Przekonująca wygrana z AZS-em Koszalin

Przekonująca wygrana z AZS-em Koszalin

W drugim meczu siódmej kolejki Energa Basket Ligi do hali Globus zawitał jedyny zespół, który w obecnym sezonie nie zaznał jeszcze smaku zwycięstwa. Mecz z TBV Start Lublin był również debiutem w roli pierwszego szkoleniowca koszalinian dla Rafała Franka. Jedynie przez cztery minuty AZS Koszalin był w stanie utrzymać korzystny dla siebie wynik w Lublinie. Z każdą kolejną minutą koszykarze z Lublina coraz bardziej odjeżdżali rywalom i wygrali 81:59.

Znakomicie mecz rozpoczął Kacper Borowski, który już po dwóch minutach miał na swoim koncie cztery punkty. Celną trójkę z rogu dołożył Mateusz Dziemba i TBV Start Lublin prowadził 7:2. W pierwszych minutach obie drużyny koncentrowały swoją ofensywę pod koszem (wyłączając trójkę Dziemby). Czy to w podaniach do podkoszowych, czy wjazdach w pomalowane graczy z obwodu. Po pięciu minutach było 12:8. Start kontynuował skuteczną grę w drugiej części pierwszej kwarty. W obronie przechwyt za przechwytem notował Dziemba, a w ataku brylowali podkoszowi.

Zarysowała się również większa przewaga lublinian – 23:11. Po dziesięciu minutach było z kolei 26:13. Wejście z ławki w wielkim stylu dał Uros Mirković, który w pierwszej kwarcie zdobył siedem punktów.

Druga kwarta rozpoczęła się od dwóch celnych trójek Michaela GospodarkaWojciecha Czerlonko. A przede wszystkim dobrej obrony graczy Davida Dedka. Koszykarze AZS-u Koszalin nie mieli pomysłu jak odrobić już prawie dwudziestopunktową stratę, która rosła z każdym posiadaniem czerwono-czarnych. AZS nie potrafił zdobyć punktu w drugiej kwarcie przez prawie sześć minut. Do tego czasu przewaga Startu urosła do stanu 40:15. W ostatnich czterech minutach pierwszej połowy gospodarze nieco zwolnili tempo. Jednak mimo to po dwudziestu minutach prowadzenie dalej było imponujące – 48:24. Najskuteczniejszym graczem po stronie lublinian był DeVonte Upson, który zdobył dziewięć punktów. Oczko mniej miał James Washington.

Druga połowa wystartowała dużo spokojniej od początku meczu. Mateusz Dziemba nie zamierzał kończyć dobrej postawy w obronie. To on otworzył wynik drugiej połowy. Skutecznym przechwytem i łatwymi punktami. Podopieczni Rafała Franka zdobyli w odpowiedzi sześć punktów z rzędu i zmniejszyli stratę. Po czasie, jaki wziął David Dedek przyjezdni dalej byli w natarciu. Grali dużo lepiej niż w pierwszej połowie. Lepiej dzielili się piłką i rozbijali obronę Startu. Na cztery minuty przed końcem kwarty było 53:37. Czerwono-czarni wyraźnie spuścili z tonu w porównaniu z tym, co prezentowali w pierwszej połowie. Niemoc przerwał celną trójką Kacper Borowski. Mimo słabszych dziesięciu minut prowadzenie było dalej wysokie. Tablica w hali Globus pokazywała po trzydziestu minutach wynik 62:43.

Na początku czwartej kwarty gra przypominała jako żywo to, co widzieliśmy w drugiej. AZS się zaciął, a Start punktował. Celnie za trzy trafił Washington, Dziemba i Czerlonko. Po trzech minutach walki na parkiecie było 73:45. W kolejnych fragmentach tej konfrontacji było już spokojniej. Gospodarze kontrolowali wydarzenia na parkiecie, AZS trafił kilka punktów. Nie był jednak w stanie znacząco zmniejszyć strat. Koszalinianie przegrał siódmy mecz w tym sezonie i pozostaje czerwoną latarnią ligi. Dla Startu była to trzecia wygrana w bieżącej kampanii.

Najwięcej punktów dla “startowców” rzucił Mateusz Dziemba – trzynaście. Aż sześciu graczy rzuciło dziesięć lub więcej punktów. Najskuteczniejszym zawodnikiem na parkiecie był Marco Tejić z Koszalina, który uzbierał dziewiętnaście punktów.

Ósmy mecz w sezonie TBV Start rozegra 24 listopada. Do Lublina przyjedzie BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski.

TBV Start Lublin – AZS Koszalin 81:59 (26:13, 22:11, 14:19, 19:16)

Start: Dziemba 13, Washington 12, Borowski 11, Upson 11, Gospodarek 11, Mirković 10, Czerlonko 8, Gaddefors 3, Szymański 2, Piliszczuk, Pelczar, Kowalski.

AZS: Tejić 19, Kucharek 13, Papić 12, Radulović 6, Jakóbczyk 3, Brandon 2, Surmacz 2, Walters 2, Czujkowski, Bochno.