie boi się próbować po raz kolejny decydować o losie meczu. Przy tej okazji warto wspomnieć o cichej bohaterce, czyli Katerynie Rymarenko. To rzuty Ukrainki pozwoliły Pszczółkom na znaczne skrócenie dystansu i doprowadzenie do dogrywki.

POMECZOWY KOMENTARZ TRENERA WOJCIECHA SZAWARSKIEGO

Na temat meczu:

Przede wszystkim gratuluję dziewczynom walki i determinacji. Chęć zwycięstwa była ogromna. Mecz był bardzo ciężki, ale z pewnością emocjonujący dla kibiców. Zwycięstwo cieszy i podbuduje nas mentalnie.

O dyspozycji Brianny Kiesel:

Brianna Kiesel spędza na parkiecie dużo, nawet za dużo czasu i to wpływa na skuteczność rzutową czy dyspozycję dnia. Mimo iż drużyna jest najważniejsza, ona jest naszą liderką i potrafi przesądzić o wyniku spotkania, tak jak zrobiła to dziś, trafiając najważniejszy rzut.

Następne spotkanie Pszczółki rozegrają na wyjeździe 16 lutego o godzinie 17:00. Rywalkami akademiczek będzie Artego Bydgoszcz.

Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin 1KS Ślęza Wrocław 88:82 (17:13, 17:20, 18:29, 25:15, d – 11:5)

Pszczółka: Rymarenko 26 (6×3), Kiesel 23 (10 a.), Butulija 13, Greene 11 (11 zb., 6 p.), Mistygacz 5, Cebulska 4, Szajtauer 4, Poleszak 2.

Ślęza: Dikeoulakou 18, Kastanek 16, Udodenko 14 (12 zb.), Palenikova 13, Burdick 8, Marciniak 8, Szybała 3, Colson 2, Dobrowolska, Miletic.