MKS Perła Lublin – EKS Start Elbląg 28:23 (Wypowiedzi pomeczowe)

MKS Perła Lublin – EKS Start Elbląg 28:23 (Wypowiedzi pomeczowe)

W 9. kolejce grupy mistrzowskiej rozgrywek PGNiG Superligi kobiet szczypiornistki MKS-u Perła Lublin pokonały w hali Globus ekipę EKS-u Start Elbląg 28:23. To zwycięstwo zapewniło lubliniankom mistrzowski tytuł na kolejkę przed końcem rozgrywek. O opinię dotyczącą tego spotkania zapytaliśmy przedstawicieli sztabów szkoleniowych obu drużyn i zawodniczki lubelskiego zespołu.

Robert Lis (trener MKS-u Perła Lublin): – Ten sezon ułożył się tak, jak się ułożył. Spodziewaliśmy się tego po zmianach, jakie nastąpiły w klubie. Czy miałem chwile zwątpienia? Jakim byłbym trenerem, gdybym wątpił? Wszyscy mogą wątpić: kibice, dziennikarze, zawodniczki, ale ja jedyny nie mogę. Pomimo kontuzji dziewczyny grały, wygrywaliśmy i zdobywaliśmy kolejne punkty, a teraz możemy się cieszyć z mistrzostwa.

Izabela Puchacz (II trener MKS-u Perła Lublin): Zdawaliśmy sobie sprawę z tego, że jest to mecz o złoty medal. Dokładnie przeanalizowaliśmy grę przeciwnika. Dziewczyny były zmobilizowane w 100% i zrobiły wszystko, żeby to spotkanie wygrać. Ta konfrontacja układała się falami, było trochę przestojów, ale również sporo szybszej gry. Jednak najważniejszy jest wynik, z którego wszyscy jesteśmy zadowoleni. Mamy kolejne złoto i to jest fantastyczne. Od samego początku sezon był dla nas trudny. Gra nie układała się tak, jak wszyscy byśmy tego oczekiwali, ale to normalne przy tak dużej rotacji w składzie. Na całe szczęście czas zrobił swoje i w pewnym momencie zespół złapał odpowiedni rytm. To wszystko zaczęło wyglądać dobrze i każdy mecz przynosił coś pozytywnego. Suma summarum najważniejsze jest to, że drużyna do końca trzymała się razem, mając określony cel. 

Andrzej Niewrzawa (trener EKS-u Start Elbląg): – Czasem jest tak, że na koniec spotkania suma wszystkich dobrych i złych zagrań jest zbilansowana i daje określony wynik. Jednak czasami w końcowym rozrachunku jeden-dwa momenty podczas konfrontacji powodują, że rywal odskakuje i ciężko go dogonić. Na pracę sędziów nigdy się nie skarżyłem, także tym razem również zrzucę na ich postawę zasłonę milczenia. W pierwszej połowie było kilka fragmentów, w których zespół z Lublina  odskoczył nam na trzy-cztery bramki i ta przewaga utrzymywała się już do końca. Z przekroju całego sezonu uważam, że to drużyna, która zasłużenie zdobyła mistrzostwo Polski. Cieszę się, że po 48 godzinach przerwy, bo dwa dni przed tym meczem rywalizowaliśmy w Koszalinie dziewczyny wykrzesały w sobie na tyle sił, żeby walczyć w tym spotkaniu o dobre imię Startu Elbląg. To dla mnie zwycięstwo, że moja drużyna pomimo wielkich problemów i niekorzystnego kalendarza potrafiła postawić się mistrzowi Polski. Po kłopotach organizacyjnych, jakie mieliśmy w klubie, po dosyć sporych zmianach w składzie personalnym i po rundzie jesiennej, którą skończyliśmy na siódmym miejscu, ostatecznie zakończymy ten sezon na czwartej pozycji. Uważam, że od stycznia gramy całkiem przyzwoitą piłkę ręczną, poprawiliśmy się o trzy lokaty i jesteśmy w czwórce najlepszych drużyn naszego kraju. Cieszę się, że wyprzedziliśmy zespoły z Kobierzyc i Szczecina, które po rundzie jesiennej były przed nami. Myślę, że biorąc pod uwagę te wszystkie problemy, możemy być zadowoleni w Elblągu z czwartego miejsca. To niezła pozycja wyjściowa do tego, by w kolejnych sezonach piąć się w górę.

Weronika Gawlik (kapitan MKS-u Perła Lublin): – Zagrałyśmy w tym spotkaniu troszkę lepiej niż przeciwnik, bo miałyśmy więcej argumentów. Momentami gra nie kleiła się, ale myślę, że swoim doświadczeniem oraz sporą determinacją osiągnęłyśmy to, co sobie zamierzyłyśmy. W trakcie sezonu nie miałam ani chwili zwątpienia w to, że obronimy mistrzostwo. Oczywiście momentami było ciężko, lecz to chyba normalne w tak dynamicznej dyscyplinie jaką jest piłka ręczna. Na pewno trudniej obronić tytuł, bo ciążyła na nas większa presja. W poprzednim sezonie startowałyśmy z czwartego miejsca i osiągnęłyśmy wszystko, co mogłyśmy osiągnąć. W tym roku oczekiwania w stosunku do nas były bardzo wysokie, ale udało się i cieszymy się ze złota. 

Aleksandra Januchta (bramkarka MKS-u Perła Lublin): – Myślę, że o zwycięstwie nad Startem Elbląg przesądziło to, że bardzo chciałyśmy zdobyć to mistrzostwo. Wiedziałyśmy, że jeśli wygramy ten mecz, to będzie nam dużo łatwiej, bo zdajemy sobie sprawę, że w Lubinie gra się bardzo ciężko. Chciałyśmy przechylić szalę zwycięstwa na swoją korzyść, więc myślę, że kluczowa była chęć wygranej i świadomość, o co gramy. Niezależnie od sezonu mistrzostwo jest tak samo wartościowe. Ze zdobyciem każdego tytułu wiążą się inne odczucia, ale złoto to złoto. Bardzo się cieszę z tego triumfu, bo to kolejny tytuł w mojej karierze. Myślę, że lepszego pożegnania z lubelską drużyną nie mogłam sobie wymarzyć.