Niezapomniane chwile Mistrzostw Świata: Bitwa o Santiago w 1962 r. najbrutalniejszym meczem w historii?

Żeby zabrać Cię za kulisy tej, owianej złą sławą, opowieści, musimy cofnąć się w czasie do Mistrzostw Świata w 1962 roku. Mundial odbł się wówczas w Chile, a opisywana “Bitwa o Santiago” rozgrywała się z udziałem gospodarzy Mistrzostw Świata. Nie martw się, bowiem krok po kroku oprowadzimy Cię po wszystkich jej szczegółach. Zacznijmy jednak od tego, że w 1960 roku Chile doświadczyło katastrofalnego w skutkach trzęsienia ziemii. Było to wówczas największe trzęsienie ziemii, które nawiedziło ten kraj. I przyznasz, że nie są to sprzyjające okoliczności, kiedy cały kraj szykuje się do organizacji tak ważnej imprezy w 1962 roku.

Nie ma co ukrywać, że z tego powodu Chile znalazło się w centrum wydarzeń, które nie były dla tego kraju zbyt sympatyczne. Wiele państw chciało po prostu, żeby Chile organizowało nadchodzące Mistrzostwa Świata w piłce nożnej. Także chilijski rząd poważnie zastanawiał się nad tym faktem, mając przed sobą walkę ze skutkami żywiołu. Niemniej jednak, ostatecznie wygrała olbrzymia determinacja do organizacji turnieju, o którego tak bardzo się starano.

Bitwa o Santiago

Chilijczycy wiedzieli jednak, że inne kraje nie były przychylne temu pomysłowi. Powiedzieć, że rozwścieczyło to Chilijczyków, to jakby nie mówić zupełnie nic. Już zanim Mistrzostwa Świata się rozpoczęły, Chile czuło się jakby cały świat stanął przeciwko nim. Było to początkiem tego, co miało nastąpić wkrótce, a mowa najbardziej brutalnych Mistrzostwach Świata w historii piłki nożnej. Jednak jeden mecz był wyjątkowo brutalny. Skala agresji, przemocy i bijatyk na boisku osiągnęłą apogeum czystego szaleństwa.

Stąd też spotkanie nazwano “Bitwa o Santiago”, której wszelkie szczegóły przedstawiamy poniżej.

Przygotowania do niesławnego meczu

Powyżej zaprezentowaliśmy, jak ogólnie wyglądały przygotowania do Mistrzostw Świata w 1962 roku. Pomimo wspomnianego trzęsienia ziemi i presji ze strony chilijskiego rządu i narodów świata, aby Chile nie było gospodarzem, turniej wystartował. Przenieśmy się do przygotowań do meczu fazy grupowej Chile – Włochy. Było to drugie spotkanie w grupie 2 i mało kto spodziewał się wydarzeń, których świadkiem był cały świat. Jednak żeby zrozumieć, co spowodowało tak olbrzymie napięcia na boisku, warto przypomnieć sobie, co pisały o Mistrzostwach Świata w Chile światowe gazety.

Zapewne pamiętasz, że wspomnieliśmy, iż inne kraje były przeciwnie organizacji przez Chile Mistrzostw Świata. Nazywały to wprost szaleństwem. Jednym z tych krajów były Włochy, które nie gryzły się w język. Wiele włoskich gazet używało sformułowań “czyste szaleństwo” w odniesieniu do Mundialu w Chile. Fakt ten nie umknął chilijskim dziennikarzom, którzy nagłośnili sprawę w miejscowych mediach, a to jeszcze bardziej wzmożyło napięcia, pomiędzy Chilijczykami, a Włochami, jeszcze przed rozpoczęciem wspomnianego meczu.

To jednak nie wzruszyło włoskich dziennikarzy. Nadal kierowali niewybredne słowa w stronę Chile i Santiago. Poprzez to Włochy nagle stały się wrogiem publicznym numere jeden. I tak też to wyglądało z perspektywy chilijskich piłkarzy. Chilijscy dziennikarze nie pozostawali za to dłużni swoim włoskim kolegom. Opisywali reprezentację Włoch i ten naród jako mafiosów czy faszystów, wywodzących się z II wojny światowej. Jak zapewne się domyślasz, mecz pomiędzy obiema reprezentacjami nie był spotkaniem przyjaźni, a wręcz przeciwnie.

Szczegółowy opis spotkania

Chile grało z Włochami w drugim meczu fazy grupowej, a mecz odbył się w Santiago – stąd też nazwa „Bitwa o Santiago”. To był właściwie pierwszy raz, kiedy te reprezentacje miały okazję przeciwko sobie rywalizować. I co tu dużo ukrywać, po meczu wielu kibiców miało nadzieję, że już nigdy nie wejdą przeciwko sobie na żadne boisko.

Już sam mecz ledwo można było określić mianem piłki nożnej. W rzeczywistości wyglądało to tak, jakby na murawie ktoś zorganizował pole do walki, a nie do grania w piłkę. Oto kluczowe szczegóły tego spotkania:

Pierwszy faul już po 12 sekundach

Większość spotkań wygląda tak, że drużyna, która rozpoczyna mecz wymienia kilkanaście podań, żeby złapać właściwy rytm. Jednak “Bitwa o Santiago” nie była standardowym meczem, o ile tak w ogóle można mówić o tym niesławnym wydarzeniu. Pierwszy faul popełniono już w 12 sekundzie spotkania. Mecz stawał się coraz bardziej brutalny z każdą minutą gry, a angielski arbiter Ken Aston stanął przed niewykonalnym zadaniem, żeby zapanować nad grą.

