Start się nie zatrzymuje

Start się nie zatrzymuje

Latający Roman Szymański i Jimmie Taylor, Brynton Lemar grający jak LeBron James, a Mateusz Dziemba trafiający za trzy jak szalony – właśnie tak można podsumować mecz Startu z aktualnym mistrzem Polski, ale po kolei.

Czerwono-czarni zaczęli od podania pod kosz do Jimmiego Taylora, który skutecznie wykończył pierwszą akcję meczu. W odpowiedzi gracze Anwilu trafili dwukrotnie za trzy (Chase Simon) i zrobiło się 6:2. Start jednak dobrze dzielił się piłką i wykorzystywał grę 1 na 1, przez co na nieco ponad cztery minuty przed końcem premierowej odsłony lublinianie wyszli na prowadzenie 15:10. Gospodarze kontynuowali skuteczną grę po obu stronach parkietu i na 150 sekund przed końcem było 24:15 – Anwil zdołał zdobyć jeszcze tylko dwa punkty i lublinianie schodzili na krótką przerwę z zaliczką siedmiu oczek. Przez pierwsze dwie minuty drugiej kwarty oglądaliśmy tylko dwa celne trafienia – po trójce rzucili Mateusz Dziemba i Jakub Karolak – Start nadal prowadził różnicą siedmiu oczek i trener Igor Milicić poprosił o czas. Po przerwie goście odpowiedzieli serią 7:3 i tym razem David Dedek wykorzystał przerwę. Po timeoucie Anwil wrócił do gry, jednak ostatnia akcja Startu została rozegrana koncertowo i po raz czwarty w tym meczu za trzy trafił Mateusz Dziemba, pieczętując przewagą swojej ekipy w pierwszych 20 minutach.

Początek drugiej połowy wyglądał już inaczej – Anwil zaczął trzecią kwartę od serii 8:2, ograniczając obroną strefową poczynania ofensywne Startu. Czerwono-czarni nie zamierzali oddawać tego meczu i na nieco mniej niż cztery minuty przed końcem trzeciej odsłony, za sprawą trafienia dystansowego Damiana Jeszke, miejscowi wyszli na dwupunktowe prowadzenie. Gospodarze sukcesywnie powiększali prowadzenie i po 30 minutach Start odjechał na 14 oczek. Czerwono-czarni zaczęli ostatnią odsłonę od serii 7:0 i przewaga sięgała już 21 oczek. Anwil był bezradny, centrzy Startu skakali rywalom po głowach, Lemar grał jak LeBron James, a Chris Dowe wyleciał z parkietu po dwóch faulach technicznych. W połowie kwarty przewaga sięgnęła 23 punktów i w zasadzie można było zgasić światło. To będzie długa podróż powrotna do Włocławka dla Anwilu. A Start? Bilans 9-2 i wejście do elity z hukiem.

W następnej kolejce Start podejmie BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski. Początek spotkania 15 grudnia o godzinie 17:30. Transmisja w Polsacie Sport.

Start Lublin – Anwil Włocławek 96:71 (24:17, 18:24, 30:17, 24:13)

Start: Lemar 27 (4×3, 11 as.), Dziemba 18 (5×3), Taylor 13, Jeszke 11 (3×3), Carter 10, Borowski 6, Szymański 5, Laksa 4, Jarecki 2, Grochowski, Pelczar, Pszczoła.

Anwil: Jones 18 (10 zb.), Simon 13, Karolak 9, Ledo 9, Freimanis 7, Dowe 6, Wroten 4, Wadowski 3, Sokołowski 2, Sulima, Szewczyk.

Fot. Elbrus Studio/Start Lublin