Pszczółki odleciały z Bydgoszczy z kompletem punktów!

Pszczółki odleciały z Bydgoszczy z kompletem punktów!

W ramach 18. kolejki Energa Basket Ligi Kobiet Pszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin pokonała na wyjeździe Artego Bydgoszcz 76:72. Po raz kolejny z dobrej strony zaprezentowały się Kateryna Rymarenko i Nikki Greene. Podopieczne Wojciecha Szawarskiego umocniły się w pierwszej ósemce, jednak o awans do PO trzeba w dalszym ciągu zabiegać. Będzie o to trudno, bowiem urazu nabawiła się rozgrywająca i liderka zespołu – Brianna Kiesel.

Dla Pszczółek klasycznie, punktować zaczęła Nikki Greene. Środkowa popisała się dwoma skutecznymi akcjami po podaniach Dajany Butuliji oraz Magdaleny Szajtauer. Po przeciwnej stronie do kosza trafiły Agnieszka Szott-Hejmej i Ziomara Morrison. Sheniqua Greene nie zwalniała tempa i po kolejnej akcji z Magdaleną Szajtauer, zapisała na swoim koncie kolejne punkty, tym razem z faulem (2+1), jednak w kolejnym posiadaniu miejscowe odpowiedziały tym samym – egzekutorką została Dragana Stanković. Pszczółki wyciągnęły kolejną broń, tym razem dalekiego zasięgu – pierwszą rakietę odpaliła Butulija. Po trafieniu Serbki przyjezdne prowadziły 10:8. W drugiej części kwarty koszykarski Artego wpadły w kłopoty z faulami i po kolejnym przewinieniu, Tomasz Herkt wykorzystał przerwę na żądanie – lublinianki prowadziły wówczas 14:10, a wolne rzucała Brianna Kiesel – Amerykanka trafiła oba rzuty i Pszczółki do końca kwarty kontrolowały wynik. Najlepszą zawodniczką tej części była Nikki Greene – środkowa zdobyła dziewięć punktów i zebrała cztery piłki.

Akademiczki rozpoczęły drugą kwartę od straty, jednak obraz gry nie uległ zmianie. Przyjezdne w dalszym ciągu utrzymywały do rywalek dystans. Po 180 sekundach, za sprawą skutecznej akcji Dominiki Poleszak, lublinianki prowadziły 29-23. W połowie kwarty Wojciech Szawarski poprosił o przerwę, po której dwoma skutecznymi rzutami popisała się Julia Adamowicz, wyprowadzając swoją ekipę na dziesięciopunktowe prowadzenie. W odpowiedzi zawodniczki z Bydgoszczy rzuciły pięć oczek – najpierw Stanković, a następnie trójkę trafia Elżbieta Międzik. Pod koniec kwarty dała o sobie znać, niestety znów nieskuteczna Kiesel, trafiając cztery wolne i dając Pszczółkom bezpieczną przewagę. Amerykanka w pierwszej połowie zdobyła dziewięć oczek, jednak była 1/5 z gry. Skuteczności brakowało również reprezentantce Serbii. Dajana Butulija w poprzednim spotkaniu trafiała ważne rzuty, lecz w tym meczu, po 20 minutach, była 1/7. Jasnym punktem była Julia Adamowicz, która zanotowała 10 punktów na wysokiej skuteczności.

Akademiczki przez pierwszą część trzeciej odsłony utrzymały wypracowaną w poprzednich kwartach przewagę. Trafienia Nikki Greene i Doroty Mistygacz przyczyniły się do ośmiopunktowej przewagi. W połowie ćwiartki Pszczółki prowadziły 46:38. Koszykarki Artego na początku kwarty miały duży problem ze zdobywaniem punktów. Dopiero trafiony wolny Agnieszki Szott-Hejmej “odblokował” miejscowe i nawiązały wymianę ciosów. Lublinianki nie miały zamiaru roztrwonić zdobytej przewagi i za sprawą dwóch trójek duetu Butulija-Rymarenko, zwiększyły różnicę do 13 oczek. W odpowiedzi punktowała Dragana Stanković i szkoleniowiec akademiczek nie miał zamiaru ryzykować – wykorzystał przerwę na żądanie. Niestety Artego się rozkręcało i przez ostatnią minutę zawodniczki z Bydgoszczy rzuciły sześć oczek, zmniejszając deficyt do czterech punktów.

