Perełki znów zrobiły to, co potrafią najlepiej

Perełki znów zrobiły to, co potrafią najlepiej

MKS Perła Lublin w zaległym spotkaniu 26. kolejki Superligi Kobiet w piłce ręcznej pewnie pokonał Energę AZS Koszalin. Goszczące w Lublinie koszalinianki ani przez moment nie potrafiły doskoczyć do świeżo upieczonych mistrzyń kraju. Miejscowe zwyciężyły z klasą – 29:23.

W ostatnim spotkaniu pomiędzy tymi drużynami (17 lutego) MKS wygrał na Globusie 31:24. Drużyna trener Anity Unijat przystępowała więc do środowej rywalizacji z nadzieją na sprawienie niespodzianki. Przed meczem AZS plasował się na czwartej pozycji w tabeli PGNiG Superligi z dorobkiem 59 oczek, czyli ledwie o jedno mniej niż zdobył zamykający podium Kram Start Elbląg. Lublinianki miały już jasną sytuację jako mistrzynie Polski, więc mogły tylko śrubować liczbę ligowych zwycięstw.

Gospodynie kontrolowały spotkanie od początku. Wynik otworzyła doświadczona Marta Gęga i to ona była wiodącą postacią MKS-u w pierwszych fragmentach meczu. Po 10 minutach zespół Roberta Lisa prowadził 6:3. Siedem minut później przewaga miejscowych jeszcze wzrosła. Rozpoczęło się od zmarnowanego rzutu karnego Aleksandry Rosiak. To podrażniło najlepsze szczypiornistki w Polsce, które szybko zaaplikowały rywalkom dwie bramki z rzędu i prowadziły już 11:6. W 24. minucie przyjezdne straciły rozgrywającą Adriannę Nowicką, która została ukarana czerwoną kartką. Kiedy wydawało się, że przewaga MKS-u będzie dalej rosnąć, zawodniczki AZS-u wzięły się do pracy. Dzięki trafieniom Hanny Rycharskiej i Romany Roszak zminimalizowały stratę do trzech bramek. Po 30 minutach nie zapachniało jednak niespodzianką, a faworytki prowadziły 15:12. Kinga Achruk i wspomniana Gęga zakończyły tę część spotkania z czterema bramkami na koncie.

Po przerwie lublinianki szybko wyprowadziły dwa ciosy. Trafiły Gęga i Rosiak, co oznaczało powrót do pięciobramkowego prowadzenia – tym razem – 17:12. W 37. minucie MKS grał w podwójnym wykluczeniu po tym, jak z gry wypadły Małgorzata Stasiak i Alesia Mihdaliova. Odrabianie strat szło koszaliniankom opornie. Nie potrafiły one wykorzystać nawet słabszych momentów lublinianek. Na kwadrans przed końcem MKS wygrywał 22:18. W szeregach AZS-u dwoiła się i troiła Roszak. 23-letnia rozgrywająca wyglądała pewnie w kontrach, ale nie chybiała też z karnych. To właśnie po dwóch celnych rzutach zawodniczki z numerem 10 AZS niebezpiecznie zbliżył się do podopiecznych Lisa po 50 minutach gry. Przy stanie 24:22 dla miejscowych nadzieja koszalinianek szybko została obrócona w proch. Minęły cztery minuty i zrobiło się 27:22. Dwukrotnie trafiła Joanna Drabik, a następnie Stasiak i sytuacja wróciła do normy. To na dobre rozstrzygnęło losy meczu i podłamało rywalki MKS-u. W końcówce dzieliły i rządziły już wyłącznie biało-zielone. Najpierw Stasiak obiła poprzeczkę, a potem dokładniejsze były Drabik i Gęga, które ustaliły wynik spotkania. Szczypiornistki z Koziego Grodu wygrały zasłużenie 29:23 i po raz kolejny potwierdziły swój prymat na krajowym podwórku.

6 maja o godzinie 13:00 podopieczne Roberta Lisa zagrają w pierwszym meczu finałowym EHF Challenge Cup. Na wyjeździe zmierzą się z hiszpańskim Rocasa Gran Canaria (hala widowiskowa w Telde).

MKS Perła Lublin – Energa AZS Koszalin 29:23 (15:12)

MKS: Gawlik, Januchta – Gęga 6, Achruk 4, Drabik 4, Rosiak 4, Stasiak 4, Repelewska 2, Matuszczyk 2, Nocuń 1, Rola 1, Skrzyniarz 1, Mihdaliova.

AZS: Kowalczyk, Sach – Roszak 9, Urbaniak 5, Michałów 4, Smbatian 2, Grobelska 1, Rycharska 1, Tracz 1, Budnicka, Domaros, Kaczanowska, Lalewicz, Mazurek, Nowicka.

MVP spotkania: Romana Roszak i Marta Gęga.

Żółte kartki: Tamara Smbatian, Paulina Tracz
Czerwona kartka: Adrianna Nowicka 24’ (za faul)
Widzów: 1 400
Sędziowali: Artur Rodacki oraz Igor Dębski (Kielce).

fot. Robert Romaniuk (archiwum)

0 0 vote
Article Rating