Polska lepsza od Holandii

Polska lepsza od Holandii

Polacy pożegnali się z kontynentem europejskim i własnymi kibicami zwycięstwem. Biało-czerwoni pokonali w lubelskim Globusie Holandię 77:71 i z odfajkowaną wygraną mogą spokojnie wsiadać do samolotu. Podopieczni Mike’a Taylora rozegrają jeszcze trzy mecze przed Mistrzostwami Świata – sparingi odbędą się już na terenie Azji.

W związku z umową podpisaną przez Polski Związek Koszykówki i Województwo lubelskie – jedyny mecz kontrolny przed własną publicznością odbył się w Lublinie. Do 21 sierpnia Polacy grali sześć spotkań, z czego wygrali tylko jedno – z Jordanią. Przegrywali natomiast z Czechami (dwukrotnie), Tunezją, Niemcami i Węgrami. Do hali Globus przyjechali po pewnego rodzaju honor i podbudowę mentalną, która może okazać się kluczowa w trakcie najbliższych dni. Cel udało się spełnić – Polska pokonała Holendrów 77:71 i pożegnała się z naszymi kibicami w niezłym stylu. Tylko niezłym, gdyż reprezentanci kraju tulipanów są sklasyfikowani zdecydowanie niżej, a w nie tak dawno zakończonych eliminacjach do MŚ w Chinach, dwukrotnie potrafiliśmy im sprostać. To już jednak historia – Holandia zaczyna nową erę i z nowym trenerem będzie walczyć o Eurobasket 2021. Wróćmy jednak do Lublina.

Ważną informacją dotyczącą ostatecznego składu, który pojedzie na MŚ, była absencja w meczowej dwunastce Kamila Łączyńskiego i Mathieu Wojciechowskiego. Czy to oznacza, że nie pojadą? Tego nie przesądzam, ale jakiś sygnał z pewnością został wysłany. Do Chin ma pojechać jeszcze 14 zawodników i dopiero tam trener Taylor ma wybrać dwunastu (nie)gniewnych ludzi.

Oglądając występy Polaków widać, jak istotnymi zawodnikami są Mateusz Ponitka i A.J Slaughter. Pierwsza połowa stała pod znakiem szukania ekstra passów i to niekiedy kosztem decyzji o rzucie, która byłaby słuszna. W takich sytuacjach nieodzowny jest Ponitka, który potrafi agresywnie wjechać pod kosz, przyspieszając grę i wymuszając reakcję obrony. Tego niestety brakowało, ale ostatecznie pierwsze dwie kwarty udało się wygrać 38:36 – Holendrzy sypali trójkami i jeśli wpadłoby im więcej, mogły być kłopoty – 7:2 w celnych trafieniach zza łuku dla Holendrów w pierwszej połowie.

Po przerwie defensywa wyglądała znacznie lepiej – trzecią ćwiartkę wygraliśmy 22:10. Holendrzy zaczęli trafiać z dystansu dopiero pod koniec ostatniej kwarty, ale finalnie niczego to nie zmieniło. W trzeciej kwarcie trafili zza łuku tylko raz. Agresja była tu słowem klucz, bowiem gdy tylko nasi reprezentanci decydowali się na szybszą grę do kosza, Holandia nie potrafiła przekonująco się obronić. Było kilka momentów, w których Polacy gubili się w defensywie i rywale mieli otwarte pozycje. Starali się to wykorzystać, jednak byliśmy ostatecznie za mocni i dowieźliśmy zwycięstwo do końca.

Niech ta wiktoria przed własną publicznością będzie dobrym prognostykiem przed zbliżającymi się Mistrzostwami – ostatecznie lepiej, żeby najwyższa forma była właśnie w trakcie mundialu. Polacy wylatują do Chin 22 sierpnia i oby zagrali więcej niż trzy spotkania.

fo.  Jakub Pecio (archiwum)