Trzecia porażka z rzędu Pszczółki Polski-Cukier AZS UMCS Lublin

Trzecia porażka z rzędu Pszczółki Polski-Cukier AZS UMCS Lublin

Kibicom zgromadzonym w sobotni wieczór w hali MOSiR towarzyszyły mieszane uczucia i huśtawka nastrojów. Po bardzo dobrej pierwszej połowie Pszczółka Polski-Cukier prowadziła z Artego Bydgoszcz. W drugiej odsłonie gra się posypała, dodatkowo problemy z faulami podkoszowych z Lublina sprawiły, że Artego bezlitośnie punktowało spod obręczy i wygrało swój trzeci mecz w sezonie. 

Pierwsza kwarta to najbardziej wyrównana odsłona w całym spotkaniu. Punkt za punkt, mnóstwo walki na parkiecie, a przede wszystkim skuteczna gra z obu stron. Pszczółka Polski-Cukier AZS UMCS Lublin wypracowała sobie przewagę 15:9 na trzy minuty przed końcem kwarty. Jednak w ostatnich stu osiemdziesięciu sekundach ją roztrwoniła i po chwili było tylko 18:16, po trzech celnych rzutach osobistych Brianny Kiesel, która była faulowana równo z końcową syreną.

Druga kwarta to świetna gra lublinianek, które co chwilę dziurawiły kosz celnymi trójkami. Po dwie skuteczne akcje miały Julia Adamowicz i Dajana Butulija. Pod koniec kwarty uaktywniła się w ataku Magdalena Szajtauer i Brianna Kiesel. Wszystko to dało aż dziesięć punktów nadwyżki do przerwy i bardzo dobry wynik 42:32.

Po przerwie wszystko się posypało. Problemy z faulami podkoszowych (aż trzy zawodniczki nie dokończyły meczu i zeszły z boiska z pięcioma faulami), skuteczna gra w ataku i agresywna obrona Artego Bydgoszcz sprawiły, że druga połowa rozpoczęła się od runu 15:0 dla przyjezdnych. Cztery minuty zajęło podopiecznym Tomasza Herkta odrobienie strat i wyjście na prowadzenie, którego nie oddały już do końca. Taktyka drużyny z Bydgoszczy była prosta – uruchamianie w ataku swoich podkoszowych. Dragana Stankovic i Ziomara Morrison robiły właściwie, co chciały. Grały przeciwko niższym rywalkom i bezlitośnie wykorzystywały swoje atuty. Akademiczki nie były w stanie wrócić do dobrej gry z drugiej kwarty. Próbowała Kiesel i Kateryna Rymarenko jednak zespół Wojciecha Szawarskiego nie miał w drugiej odsłonie argumentów. Świetna w pierwszej połowie Butulija, w drugiej kompletnie zawiodła, a Szajtauer nie potrafiła połączyć dobrej gry w ataku z dobrą obroną. Ostatecznie 76:67 nie oddaje różnicy klasy, jaką obserwowaliśmy na parkiecie w drugiej połowie.

To już czwarta porażka w sezonie Pszczółki i trzecia z rzędu w meczach ligowych. Obecnie akademiczki legitymują się bilansem 1-4 i są na granicy fazy play-off (na ósmym miejscu w tabeli). Dla Artego była to trzecia ligowa wygrana. Bydgoszczanki nie zaznały jeszcze w tym sezonie smaku porażki.

Kolejny mecz koszykarki z Lublina rozegrają 4 listopada. Ich rywalkami będzie CCC Polkowice. Mecz na Dolnym Śląsku rozpocznie się o godzinie 19.00.

WYPOWIEDZI POMECZOWE

Tomasz Herkt (trener Artego Bydgoszcz): – Za nami ciężki czwartkowy mecz. Mieliśmy tylko jeden dzień odpoczynku i długą podróż do Lublina. W tych okolicznościach jestem bardzo zadowolony, że wygraliśmy to spotkanie. Do przerwy nie było łatwo. Nie byliśmy odpowiednio zmobilizowani i graliśmy zbyt miękko w obronie. W drugiej połowie znacznie poprawiliśmy grę defensywną i w mojej ocenie to nam dało zwycięstwo. Cieszymy się z wygranej i czekamy na następne spotkanie.

Agnieszka Szott-Hejmej (zawodniczka Artego Bydgoszcz): – Wielkie brawa dla zawodniczek z Lublina za walkę i naprawdę bardzo dobrą pierwszą połowę. Nasze rywalki zagrały agresywnie na desce w ataku. Popełnialiśmy cały czas ten sam błąd – brak zastawienia obręczy. Grałyśmy miękko w obronie i to też wpływało na to, że traciłyśmy łatwo punkty. Gospodynie zaskoczyły nas twardą obroną, mimo że trener mocno nas na to uczulał. W drugiej połowie wzięłyśmy się w garść, szczególnie w obronie. Myślę, że defensywa wyglądała już tak, jak trener by od nas tego oczekiwał. Jestem dumna z moich koleżanek, szczególnie z Dragany, której ciężko było wejść w ten mecz, a w drugiej rzucała bardzo ważne punkty. Odbudowała się i przy tym świetnie grała w obronie.

Wojciech Szawarski (trener Pszczółki): – Gratuluje wygranej trenerowi i koszykarkom z Bydgoszczy. Wszyscy widzą, że brakuje nam jednej zawodniczki pod kosz. Problemy z faulami w tym meczu w drugiej połowie wyjaśniły wszystko. Nie mieliśmy argumentów przeciwko tak doświadczonej drużynie z Bydgoszczy, która brutalnie wykorzystywała nasze niedostatki. Do przerwy nasza gra wyglądała dobrze. Po niej nadeszła znowu ta trzecia kwarta, w której daliśmy sobie rzucić bardzo dużo łatwych punktów. Zrobiło się nerwowo, a potem doszły problemy z faulami. Wydaje mi się, że mimo tych przegranych, gramy coraz lepiej. Brakuje tylko tego jednego elementu układanki, czyli dobrej podkoszowej.

Briana Kiesel (Pszczółka): To było dobre widowisko. Dziewczyny z Bydgoszczy z racji naszych problemów z faulami wykonały świetną robotę pod obręczami w drugiej połowie. Wiedziały, że przez to nie możemy być tak agresywne w defensywie. Rywalki wykonały świetną pracę i wyglądały jak prawdziwy team, monolit, a do tego podejmowały świetne decyzje. My popełnialiśmy błędy w drugiej połowie. To jest rzecz, która wymaga pracy z naszej strony. Grałyśmy razem tylko przez jedną połowę. Cel jest taki, żeby grać taki basket przez cały czas.

Pszczółka Polski-Cukier AZS UMCS Lublin – Artego Bydgosz 67:76 (18:16, 24:16, 10:24, 15:20)

Pszczółka: Kiesel 23, Rymarenko 16, Butulija 10, Adamowicz 9, Szajtauer 9, Cebulska, Mistygacz, Vrancić, Poleszak.

Artego: Morrison 22, Szott-Hejmej 18, Poboży 10, Stanković 9, McBride 7, Międzik 6, Radocaj 4, Kuczyńska.