Przekonująca wygrana TBV Start Lublin

Przekonująca wygrana TBV Start Lublin

TBV Start nie ma już miejsca na porażki, bowiem lublinianie nie są jeszcze pewni miejsca w fazie play-off. Trefl jest w podobnej sytuacji, jednak sopocianie walczą o utrzymanie w Energa Basket Lidze. Lepsi w tym starciu okazali się miejscowi, którzy zdemolowali, zwłaszcza poprzez szybki atak, rywali z Pomorza. Start triumfował 100:75. Jest to krok do przodu w walce o play-ff, bowiem Start musi wygrywać i liczyć na potknięcia rywali.

Miejscowi zaczęli od szybkiego 8:0. Świetnie zbierał Joe Thomasson, a cała drużyna skutecznie broniła pomalowanego, uniemożliwiając ogrywanie graczy podkoszowych. Po kontrze, z której punkty zdobył Marcin Dutkiewicz, trener Marcin Stefański poprosił o przerwę. Po timeoucie rozpędził się Devonte Upson, który dwoma potężnymi wsadami rozgrzał publiczność. Start grał efektownie i dobrze podwajał graczy podkoszowych. Trefl coraz bardziej tracił cierpliwość, technicznym został ukarany szkoleniowiec, a w następnej akcji Sasa Zagorac faulował niesportowo Antona Gaddeforsa. Było 26:9 dla gospodarzy. Sopocianie nie zamierzali się kłaść i kwartę zakończyli serią 9:0.

Drużyna z Pomorza w dalszym ciągu, konsekwentnie grała pod kosz do Pawła Leończyka i Milana Milovanovica, a z dystansu wsparciem był Ian Baker. Przynosiło to rezultaty, bowiem po trzech minutach przyjezdni zbliżyli się na sześć oczek. Przerwę na żądanie wykorzystał David Dedek. Trener Startu zwrócił uwagę, by podkręcić tempo, bo Trefl nie wraca do obrony dynamicznie. Efekt? Po przerwie szybkie 4:0 dla gospodarzy. Interweniował szkoleniowiec Marcin Stefański, wykorzystując przerwę na żądanie. Świetnie grał Joe Thomasson, czytając grę i punktując na wiele sposobów oraz dogrywając do partnerów. Lublinianie kontrolowali drugą część drugiej odsłony, zatrzymując ekipę z Sopotu na odpowiednio 18. i 19. punktach w pierwszej i drugiej kwarcie.

Start zaczął z dystansu i to podwójnie. Marcin Dutkiewicz, a w następnej akcji Joe Thomasson z faulem. Czerwono-cazrni wyszli na przewagę różnicą ponad 25 punktów i mecz zaczynał być jednostronnym widowiskiem. Lublinianie wykorzystywali ospałość w powrotach do obrony. Po upływie ponad pięciu minut Start prowadził już różnicą 31 oczek. Trefl był rozbity. Czerwono-czarni utrzymali przewagę z poprzedniej odsłony i wychodzili na ostatnie 10 minut, by dopełnić formalności. W ekipie z Sopotu brakowało przede wszystkim gry 1 na 1 zawodników obwodowych.

Ostatnia kwarta to gra zawodników rezerwowych. Na parkiecie zameldowali się Bartłomiej Pelczar i Wojciech Czerlonko. Zmianę dostał Joe Thomasson, który bardzo się napracował. Po trzech minutach Start w dalszym ciągu prowadził różnicą ponad 30 punktów, jednak Trefl trafił dwie szybkie trójki i lekko zbliżył się do rywali. Interweniować postanowił David Dedek. Czerwono-czarni odpuścili czwartą kwartę i sopocianie trafili kilka trójek, które w ostatecznym rozrachunku były bez znaczenia. Cała hala czekała na zdobycie 100 punktów. Kibiców uszczęśliwił Uros Mirković, trafiając oba rzuty wolne.

Kolejne spotkanie lublinianie rozegrają 16 kwietnia na własnym parkiecie. Czerwono-czarni podejmą Spójnie Stargard. Początek meczu o godz. 18:30.

TBV Start Lublin – Trefl Sopot 100:75 (26:18, 29:19, 28:15, 17:23)

TBV: Thomasson 20 (9 as.), Dutkiewicz 11 (3×3), Dziemba 11 (3×3), Borowski 9, Szymański 9, Washington 9, Upson 8, Mirković 6, Gaddefors 6, Gospodarek 6, Czerlonko 5, Pelczar.

Trefl: Leończyk 15, Zagorac 15 (3×3), Milovanović 12, Greene 11, Baker 10, Kolenda 7, Jeszke 3, Śmigielski 2, Flowers, Kulka, Varanauskas.

Fot. Wojciech Grudzień (archiwum)