Lubelska armia rusza na podbój Górnego Śląska

Lubelska armia rusza na podbój Górnego Śląska

Kiedy 7 kwietnia 2019 roku LUK Politechnika Lublin pod wodzą trenerów Macieja Kołodziejczyka i Macieja Krzaczka wygrał seta z ZAKSĄ Strzelce Opolskie, jasne stało się, że jest to zespół, który niespełna trzy tygodnie później powalczy w turnieju finałowym o awans na zaplecze PlusLigi. Ten czas właśnie nadchodzi, a my po raz kolejny udowadniamy, że to drużyna, której warto kibicować. Ale po kolei. 

CZAS TO POJĘCIE WZGLĘDNE

Sześć lat. Tyle wystarczyło, by w Lublinie zbudować drużynę, która jest topowym zespołem w rozgrywkach II ligi siatkówki mężczyzn. Zespołem, który nie tylko stoi przed historyczną szansą wywalczenia awansu szczebel wyżej, ale odbiega od utartych przez wiele lat schematów, stawiając na ambicję, zaangażowanie i młodość. Pamiętam, gdy w czerwcu 2017 roku rozmawiałam z prezesem klubu, Krzysztofem Skubiszewskim, który mówił, że młodym osobom należy dawać szansę, bo w nich łatwo dostrzec potencjał. Ta kwestia dotyczyła wyjaśnienia tego, dlaczego misję tworzenia drużyny powierzono właśnie ówczesnemu 25-letniemu Maciejowi Kołodziejczykowi oraz tego, co klub chce wkrótce osiągnąć. Odpowiedź brzmiała: chęć stworzenia silnego klubu w Lublinie i przyjemność oglądania siatkówki na jak najwyższym poziomie. Mnie łyknęli.

BYŁO PIĘKNIE

W fazie zasadniczej sezonu 2018/2019 siatkarze LUK Politechnika Lublin na czternaście rozegranych meczów wygrali trzynaście, z czego osiem w stosunku 3:0. Efekt? Awans do I rundy fazy play-off z drugiego miejsca. Potem pojawił się kolejny awans, tym razem do drugiej rundy fazy play-off. Historia tych spotkań jest krótka i treściwa: komplet zwycięstw i walka w turnieju półfinałowym w Świdniku. Tam zawodnicy z Koziego Grodu mieli za rywali: lokalnego przeciwnika Avię Świdnik oraz ZAKSĘ Strzelce Opolskie i MKS Andrychów. Dwie wygrane w świdnickiej hali pozwoliły podopiecznym Macieja Kołodziejczyka zająć pierwsze miejsce w swojej grupie i myśleć o tym, co przed nimi. A tym jest turniej finałowy, czyli najważniejszy i najbardziej wyczekiwany moment kampanii 2018/2019. – Teraz wszystko różni się stawką. Półfinał w Świdniku był przepustką do turnieju finałowego, a w nim zajęcie miejsca w pierwszej dwójce to gra szczebel wyżej. Emocje będą spotęgowane, ale już w Świdniku było czuć atmosferę inną niż podczas zmagań ligowych – mówi Jędrzej Goss, atakujący LUK. – W pewnym momencie trzeba być realistą. Wiedzieliśmy, z kim będziemy mierzyli się w półfinale, lecz nie czuliśmy się słabsi od naszych rywali. Gdy gra się trzy mecze w ciągu czterech dni, to o wyniku często decydują czynniki pozasportowe. Nakręciliśmy się awansem i zapewniam, że teraz wykażemy jeszcze większą determinację – dopowiada Maciej Kołodziejczyk.

SIATKÓWKA W LUBLINIE? A KOMU TO POTRZEBNE?

Od blisko pięciu lat, gdy rozmawiam z kimś na temat lubelskiego sportu, wymieniane są takie dyscypliny, jak: piłka nożna, żużel, piłka ręczna, koszykówka i dopiero siatkówka. Czy boli mnie taka kolejność? Nie, ponieważ jest ona zupełnie przypadkowa. Boli mnie sam fakt, że przez wielu siatkówka jest po prostu pomijana. – W porównaniu do koszykówki, piłki nożnej czy piłki ręcznej, siatkówka faktycznie jest niszowym sportem, dlatego nie czujemy presji ze strony otoczenia. Człowiek normalnie funkcjonuje jako osoba prywatna czy jako student. Są inne kluby, które mają większe zaplecze. My to chyba dopiero budujemy. Zobaczymy czy to się zmieni za jakiś czas – stwierdza Goss.  – Miło jest poczytać komentarze ludzi, którzy nam kibicują, ale żadnego “boomu” na nas nie ma. Gdybym szedł przez galerię handlową i zaczepiali mnie ludzie, to bym powiedział, że jest inaczej – wtóruje Szymon Pałka, przyjmujący LUK. Po czasie stwierdzam, że z drugiej strony może to i lepiej. Dzięki temu chłopaki w spokoju mogą pracować i efekty tego są widoczne.