Czwarta ćwiartka zaczęła się od straty Dajany Butuliji, którą bezlitośnie wykorzystała Stanković, niwelując straty swojej ekipy do dwóch oczek. W sukurs rzuciła się Brianna Kiesel, zdobywając pięć z ośmiu punktów, które Pszczółki zdobyły przez pierwsze pięć minut ostatniej odsłony. Koszykarki Artego poszły na wymianę ciosów, zbliżając się do akademiczek na jedno oczko, jednak trójka, świetnie dysponowanej z dystansu, Kateryny Rymarenko była głębokim oddechem dla drużyny. Pszczółki znów prowadziły czterema punktami, a do końca pozostało mniej niż 150 sekund. Końcówka należała jednak do liderek lubelskiej ekipy. Najpierw Kiesel wykorzystała dwa wolne, a później podała do Nikkie Greene, która trafiła trójkę. Rozgrywająca przypieczętowała swoje combo skuteczną akcją za dwa, wyprowadzając lublinianki na dziewięć oczek przewagi. Nie był to koniec emocji, gdyż miejscowe zrobiły szybki run 5:0 i zmniejszyły deficyt do czterech punktów. Na 30 sekund przed końcową syreną było 75:71 dla akademiczek, jednak Martyna Cebulska zaliczyła w ostatnich sekundach przechwyt i celnym wolnym przypieczętowała wygraną Pszczółek.

Lublinianki zanotowały ważne zwycięstwo, które pozwoli umocnić się w pierwszej ósemce. Brianna Kiesel po raz kolejny była w kiepskiej formie strzeleckiej, ale w ostatnich minutach znów przesądziła o wyniku swojego zespołu. Niestety rozgrywająca doznała urazu stawu skokowego. Na tę chwilę nie wiadomo jak poważna to kontuzja.

Dobrą wiadomością jest kolejny solidny występ duetu podkoszowego –  Nikki Greene i Kateryna Rymarenko, a powrót Julii Adamowicz może napawać optymizmem. Jeśli Dajana Butulija ustabilizuje strzelecką formę,  a kontuzja Brianny nie okaże się groźna, Pszczółka zagości w play-offach po raz kolejny.

KOMENTARZ TRENERA WOJCIECHA SZAWARSKIEGO:

Jestem zadowolony z postawy dziewczyn. Udało nam się zrobić to, co sobie zamierzyliśmy. Wiedzieliśmy, że musimy zagrać twardo w defensywie, grać szybko i napędzać atak, bo Artego Bydgoszcz nie wraca dobrze do obrony. Brianna Kiesel była naszym kołem napędowym w szybkim ataku, ale niestety doznała urazu stawu skokowego. Wracamy ze zwycięstwem, choć w kiepskich humorach.

Kolejne spotkanie Pszczółki rozegrają na własnym parkiecie. W przyszłą niedzielę (24.02) zmierzą się z liderem EBLK – ekipą CCC Polkowice. Początek meczu o godz. 19:00.

Artego BydgoszczPszczółka Polski-Cukier AZS-UMCS Lublin 72:76 (15:21, 16:18, 21:17, 20:20)

Artego: Stanković 20, Międzik 15, Szott-Hejmej 12, Morrison 10, Hornbuckle 6, Radoćaj 6, Poboży 2, McBride 1.

Pszczółka: Kiesel 18(12/12 rz. w.), Greene 17(10 zb.), Rymarenko 17 (4×3), Adamowicz 11, Butulija 7, Mistygacz 3, Poleszak 2, Cebulska 1, Szajtauer.

fot. Jakub Pecio (archiwum)