I choć szokować może, że pierwszy faul popełniono po kilkunastu sekundach meczu, to jednak jego skala, a więc brutalność była nieporównywalnie mniejsza z tym, co wydarzyło się później.

Podobno Chilijczycy od początku meczu pluli na Włochów

Według wielu przekazów, Chilijczycy już od początku meczu mieli pluć na Włochów. Niektóre relacje mówią o tym, że haniebne zachowania miały już miejsce w tunelu, prowadzącym na murawę. Choć nie zostało to oficjalnie potwierdzone. Niezależnie od tego, gdzie wszystko się rozpoczęło, samo w sobie było to już wyjątkowo haniebnym czynem. Z drugiej strony, włoskie gazety pisały o Chilijczykach i tym narodzie okropne rzeczy. Można więc zrozumieć w pewnym stopniu zachowanie chilijskim piłkarzy, choć nie należy go w ten sposób usprawiedliwiać. Pomimo wspomnianego plucia, sędzia ani nikt z decyzyjnych osób nie wydał żadnej reprymendy czy indywidualnej kary, a sprawy rozwinęły się jeszcze dużo gorzej.

Pierwsza czerwona kartka dla Włochów już po 8 minutach gry

Mówiliśmy, że gra (o ile można użyć takiego słowa) wyglądała coraz gorzej z upływem każdej minuty. Kiedy na zegarze wybiła 8. minuta spotkania, czerwoną kartkę otrzymał Włoch, Giorgi Ferrini. Co gorsza, Ferrini nie zgadzał się z decyzją sędziego i odmówił opuszczenia boiska! Patowa sytuacja trwała aż przez 10 minut, a podczas kiedy Ferrini kłócił się z sędzią, jego koledzy z reprezentacji Włoch również wyrażali swoje niezadowolenie z takiej decyzji arbitra. Kiedy jednak sprawy poszły za daleko, na boisko wkroczyła policja i fizycznie usunęła z murawy Ferriniego.

Oczywiście, to bezprecedensowa sytuacja w historii Mistrzostw Świata. Jeszcze bardziej szalone było to, że wydarzyła się zaledwie osiem minut po rozpoczęciu meczu. Spowodowało to jednak podejrzenia, że sędzia może być “stronniczy” na korzyść Chile.

Walki wręcz przez cały mecz

Jeżeli myślałeś, że brzydkie faule i plucie na rywali to wszystko, co towarzyszyło temu spotkaniu, to byłeś w grubym błędzie. W trakcie meczu piłkarze prowokowali walki wręcz, uderzając swoich rywali. Najgorsza sytuacja miała miejsce, kiedy Chilijczyk Leonel Sanchez wyprowadził cios w nos Humberto Maschio. Włoch doznał złamania nosa, ale sędzia nie ukarał zawodnika reprezentacji Chile. Po meczu arbiter przyznał, że rzekomo nie widział ciosu, ale wielu aż do dzisiaj kwestionuje, czy było to możliwe, nie zauważyć uderzenia w nos.

Co gorsza, nie był to jedyny raz w trakcie tego meczu, kiedy Sanchez uderzył rywala. Chilijczyk uderzył również Mario Davida, co także zaogniło już i tak agresywną atmosferę na boisku.

Druga czerwona kartka dla Włoch w 41 minucie

Nie mamy złudzeń, że Leonel Sanchez nie zamierzał dziś koncentrować się na grze w piłkę nożną. Jak zauważyłeś wcześniej, piłkarz ten znajdował się w centrum wydarzeń każdej nerwowej sytuacji. Kiedy uderzył Mario Davida, wywiązała się spora awantura, która doprowadziła do drugiej czerwonej kartki w tym meczu. Mario David zemścił się za uderzenie zaledwie kilka minut po incydencie. Sędzia nie miał tym razem skrupułów, żeby odesłać piłkarza do szatni z czerwoną kartką. Z drugiej strony, David chciał kopnąć Sancheza w głowę, a to znacząco wybiega poza dopuszczalne przepisy gry w piłkę nożną.

Sanchez jednak kolejny raz uniknął kary, co znacząco rozwścieczyło Włochów. Ich zdaniem sędzia Aston nie robił nic ku temu, żeby położyć kres brutalności Chilijczyka. W poczuciu Włochów był on przegrany przez wiele następnych lat.

Cztery interwencje policji na boisku

Podsumowując wszystko to, co omówiliśmy powyżej, warto też wspomnieć o najbardziej zdumiewającym fakcie, związanym z tym meczem. Pamiętasz, jak pisaliśmy o tym, że Giorgi Ferrini został usunięty przez policję z boiska w 8 minucie po tym, jak nie chciał go opuścić wskutek czerwonej kartki? Cóż. Nie był to jedyny raz, kiedy zaangażowana została policja. W sumie służby mundurowe pojawiły się na murawie jeszcze trzykrotnie. Głównie po to, żeby przerwać przemoc, powstałą pomiędzy obiema reprezentacjami. Nie oszukujmy się, kiedy konieczna jest interwencja policji oznacza to tylko jedno – mecz znacząco wymknął się spod jakiejkolwiek kontroli.

Ostatecznie jednak tylko Ferrini został fizycznie usunięty z boiska. O dziwo, eskortująca go policja była uzbrojona. Możemy sobie tylko wyobrazić, co myślał Ferrini, kiedy był siłą ściągany z murawy.

Sprawdź też inne ciekawe teksty: Garrincha, Anioł o krzywych nogach oraz Cruyff odmówił gry na MŚ w 1978 roku.