Pszczółka w Krakowie, a Start we Wrocławiu

Pszczółka w Krakowie, a Start we Wrocławiu

Dwie ważne wygrane zanotowały ekipy z ekstraklasy koszykarskiej z naszego regionu. Pszczółka wygrała w Krakowie z Wisłą, a Start ze Śląskiem Wrocław.

W sobotnie popołudnie podopieczne Krzysztofa Szewczyka zmierzyły się z drużyną, którą obecny szkoleniowiec akademiczek prowadził w poprzednim sezonie. Już od samego początku widać było, że przyjezdne mają w tym spotkaniu tylko jeden cel. Kontrolowały grę i powiększały przewagę. O ile w pierwszej kwarcie była ona jeszcze nieznaczna, bo wynosiła tylko 6 punktów, to w drugiej urosła do znacznych rozmiarów. Druga kwarta wygrana przez Pszczółkę Polski-Cukier AZS UMCS Lublin 24:11 ustawiła całą drugą połowę. W trzeciej kwarcie gospodynie próbowały odrabiać straty. Grały całkiem niezły basket w ofensywie. Lublinianki odpowiadały jednak na każdy ich skuteczny rzut. Dały odrobić tylko jedno oczko. Czwarta kwarta była słaba w wykonaniu obu ekip. Tylko 18 rzuconych punktów. Obie drużyny czekały już na końcową syrenę. Ostatecznie po 40 minutach walki na parkiecie Pszczółka pokonała utytułowanego rywala 70:52.

Zdecydowanie najjaśniejszą postacią w ofensywie była Alexis Peterson. W całym meczu zdobyła 20 punktów i miała imponujące jak na obwodową 7 zbiórek. Najlepsza na tablicach była Briana Day, która w całym meczu uzbierała 12 zbiórek. Po stronie gospodyń najskuteczniejszy był amerykański duet Chloe Wells/Krystal Vaughn, który zdobył 34 z 52 punktów dla Wisły Kraków.

Kolejne spotkanie Pszczółka rozegra 7 grudnia o godzinie 15:00. Do Lublina przyjedzie drużyna 1KS Ślęza Wrocław.

Wisła Kraków – Pszczółka Polski-Cukier AZS UMCS Lublin 52:70 (11:17, 11:24, 21:20, 9:9)

Wisła: Wells 17, Vaughn 17, Ziętara 6, Meskonyte 5, Trzeciak 3, Ann-Lass 2, Grzenkowicz 2,  Puter, Jakubiuk.

Pszczółka: Peterson 20, Labuckiene 10, Sklepowicz 8, Day 8 (12zb.), Degbeon 8, Popović 7, Adamowicz 6, Szott-Hejmej 3, Trzeciak, Pawłowska.


W niedzielne popołudnie we wrocławskiej hali Orbita nie było wielkiego basketu. Raczej typowy, ligowy mecz walki. Obie strony bardzo chciały, jednak nie zawsze wychodziło im to, co sobie zaplanowały. Pierwsze minuty to sporo nieskuteczności i mało punktów. Nieco lepiej prezentował się Śląsk Wrocław. Jednak nie była to wyraźna dominacja. Praktycznie cały mecz toczył się punkt za punkt. Start potrafił sobie wypracowywać czyste pozycje rzutowe, jednak z ich wykorzystywaniem było różnie. Pod nieobecność Martinsa Laksy, który złamał nos, nie było po stronie gości typowego egzekutora. Obie drużyny grały zrywami, dobry okres przeplatały słabszymi momentami. W decydujących momentach David Dedek mógł liczyć na swoich liderów. Tweety Carter, Brynton Lemar, Kacper Borowski i kapitan Mateusz Dziemba to zdecydowanie gracze, których trzeba wyróżnić za ten mecz. Każdy z nich w decydujących momentach robił to, co umie najlepiej. Mniej więcej przez 37 minut wynik był na granicy remisu. Ostatnie 180 sekund to po raz kolejny bardzo dojrzała gra lublinian. 10 punktów z rzędu, odskoczenie od rywala, który nie miał argumentów i czasu na dogonienie rywala.

Wszyscy wymienieni wyżej gracze mieli dwucyfrowy dorobek punktowy. Najwięcej miał Lemar – autor 20 punktów, 6 zbiórek i 5 asyst. Po stronie gospodarzy oczko mniej o Lemara miał Torin Dorn.

Start kontynuuje zwycięski marsz w lidze. To już ósma wygrana w obecnym sezonie i piąta z rzędu. Obecnie Start obok Polskiego Cukru Toruń i Stelemetu Enea BC Zielona Góra ma najlepszy bilans w lidze. Już za tydzień prawdziwy test. Do Lublina przyjedzie aktualny Mistrz Polski – Anwil Włocławek. Spotkanie zaplanowano na 7 grudnia o godzinie 17:30.

Śląsk Wrocław – Start Lublin 70:78 (19:16, 15:17, 26:23, 10:22)

Śląsk: Dorn 19, Humphrey 13, Wojciechowski 10, Gibson 8, Łączyński 8, Dziewa 8, Gabiński 4, Chrabaszcz, Musiał, Żeleźniak.

Start: Lemar 20, Carter 15, Borowski 13, Dziemba 11, Szymański 6, Taylor 6, Jarecki 5, Jeszke 2, Pelczar, Grochowski.

fot. Grzegorz Winnicki (archiwum)