Start lepszy od Śląska

Start lepszy od Śląska

W zaległym spotkaniu 8. kolejki Energa Basket Ligi Start Lublin podejmował WKS Śląsk Wrocław. Przed meczem lublinianie legitymowali się bilansem 7:3, zajmując drugie miejsce w tabeli, z kolei Śląsk, wracający do gry po trzech tygodniach przerwy, zajmował 11. pozycję. Ostatecznie lepsi okazali się podopieczni Davida Dedka, triumfując po raz ósmy w bieżącej kampanii.

Start był bez Kamila Łączyńskiego, z kolei koszykarze Śląska musieli sobie radzić bez Garreta Nevelsa. Dodatkowo wrocławianie ostatni mecz rozegrali 4 października, ponosząc porażkę w Ostrowie Wielkopolskim. Tak więc teoretycznie Start, będący w gazie i grający na dwóch frontach, powinien mieć na tym polu przewagę.

Rzeczywiście, miejscowi zaczęli od 11:4 i trener przyjezdnych zdecydował się na pierwszą przerwę. W grze wrocławian było dużo niedokładności i kilkukrotnie można było zaobserwować brak powrotu do obrony, z czego lublinianie skrzętnie korzystali. Jednym z jasnych punktów gości w początkowym fragmencie był Aleksander Dziewa. To dobra wiadomość nie tylko dla kibiców Śląska, ponieważ trener Mike Taylor powołał młodego podkoszowego do szerokiej kadry na najbliższe mecze reprezentacji Polski.

Po przerwie WKS wypunktował Start 5:0 i tym razem trener Dedek poprosił o czas. Start nie potrafił “odjechać” i pozostała część kwarty była wyrównana. W drugiej odsłonie Śląsk kontynuował skuteczniejszą grę i wypracował sobie delikatną przewagę. Trener David Dedek nie czekał dłużej i przy stanie 19:23 poprosił o drugą przerwę w pierwszej połowie. Miejscowi nie potrafili odnaleźć formy i goście powiększali różnicę. Na trzy minuty przed końcem WKS prowadził różnicą 10 oczek.

W trzeciej kwarcie rozkręcił się Josh Sharma, ale Śląsk w dalszym ciągu utrzymywał 10-punktową przewagę. Na trzy minuty przed końcem goście prowadzili różnicą 14 oczek. Trener Dedek poprosił wówczas o przerwę. Po timeoucie gospodarze wrócili do gry i na czwartą odsłonę wychodzili ze stratą zaledwie jednego punktu. Ostatnia kwarta była wyrównana. W połowie czwartej odsłony na tablicy wyników widniał rezultat 66:65 dla gospodarzy. W trakcie emocjonującej końcówki Strahinja Jovanvić miał rzut na zwycięstwo, jednak nie trafił. Przy zbiórce niesportowo faulowany był Martins Laksa, a gospodarze mogli dopisać do bilansu kolejne zwycięstwo.

Kolejne spotkanie Pszczółka Start Lublin rozegra 31 października. Czerwono-czarni zmierzą się wówczas na własnym parkiecie z Legią Warszawa. Początek spotkania o godzinie 17:35. Transmisja w Polsat Sport News.

Start gra również w Koszykarskiej Lidze Mistrzów. Podopieczni Davida Dedka przegrali pierwsze spotkanie na własnym parkiecie z ekipą Cassademontu Saragossa 85:86, tracąc decydujące punkty w ostatnich sekundach. Kolejny mecz lublinianie zagrają 3 listopada. Wówczas pojadą na Węgry, by zmierzyć się z tamtejszym Falco-Vulcano Energia KC Szombathely.

 

Pszczółka Start Lublin – WKS Śląsk Wrocław 79:76 (15:16, 17:24, 25:18, 22:18)

Pszczółka: Laksa 20 (3×3), Jeszke 11, Sharma 11, Dziemba 9, Medford Jr 8 (10 as.), Moore 8, Borowski 6, Dorsey-Walker 6, Pelczar, Szymański.

WKS: Jovanović 29 (4×3), Ramljak 16, Stewart 11 (3 przech.), Keller 8, Dziewa 5, Gabiński 3, Gordon 2, Musiał 2.

Fot. Andrzej Romański/Plk.pl