Start zakończył sezon porażką w Radomiu

Start zakończył sezon porażką w Radomiu

Czerwono-czarni przegrali ostatni mecz sezonu zasadniczego 87:79, z kolei Polpharma Starogard Gdański ograła na własnym parkiecie Legię Warszawa. Oznacza to, iż TBV Start Lublin zakończył zmagania w obecnej kampanii na 10. pozycji.

Koszykarze TBV Start żegnali się z sezonem 2018/2019 meczem o zachowanie dziewiątej lokaty. By tak się stało, czerwono-czarni musieli wygrać lub przegrywając, liczyć na porażkę Polpharmy. Podopieczni Davida Dedka przegrali ostatnie spotkanie na własnym parkiecie z Anwilem Włocławek, ulegając aktualnym mistrzom Polski 70:88. Patrząc na aktualny układ tabeli, nawet w przypadku zwycięstwa z ekipą z Włocławka i wygranej w Radomiu, ekipa z Koziego Grodu nie awansowałaby do fazy Play-Off. Kluczem okazały się porażki z drużynami spoza TOP 8.

Obie drużyny zaczęły spokojnie swój ostatni mecz w sezonie zasadniczym. Lublinianie grali bez Joe Thomassona, ale nie przeszkadzało to, by starać się narzucić ulubiony, szybki styl w przechodzeniu z obrony do ataku. Kontratak powinien być jednak napędzany przez dobrą obronę, a tego w ekipie z Lublina brakowało. W połowie kwarty był remis 11:11, ale nadmiaru koncentracji czerwono-czarnym zarzucić nie można. Trenerowi Davidowi Dedkowi też coś nie trybiło, bo po sześciu minutach spotkania poprosił o czas. Wyniku ta decyzja nie zmieniła, ale goście zaczęli grać aktywniej w obronie. W drużynie z Radomia dobrze na koźle wyglądał Obie Trotter, a absencja Thomassona obnażyła ograniczony wachlarz wariantów w ataku, podczas braku możliwości gry w stylu up-tempo. Efekt? 22:15 dla HydroTrucku.

Start fajnie zaczął drugą kwartę. Michael Gospodarek wymusił dwie straty, po których padły łatwe punkty i trener Robert Witka wykorzystał przerwę na żądanie, bowiem goście zbliżyli się na trzy oczka – 23:20. Start kontynuował dobrą passę i po serii 5:0 wyszedł na prowadzenie. Miejscowych uratował Trotter, trafiając trudną trójkę po koźle na wprost kosza. W połowie kwarty radomianie prowadzili jednym oczkiem – było 26:25. Goście grali aktywnie w obronie i poprzez wymuszanie strat oraz dzięki dobrej dyspozycji Marcina Dutkiewicza zza łuku maskowali problem z wjazdem w pomalowane. Główną bronią okazały się rzuty za trzy i punkty z szybkiego ataku, z których czerwono-czarni zdobyli 29 z 40 oczek. Podkoszowi Startu praktycznie nie istnieli – Devonte Upson zdobył dwa punkty a Kacper Borowski siedem ( w tym trójka).

Początek drugiej połowy to festiwal trójek – goście trzykrotnie karcili rywali zza linii 6,75m (radomianie trafili raz), przez co wyszli na prowadzenie 49:40. Gospodarze postanowili podjąć rękawice i po dwóch trójkach, zbliżyli się do lublinian na trzy oczka. Wymiana ognia zza łuku trwała w dalszym ciągu i na cztery minuty przed końcem odsłony to przyjezdni byli bliżej końcowego triumfu.Trójka siedziała gościom okrutnie i to głównie dzięki trafieniom z dystansu prowadzili po 30. minutach. TBV rzucił osiem razy celnie, a radomianie sześciokrotnie dziurawili obręcz rywala. Lublinianie w samej trzeciej kwarcie zdobyli 24 z 28 punktów zza linii 6,75m!

Ostatnia odsłona wyglądała zgoła inaczej. Gracze HydroTrucku ograniczyli zapędy do rzutów za trzy swoich rywali, a i lublinianie mniej chętnie takowe oddawali. Do połowy kwarty obie ekipy zaledwie czterokrotnie próbowały szczęścia z dystansu. Również w połowie decydującej ćwiartki ekipa gospodarzy była powyżej limitu przewinień, co miało być dobrą wiadomością dla gości, ale ostatecznie nie miało to większego znaczenia, bowiem sprawy w swoje ręce wziął Obie Trotter. Na 240 sekund przed końcem wyprowadził swoją ekipę na cztery oczka, a potem nastał czas podkoszowych z Radomia, którzy na spółkę zapewnili drużynie pięć punktów przewagi. Radom nie oddał korzystnego wyniku do końca.

HydroTruck Radom – TBV Start Lublin 87:79 (22:15, 15:25, 26:28, 24:11)

TBV: Dutkiewicz 16 (4×3), Gaddefors 16 (4×3), Washington 14 (10 asyst), Borowski 10, Gospodarek 8, Upson 8, Dziemba 7, Mirković, Pelczar, Szymański.

Radom: Lindbom 32 (5×3), Williams 18, Trotter 13 (11 asyst), Mielczarek 12, Zegzuła 7, Piechowicz 3, Wall 2, Bogucki, Neal, Tyszka.

Fot. Wojciech Grudzień (archiwum)