KIERUNEK: ŚLĄSK

Strzelce Opolskie i Kędzierzyn-Koźle. To właśnie w tych miastach zostanie rozegrana faza grupowa i faza finałowa rozpoczynającego się za dwa dni turnieju. Na Śląsku poza LUK Politechnika Lublin zaprezentują się: BAS Białystok (prowadzony przez doskonale znanego na Lubelszczyźnie trenera Marcina Śliwę), Legia Warszawa, gospodarze ZAKSA Strzelce Opolskie, SPS Chrobry Głogów i Trefl Lębork. – Są to ekipy na porównywalnym poziomie. Żadna z drużyn nie znalazła się w tym turnieju przypadkiem, tylko na przestrzeni całego sezonu wywalczyła sobie w nim miejsce. Nikt nie jedzie na Śląsk na tak zwaną wycieczkę, lecz po to, żeby wywalczyć awans. Jestem jednak spokojny o grę moich zawodników, bo pokazali, że potrafią grać w siatkówkę, Kwestia tego, żeby teraz wyjść na parkiet z chłodną głową i z szacunkiem do rywala, ale z pewnością siebie. Zebraliśmy materiał do analizy i przeciwnicy niczym nie powinni nas zaskoczyć. Będziemy przygotowani w 100% – komentuje szkoleniowiec. Co do tego nikogo przekonywać nie trzeba, zwłaszcza że odwiedziłam lubelskich siatkarzy we wtorkowy wieczór na treningu i widziałam, jak trenują poszczególne elementy gry. – Treningi mamy zróżnicowane, ponieważ trenowanie nie polega tylko na tym, żeby stać naprzeciwko siebie i grać. To jest zdecydowana większość tego co robimy, lecz odbiegamy od tego, żeby ćwiczyć także inne elementy gry – wtrąca Pałka.

TEST CHARAKTERU

LUK Politechnika Lublin do turnieju finałowego przystąpi bez dwóch kontuzjowanych graczy, czyli Szymona Seligi i Mateusza Stasiaka. Zatem trener Kołodziejczyk do dyspozycji będzie miał dwunastu zawodników. – Na przestrzeni całego sezonu trzon drużyny został wykrystalizowany, tak więc w wyjściowej szóstce mogą pojawić się pojedyncze zmiany. Mam nadzieję, że czekają nas cztery mecze, a w ciągu pięciu dni nie jest możliwe, żeby grać takim samym składem. Jestem przekonany, że każdy z moich siatkarzy odegra ważną rolę i że na każdego z nich mogę liczyć – wyjaśnia coach lubelskiego teamu. Czy w związku z tym reprezentantom Lubelszczyzny towarzyszy presja? – Sam osobiście jej nie czuję. Pewnie poczuję, gdy wsiądę już do busa i będziemy w drodze. Myślę jednak, że ten turniej, w momencie, gdy rozmawiamy, nie może nas paraliżować – zaznacza Goss.

LUBELSCY DOMINATORZY

Nie jest tajemnicą, że na każdym poziomie rozgrywkowym w Polsce, łatwiej jest się na nim utrzymać niż do niego awansować. Pewne jest jednak to, że 28 kwietnia dwie z sześciu ekip będą mogły powiedzieć: nieprawda. – Śląsk kojarzy mi się z twardymi graczami, którzy nigdy nie odpuszczają i walczą do ostatniej kropli krwi. Wierzę, że my będziemy takimi zawodnikami na tym turnieju – mówi Maciej Kołodziejczyk. Nie pozostaje mi nic innego, jak życzyć Wam Panowie powodzenia i zapewnić, że niezależnie od wyniku sportowego, jesteście naszą dumą. Widzimy się po turnieju!

TERMINARZ TURNIEJU FINAŁOWEGO W STRZELCACH OPOLSKICH (FAZA GRUPOWA)*

ŚRODA
Legia Warszawa – LUK Politechnika Lublin o godzinie 18:00 (grupa A)
ZAKSA Strzelce Opolskie – SPS Chrobry Głogów o godzinie 20:30 (grupa B)

CZWARTEK
BAS Białystok – Legia Warszawa o godzinie 17:00 (grupa A)
SPS Chrobry Głogów – Trefl Lębork o godzinie 19:30 (grupa B)

PIĄTEK
BAS Białystok – LUK Politechnika Lublin o godzinie 17:00 (grupa A)
ZAKSA Strzelce Opolskie – Trefl Lębork o godzinie 19:30 (grupa B)

TERMINARZ TURNIEJU FINAŁOWEGO W KĘDZIERZYNIE-KOŹLU (FAZA FINAŁOWA)

SOBOTA
1. miejsce z grupy A – 2. miejsce z grupy B
2. miejsce z grupy A – 1. miejsce z grupy B

NIEDZIELA
2. miejsce z grupy B – 2. miejsce z grupy A
1. miejsce z grupy A – 1. miejsce z grupy B

*obowiązuje punktacja 2 punkty za wygranie meczu, 1 punkt za przegranie meczu

fot. Jakub Pecio (archiwum)