Pierwsza porażka w sezonie

Pierwsza porażka w sezonie

Ten moment musiał w końcu nadejść. Koszykarze Startu Lublin przegrali pierwsze spotkanie w sezonie. Podopieczni Davida Dedka okazali się słabsi od drużyny King Szczecin, przegrywając 81:90. Brynton Lemar, który był liderem w poprzednich meczach, zagrał kiepskie zawody. Amerykanin zdobył cztery punkty przy skuteczności 1/10.

W ekipie startu najmocniej spotkanie rozpoczął Jimmie Taylor. Środkowy zdobył pierwsze punkty dla gości i miał ważne zadanie obronne przeciwko centrowi Kinga. Po stronie Wilków Morskich od początku aktywni byli Dustin Ware i Cleveland Melvin. W połowie kwarty, za sprawą skutecznego wjazdu pod kosz Jakopa Mustapicia drużyna gospodarzy wyszła na dwupunktowe prowadzenie – 15:13. Ostatecznie pod koniec kwarty szczecinianie lekko odskoczyli rywalom – głównie za sprawą trafienia z dystansu Thomasa Davisa.

Od początku drugiej kwarty, Start, za sprawą Tweety Cartera, starał się trzymać blisko rywala. Zarówno w poprzedniej, jak i drugiej kwarcie wyłączony z gry został Brynton Lemar – w połowie kwarty legitymował się skutecznością 0/4. Amerykanin zdołał zdobyć wyłącznie dwa punkty z linii. Zespół Startu ciągnęli podkoszowi z pierwszej piątki oraz Tweety Carter, a zadanie mieli trudne, bowiem szczecińscy koszykarze utrzymywali bardzo wysoką skuteczność, zarówno z dystansu, jak i bliższej odległości. Na nieco ponad trzy minuty przed końcem, po czterech punktów z rzędu Bena McCauleya, David Dedek poprosił o czas, gdyż szczecinianie odpłynęli na osiem oczek. Taką też różnicą zakończyła się pierwsza połowa, a dorobek punktowy Startu w pierwszej połowie ustalił Bartłomiej Pelczar.

Początek trzeciej kwarty to wymiana ciosów w wadze ciężkiej. Najpierw McCauley trafił za trzy, a w odpowiedzi Taylor wsadził piłkę z góry po niecelnym rzucie Martinsa Laksy. Jednak drużyna ze Szczecina się rozpędzała i po kolejnych straconych przez gości punktach, David Dedek poprosił o przerwę – przewaga miejscowych wynosiła wówczas 13 oczek – było 60:47. Po timeoucie obraz gry nie uległ zmianie, było wręcz przeciwnie. Lublinianie zatrzymali się w ataku, a gospodarze kontynuowali przejmowanie meczu – na nieco ponad trzy minuty przed końcem tej odsłony miejscowi prowadzili różnicą 16 oczek. Mateusz Dziemba – to był argument Startu, by wrócić jeszcze do walki o zwycięstwo w ostatniej kwarcie. Polski skrzydłowy zdobył ostatnie sześć punktów dla swojej ekipy i przewaga Wilków Morskich stopniała do 10 oczek. Przed podopiecznymi Davida Dedka było 10 minut, by spróbować odwrócić losy spotkania.

Worek z punktami w ostatniej odsłonie otworzył Thomas Davis, wyprowadzając swoją ekipę na 12 punktów przewagi. Start nie miał żadnych argumentów, by odpowiedzieć – lublinianie przez cztery minuty nie zdobyli żadnego punktu. Pierwsze trafienie zaliczył Tweety Carter – jego celna trójka była dopiero trzecim celnym rzutem na 17 oddanych. W połowie kwarty King prowadził +11, ale lublinianie nie dali sobie wyrwać zwycięstwa i dowieźli trzecią wygraną w sezonie do końca. Obie ekipy mają po tej kolejce identyczny bilans – 3-1.

W następnej kolejce lublinianie podejmą Asseco Arke Gdynia. Początek spotkania 27 października o godzinie 12:30. Transmisja w Polsacie Sport.

King Szczecin – Start Lublin 90:81 (28:23, 25:22, 16:14, 21:22)

King: McCauley 25, Melvin 16, Davis 12, Mustapić 12, Ware 12, Kikowski 8, Bartosz 2, Wilczek 2, Kucharek 1, Łapeta.

Start: Carter 19 (4×3), Dziemba 15, Borowski 14, Taylor 12, Laksa 7, Szymański 5, Lemar 4, Jarecki 3, Pelczar 2, Jeszke.