Pierwsza delegacja i druga wygrana Startu Lublin!

Pierwsza delegacja i druga wygrana Startu Lublin!

W jedynym niedzielnym meczu Energa Basket Ligi Start Lublin wybrał się na pierwszą w tym sezonie delegację do Radomia. Po zaciętych 30 minutach gry, w czwartej kwarcie ekipa z Lublina zbudowała kilkupunktową przewagę, której nie oddała już do końca. Czerwono-czarni wygrali na trudnym terenie 77:66.

Start Lublin rozpoczął mecz od uruchomienia swoich podkoszowych. Jedną z dwóch prób wykorzystał Jimmie Taylor, jedną Kacper Borowski. Celną trójkę dorzucił Tweety Carter i po 180 sekundach przyjezdni prowadzili 7:4. W pierwszych pięciu minutach prowadzenie przechodziło z rąk do rąk. Na dystans sześciu punktów czerwono-czarni uciekli po skutecznej akcji Martinsa Laksy oraz dobitce Bryntona Lemara. Minutę później Laksa ponownie stanął na linii rzutów osobistych po skutecznym wejściu pod kosz i powiększył prowadzenie do stanu 17:10. W kolejnym posiadaniu jego skuteczna próba za trzy dała dwucyfrowe prowadzenie – było 20:10. HydroTruck Radom po kilku słabszych posiadaniach odrobił część strat głównie za sprawą błędom Startu i stratom piłki w ataku. David Dedek poprosił o czas na 86 sekund przed końcem pierwszej kwarty, przy prowadzeniu swojej drużyny 22:16. Radomianie do końca pierwszej odsłony zdobyli jeszcze pięć punktów i po 10 minutach przegrywali tylko 21:25.

Na początku drugiej kwarty dobre zagrania w obronie i ataku prezentował młody podkoszowy drużyny z Radomia Adrian Bogucki. Zdobył cztery punkty i skutecznie neutralizował Jimmiego Taylora w obronie. Start zaciął się w ataku i po czterech minutach gry był remis 27:27. Miejscowi odblokowali się po chwili za sprawą Laksy i Lemara. Skuteczne akcje nowych zawodników gospodarzy pozwoliły odskoczyć na sześć oczek do stanu 38:32 na trzy minuty przed końcem pierwszej połowy. Ostatnie sekundy to dużo skutecznych rzutów, ale też dużo szaleństwa i nieuporządkowanego basketu. Po 20 minutach Start prowadził 44:42 – 16 punktów do przerwy na swoim koncie zgromadził Brynton Lemar. Wśród gospodarzy najskuteczniejszy był Rod Camphor, który zdobył 12 oczek oraz zanotował dwie zbiórki i dwie asysty.

HydroTruck z dużym zaangażowaniem rozpoczął drugą połowę. Radomianie grali skutecznie w obronie i w ataku. Start mimo kilku błędów po obu stronach parkietu odpowiadał swoim rywalom. Po trzech minutach gry był remis 50:50, a po trójce Camphora gospodarze wyszli na prowadzenie 53:50. Po czasie dla trenera Dedka czerwono-czarni dalej nie mogli znaleźć drogi do obręczy. Niemoc przełamał skutecznym podkoszowym manewrem Jimmie Taylor. Mimo dwóch punktów zawodnika z USA gra gości nie uległa znaczącej poprawie. Na szczęście gospodarze również się mylili. Po 30 minutach Start prowadził 57:55.

Ostatnia kwarta rozpoczęła się tak, jak zakończyła trzecia – Jimmie Taylor popisał się pod koszem skuteczną akcją i dołożył do tego celny osobisty. Radomianie mylili się w ataku i kilka razy w łatwy sposób tracili piłkę. Start powiększał przewagę za sprawą skutecznych akcji Kacpra Borowskiego. Aż trzech minut potrzebowali gospodarze, aby zdobyć pierwsze punkty w czwartej kwarcie. Po skutecznym rzucie Obi Trottera przegrywali jednak 57:63. Trotter dwoił się i troił, jednak Start nie tracił zbudowanej kilkupunktowej przewagi. Dwie minuty przed końcem prowadził 73:64. Miejscowi próbowali odwrócić losy spotkania, jednak nie byli już w stanie odrobić przewagi i przegrali 66:77.

Najwięcej punktów dla Startu zdobył Brynton Lemar – 23. Bardzo dobre zawody rozegrali również Martins Laksa autor 16 punktów oraz Kacper Borowski, który miał dwa oczka mniej. Po stronie gospodarzy wyróżnić należy dwóch Amerykanów. Rod Camphor rzucił 18, a Obie Trotter 16 punktów.

Kolejne spotkanie Start Lublin rozegra w najbliższą niedzielę 13 października o godzinie 15.00. Rywalem będzie ekipa MKS Dąbrowa Górnicza.

HydroTruck Radom – Start Lublin 66:77 (21:25, 21:19, 13:13, 11:20)

HydroTruck: Camphor 18 (4×3), Trotter 16, Lindbom 10, Bogucki 9, Uwadiae-Odigie 6, Piechowicz 5, Wall 2, Zegzuła.

Start: Lemar 23, Laksa 16, Borowski 14, Taylor 12, Carter 8, Dziemba 4, Jarecki, Jeszke, Pelczar, Szymański.