MKS Perła Lublin – UKS PCM Kościerzyna 35:18 (Wypowiedzi pomeczowe)

MKS Perła Lublin – UKS PCM Kościerzyna 35:18 (Wypowiedzi pomeczowe)

Wynikiem 35:18 zakończył się niedzielny mecz MKS-u Perła Lublin z UKS-em PCM Kościerzyna. Jak to spotkanie skomentowały zawodniczki obu zespołów oraz trener gości Dariusz Męczykowski? 

Relację z meczu przeczytasz tutaj.

Sylwia Matuszczyk (obrotowa MKS-u Perła Lublin): – Wynik mówi wszystko. Dziewczyny z Kościerzyny niczym nas nie zaskoczyły. Cieszę się, że zagrałyśmy dużo lepiej w obronie niż w sobotnim meczu. Uważam, że to dobry sygnał, dotyczący tego, że jednak potrafimy grać w tym elemencie. Od tego wszystko się zaczęło, bo dzięki skutecznej obronie wyprowadziłyśmy wiele kontrataków, po których zdobywałyśmy bramki. Wydaje mi się, że zachowałyśmy więcej sił na to spotkanie i wyglądałyśmy dużo lepiej pod względem fizycznym od rywalek. Mam nadzieję, że taką dyspozycję utrzymamy na kolejne starcie z zespołem z Koszalina. To spotkanie na pewno będzie meczem walki, a każda z drużyn zostawi na parkiecie wszystko, co ma najlepszego. Liczę na to, że zagramy fajnie w obronie, bo jeżeli tak będzie, to możemy myśleć o dobrym wyniku.

Alicja Pękala (rozgrywająca UKS-u PCM Kościerzyna): Według mnie lublinianki zagrały w tym meczu dobrą obroną, zaczęły podwyższać, przez co gubiłyśmy się. Myślę, że to była główna przyczyna tak wysokiej przegranej. W sobotnim meczu było nam łatwiej, być może zawodniczki MKS-u Perła były zdekoncentrowane. W niedzielnym spotkaniu było nas mniej na ławce rezerwowych i miałyśmy dużo trudniej. Starcia z ekipą z Lublina były dla nas na pewno bardzo cenne. To dziewczyny, które grają na wysokim poziomie i tak naprawdę wielu rzeczy mogłyśmy się od nich nauczyć. To, co nie wyjdzie w meczu z lubelską drużyną, powiedzie się w konfrontacjach ze słabszymi ekipami. 

Dariusz Męczykowski (trener UKS-u PCM Kościerzyna): – Zespół z Lublina zdominował nas pod względem składu. Gospodynie miały szesnaście zawodniczek gotowych do gry. W sobotę jeszcze nie do końca, ale w niedzielę  dopadła nas grypa żołądkowa i moje podopieczne były słabsze. W ataku wypracowywaliśmy sytuacje stuprocentowe, lecz wiele z tych okazji zostało zatrzymanych przez lubelską bramkarkę. Być może siła naszych rzutów troszkę opadła. Z obu meczów z MKS-em Perła jestem zadowolony. W pierwszym spotkaniu moje podopieczne miały siły i grały solidnie, natomiast w drugim meczu widać było w naszych poczynaniach zmęczenie. Graliśmy praktycznie jednym składem. Lublinianki to był bardzo wymagający sparingpartner i dostaliśmy od nich solidną lekcję piłki ręcznej. Na pewno pomoże nam to w dalszej grze. Szczególnie że moje podopieczne są młodsze od pozostałych zespołów i po każdym meczu wyciągają wnioski. Ekipa z Lublina to bardzo dobra drużyna naszpikowana utalentowanymi dziewczynami i życzę im złotego medalu na koniec sezonu.