Trwa seria Pszczółki i Startu!

Trwa seria Pszczółki i Startu!

Dwa mecze z drużynami z Wielkopolski i dwie kolejne wygrane. Pszczółka Polski-Cukier AZS UMCS Lublin i Start nie mają zamiaru się zatrzymywać. Koszykarki wygrały piąty, a czerwono-czarni ósme spotkanie z rzędu. Obie drużyny plasują się na trzecich lokatach w swoich ligach.

Trudniejsze zadanie i przeprawę miały podopieczne Krzysztofa Szewczyka. W akademickich derbach przegrywały niemal przez całe spotkanie, aby w ostatnich 10 minutach odnieść piątą wygraną z rzędu i ósmą w całym sezonie. Wszystko po raz kolejny zaczynało się i kończyło na bardzo dobrej postawie Alexis Peterson, która bezapelacyjnie była najlepszą koszykarką na parkiecie. Do 27 punktów dorzuciła pięć zbiórek i sześć asyst.

Koszykarki z Lublina pokazały dużo serca i zaangażowania. Po meczu w środku tygodnia, podróży do Poznania pokazały bardzo spokojny i dojrzały basket. Wygrały trochę w stylu Startu Lublin z obecnego sezonu. W decydujących momentach to one grały lepiej od rywalek.

Dla akademiczek była to ósma wygrana w 11. kolejce. Taki bilans daje obecnie trzecie miejsce w ligowej tabeli. Już 22 grudnia mecz, który pokaże, czy Pszczółka wskoczyła na poziom najlepszych ligowych ekip. Rywalem będzie mające identyczny bilans co lublinianki Artego Bydgoszcz.

Enea AZS Poznań – Pszczółka Polski-Cukier AZS UMCS Lublin 74:78 (18:15, 20:19, 26:29, 10:15)

Enea: Saunders 22, Mfutila 17, Zivadinovic 11, Miletic 10, Nowicka 8, Parzeńska 4, Pyka 2, Pawlak.

Pszczółka: Peterson 27, Popović 12, Adamowicz 11, Day 10, Labuckiene 8, Szot-Hejmej 5, Degbeon 5, Sklepowicz.


Znowu to zrobili! Start Lublin po raz kolejny pokazał swoją koszykówkę. Mocno zdominował rywala od samego początku. Koszykarzom Davida Dedka wychodziło niemal wszystko. Zapowiadało się na podobny scenariusz jak w zeszłotygodniowym meczu z AnwilemBM Slam Stal Ostrów Wielkopolski nie zamierzała składać broni jak koszykarze z Włocławka. Końcówka pierwszej, cała druga i początek trzeciej kwarty to zdecydowanie ich czas. Odbiło się to zdecydowanie na wyniku. Przyjezdni zniwelowali całe straty, a na początku drugiej połowy wyszli na prowadzenie. Po raz kolejny sygnał do ataku dał Mateusz Dziemba. Jego dwie trójki pozwoliły czerwono-czarnym wrócić na właściwe tory. Ponownie zdominować rywala, odskoczyć z wynikiem, a w czwartej kwarcie spokojnie go kontrolować.

Start ponownie zagrał w końcówce bardzo dojrzały i spokojny basket. Ekipa z Lublina to w tym momencie idealnie naoliwiona maszyna, która nie boi się nikogo! Znakomite zawody po słabszym meczu z Anwilem dał Martins Laksa. Znowu robił to, co charakteryzowało go do momentu złamania nosa. Zadziorność w defensywie, połączona z morderczym rzutem była dla Stali nie do zatrzymania. Festiwal asyst urządził sobie Tweety Carter. Uzbierał aż 14 decydujących podań w tym meczu. Nieco ciszej w ofensywie był w tym meczu Brynton Lemar.

Ósma wygrana z rzędu. Bilans 10-2 i trzecie miejsce w ligowej tabeli. To rewelacyjna kampania dla koszykarzy z Lublina. 22 grudnia o godzinie 15.00 w Toruniu mecz z liderem tabeli Polskim Cukrem. Podobnie jak w przypadku Pszczółki przedświąteczny weekend zapowiada się pasjonująco.

MKS Start Lublin – BM Slam Stal Ostrów Wielkopolski 84:72 (29:17, 11:21. 25:14, 19:20)

Start: Laksa 17, Carter 15 (14ast), Lemar 13, Dziemba 11, Borowski 9, Jeszke 8, Taylor 8, Szymański 3, Pelczar, Grochowski,

Stal: Threatt 17, Dylewicz 16, Dambrauskas 12, Jevtovic 8, Żołnierewicz 7, Garbacz 6, Szymkiewicz 4, Wiśniewski 2, Ryżek, Mokros.