Motor Lublin – Unia Tarnów 4:4 (Wypowiedzi pomeczowe)

Motor Lublin – Unia Tarnów 4:4 (Wypowiedzi pomeczowe)

Swój czwarty remis w sezonie 2017/2018 zanotowali w sobotę piłkarze Motoru Lublin. Żółto-biało-niebiescy podzielili się punktami z Unią Tarnów (4:4). Jak przebieg spotkania skomentowali trenerzy obu drużyn?

Zapis relacji na żywo z tego meczu znajdziesz tutaj.

Daniel Bartkowski (trener Unii Tarnów):Gratuluję swojemu zespołowi postawy w dzisiejszym spotkaniu. Chłopcy zrobili naprawdę dużą robotę. Szukając inspiracji przed tym meczem, powiedziałem swoim zawodnikom, że byłoby grzechem nie wykorzystać inspiracji, którą dały nam drużyny występujące w Lidze Mistrzów, jak Juventus i AS Roma, które w arcytrudnych meczach osiągnęły bardzo dobre wyniki i tego chcieliśmy się trzymać. Przed tym meczem mieliśmy duże problemy w defensywie, ale młodzi piłkarze robili, co mogli, by powstrzymać Motor. Fakt, cztery stracone bramki, to nie jest dobra wizytówka, ale graliśmy z Motorem, drużyną grającą bardzo ofensywnie, więc myślę, że i tak stworzyliśmy niezłe widowisko. W każdym meczu chcemy ciułać punkty i do dzisiejszego spotkania podeszliśmy z wiarą, że to się może udać. Na koniec chciałem pozdrowić naszych kibiców, którzy olewają nas praktycznie w każdym meczu. Dla nas to już czwarte spotkanie w tej rundzie, nie mieliśmy praktycznie żadnej pomocy z ich strony, a walczymy o utrzymanie bardzo młodym zespołem. Ich pomoc jest potrzebna, ale oni mają to chyba daleko gdzieś.

Marcin Sasal:Mecz w Krośnie pokazał już, że nikt nie odpuści i nie będzie łatwo. Przez cały tydzień robiliśmy wszystko, by to zrozumieć. Chłopakom na pewno nie można odmówić walki, bo stworzyliśmy sobie sporo sytuacji, mieliśmy m.in. poprzeczkę. Wykreowaliśmy sobie więcej okazji od Unii, ale rywal grał bardzo ambitnie, wykorzystał nasze błędy. Znowu rozpoczęły się błędy indywidualne, których jest cały czas dużo. Przez ten czas, który pracuję w Lublinie, cały czas mówiłem o presji. Cały czas gramy z presją i każdy zespół, który tu przyjedzie, ma łatwiej, bo przeciwnik myśli, że jak przegra na Arenie, ale pokaże się z dobrej strony, to nic się nie dzieje. Wracając do meczu, ułożył się on na tyle dobrze, że wypadałoby myśleć o tym, że wygramy wysoko, bo prowadziliśmy 2:0, a tak się nie stało. Mieliśmy rzut karny, którego kolejny raz nie wykorzystaliśmy. Do przerwy remisowaliśmy 2:2 po naszych błędach i do końca to spotkanie było otwarte. Strzeliliśmy bramkę, a potem straciliśmy kuriozalnego gola. W końcówce moi zawodnicy pokazali, że chcemy walczyć o awans, a ta presja jednak nam przeszkadza. Sytuacja się zmieniła. Byliśmy liderem, a dziś mogliśmy zmniejszyć stratę do lidera. Wynik dla nas znowu nie jest dobry, ale trzeba walczyć dalej. Jest wiele meczów do końca, a wielu zawodników dało sygnał do tego, że chce walczyć. To nie jest prawda, że ktokolwiek odpuszcza. Jesteśmy tutaj po to i ja jestem po to, by walczyć o awans i dopóki będę mógł, to będę to robił.

fot. Tomasz Lewtak/motorlublin.eu