Pszczółka zdemolowała Wisłę CanPack Kraków!

Pszczółka zdemolowała Wisłę CanPack Kraków!

Arcyważny mecz z bardzo trudnym rywalem wygrała Pszczółka Polski-Cukier AZS UMCS Lublin. Dzięki zespołowej grze w pierwszej połowie oraz popisom liderek w drugiej odsłonie podopieczne Wojciecha Szawarskiego wygrały z Wisłą CanPack Kraków 81:56!

Pierwsze 2-3 minuty tego meczu nie zapowiadały takiego koncertu w wykonaniu Pszczółki Polski-Cukier AZS UMCS Lublin. Należały one do przyjezdnych z Krakowa. Zawodniczki z Małopolski szybko rzuciły 6 punktów, lepiej zbierały i dzieliły się piłką. Wyglądało na to, że spełni się scenariusz, w którym utytułowany rywal nie da większych szans podopiecznym Wojciecha Szawarskiego. Mniej więcej po 3-4 minutach lublinianki zaczęły sukcesywnie poprawiać jakość swojej gry. W ciągu dwóch minut rzuciły 10 punktów, jednak Wisła CanPack Kraków nie zamierzała odpuszczać i prowadziła 13:12. Kolejny zryw akademiczek przyniósł im kolejne 6 punktów z rzędu. Swoje rzuty za dwa umieściły w obręczy Feyonda Fitzgerald, Uju Ugoka i Dajana Butulija. Prowadzenie zmieniło właściciela i powędrowało do lubelskiej drużyny i wynosiło 5 punktów. Po 10 minutach Pszczółka prowadziła 20:15.

O ile za pierwszą kwartę należy pochwalić zespół z Lublina, to za drugą (oraz pozostałe kwarty) należy zrobić owację na stojąco. Od momentu rozpoczęcia drugiej odsłony na parkiecie z każdą minutą uwidoczniała się przewaga gospodyń. Punktowały nie tylko liderki, ale pozostające nieco w ofensywnym cieniu takie zawodniczki jak Martyna Cebulska czy Agata Dobrowolska. To właśnie za sprawą 7 punktów tych zawodniczek oraz kolejnych popisów Ugoki i Fitzgerald w połowie drugiej kwarty przewaga urosła do stanu 35:22. Kolejne 5 minut to sinusoida. Pszczółki pozwoliły rywalkom odrobić nieco strat, aby ostatecznie po 20 minutach zachować 11 punktów nadwyżki. Do przerwy akademiczki prowadziły 42:31.

Pierwsze dwie minuty drugiej połowy znowu zapowiadały przejście do ofensywy podopiecznych Krzysztofa Szewczyka. Wisła rzuciła 6 punktów, a Pszczółka ani jednego. Gospodynie się odblokowały, a jak to zrobiły, to zaczęły rzucać jak szalone. 11 punktów z rzędu sprawiło, że ostatnie pokłady optymizmu uleciały z przyjezdnych. Przewaga urosła do 18 punktów w połowie kwarty. Wisła nie miała argumentów i trzy minuty później przegrywała już 20 punktami. Cała czwarta kwarta to dalsze powiększanie przewagi. Wisła miała swoje momenty, aczkolwiek krótkie i mało treściwe. Pszczółka nie dała szans swoim rywalkom w żadnej odsłonie i wygrała wszystkie cztery kwarty. Wygrała tym samym cały mecz z imponującym wynikiem 81:56.

Uju Ugoka nie zagrała w ostatnim meczu. Wróciła na domowe starcie z utytułowanym rywalem. I to w jakim stylu! 23 punkty i 10 zbiórek. Z 13 rzutów, jakie oddała w tym meczu, aż 10 znalazło drogę do obręczy. Występ niemal idealny! Swoje dołożyła Dajana Butulija. Serbka zgromadziła na swoim koncie 18 punktów i 5 zbiórek. Miała również 2 asysty. 20 oczek od nieco mniej spektakularnej w ostatnim okresie Feyondy Fitzgerald. Amerykanka dołożyła do tego również 4 zbiórki i 4 asysty. W Wiśle najwięcej punktów miała Leonor Rodriguez – 13.

Mimo porażki tydzień temu w Bydgoszczy ostatni okres jest dla Pszczółki znakomity. Ważne wygrane na wyjeździe, pogrom Wisły na własnym parkiecie. Okazja do kolejnych wielkich wyczynów już niebawem. Do Lublina przyjeżdżają mistrzynie Polski. 1KS Ślęza Wrocław zmierzy się z akademiczkami 11 marca o godzinie 15.00.

Pszczółka Polski-Cukier AZS UMCS Lublin – Wisła CanPack Kraków 81:56 (20:15, 22:16, 21:13, 18:12)

Pszczółka: Ugoka 23, Fitzgerald 20, Butulija 18, Cebulska 7, Dorogobuzova 7, Witkowska 4, Dobrowolska 2, Grygiel, Poleszak, Kędzierska, Mistygacz.

Wisła: Rodriguez 13, Reid 9, Ziętara 8, Parker 6, Radocaj 5, Greinacher 4, Abdi 4, Labuckiene 4, Suknarowska-Kaczor 3, Niedźwiedzka.

fot. azs.umcs.pl