Tomasz Jasik: Wszystkie Akademie Piłkarskie borykają się z tym samym problemem (Wywiad)

Tomasz Jasik: Wszystkie Akademie Piłkarskie borykają się z tym samym problemem (Wywiad)

W miniony poniedziałek Akademia Piłkarska Motor Lublin rozpoczęła zajęcia online. To jeden z pierwszych ośrodków w województwie lubelskim, który wyszedł z taką inicjatywą w kierunku zawodników i rodziców. O nowej formie zajęć, oczekiwaniach i wyzwaniach stojących przed żółto-biało-niebieskimi porozmawialiśmy z jej koordynatorem Tomaszem Jasikiem. Zapraszamy do lektury!

Sebastian Czobot – LUBSPORT.PL: Za nami tydzień zajęć online w Akademii Motor Lublin. Czy mógłby Pan powiedzieć, jak dokładnie one wyglądają?

Tomasz Jasik: Sytuacja związana z epidemią koronawirusa zaskoczyła nas wszystkich i musieliśmy przedefiniować pracę Akademii. Zdajemy sobie sprawę z tego, że rodzice i zawodnicy oczekują od nas tego, że będziemy szkolili. Aktualnie nie pozwalają na to warunki, dlatego wyszliśmy z taką inicjatywą, aby chłopcy przez okres rozbratu z treningami drużynowymi, mogli doskonalić technikę, a w przypadku starszych roczników, podtrzymywać także wytrzymałość. Zawodnicy dostali rozpiski dostosowane do wymagań w zależności od wieku. Mają dwie jednostki techniki użytkowej. Stworzyliśmy filmiki instruktażowe, na których pokazaliśmy, jak mają wykonywać dane ćwiczenia. Taki trening trwa od 45 do 50 minut. Piłkarze ze starszych roczników mają dodatkowo treningi motoryczne lub siłowe. Realizują je w różnych formach, oczywiście wszystko indywidualnie. Trenerzy starszych grup pracują na bazie analizy swoich meczów i modelu gry, który tworzymy jako Akademia. Później przekazują chłopcom najważniejsze informacje drogą elektroniczną. Tak samo działają trenerzy bramkarzy, którzy mają indywidualne analizy dla swoich podopiecznych.

Jakie są oczekiwania co do takiej formy zajęć?

Wiadomo, że nic nie zastąpi treningu w 100% i jesteśmy tego świadomi. Nie oszukujemy siebie oraz rodziców i nie twierdzimy, że to jest to samo, co byłoby na boisku. Wiemy, że to jest tylko półśrodek, czy alternatywa do tego, co chcielibyśmy, aby się odbywało. Natomiast sytuacja w kraju i na świecie nie zależy od nas. Oczekujemy tego, żeby chłopcy w czasie wolnym od nauki nie siedzieli przy komputerze. Nie tracili czasu, tylko mogli z naszą pomocą doskonalić technikę, a także uczyć się nowych zwodów i sztuczek z piłkami. To zastępstwo treningów, które miałyby się odbywać. Zdajemy sobie sprawę z tego, że każda aktywność, trening, spotkanie z piłką coś daje. Z pewnością ci młodsi skorzystają na tym pod względem technicznym, a starsi również pod względem motorycznym.

Z jakimi wyzwaniami tak duży ośrodek piłkarski musi zmierzyć się w obecnej sytuacji?

Na pewno wszystkie Akademie w Polsce borykają się z tym samym problemem. Nie ma co się oszukiwać, wiele z takich instytucji jest dotowanych w większości przez rodziców. Wiadomo, że budżety klubów składają się z dotacji miejskich lub jeśli ktoś ma ku temu możliwość z ministerstwa tak jak stowarzyszenia czy UKS-y. Mogą one korzystać z programu KLUB czy dofinansowań w przypadku obozów. Dodatkowo jest pomoc kuratorium, grantów lub Urzędu Marszałkowskiego. Natomiast sporą część budżetu stanowią składki rodziców. Wszystkie kluby są świadome tego, że ten problem finansowy dotknie też właśnie rodziców. Wyszliśmy z inicjatywą, aby składkę za kwiecień obniżyć o połowę, zdając sobie sprawę z tego, że niektórzy będą mieli kłopot, żeby zapłacić nawet tyle. Wiadomo, że część ludzi nie odczuje tego kryzysu, jednak większość odczuje. Każdy będzie liczył pieniądze. Musimy mieć tego świadomość. Nie możemy zatrzymać biegu czasu i nie możemy wyłączyć Akademii z działalności. Musimy jakoś to przetrwać. Poza treningami są przecież jeszcze inne działania. Dbamy o obiekt na Rusałce, który dzierżawimy. W marcu zaczęła się tam renowacja obu płyt. Podsypujemy je piachem, nacinamy, dosypujemy, tak żeby nasi chłopcy mieli, jak najlepsze warunki do treningu, które stają się coraz lepsze. Wiemy, że przed nami daleka droga, zarówno jeśli chodzi o prace społeczne z dbaniem o obiekt jak i przede wszystkim o kwestie finansowe.  Zobaczymy, ile potrwa aktualna sytuacja. Obecnie zakładamy, że pod koniec kwietnia będziemy mogli wrócić do jakichś zajęć. Nie robimy sobie wielkich nadziei, ale jesteśmy optymistami. Musimy prosić rodziców o współpracę i pomoc, ponieważ zaczęliśmy wiele projektów. Niektóre rzeczy trwają, nie możemy przecież zatrzymać się i obudzić 1 czerwca, ruszając na nowo z pracą.

W Akademii Motor Lublin są dwa zespoły, które występują w Centralnej Lidze Juniorów. Są to drużyny U-15 i U-17. Obie rozegrały wiosną po jednym spotkaniu ligowym. Myśli Pan, że uda się wznowić obecne rozgrywki?

Miejmy nadzieję, że tak. Zależy nam na tym, żeby grać. Chłopcy z rocznika 2003 walczyli o tę ligę, udało im się to i chcielibyśmy, żeby mieli możliwość gry na najwyższym poziomie. Wszystko oczywiście zależy od rozwoju sytuacji.

Musimy liczyć się z tym, że nie uda wznowić się obecnej rundy rozgrywek Centralnej Ligi Juniorów. Jak Pana zdaniem należałoby zakończyć rozgrywki na tym szczeblu?

Została rozegrana jedna kolejka. Nie widzę innej możliwości niż anulowanie tej rundy. Jeżeli byłaby taka sytuacja, że nie będzie można rozegrać minimum pięciu czy siedmiu kolejek to uważam, że klasyfikowanie drużyn po jednej serii gier całkowicie nie ma sensu. Myślę, że nie będzie po prostu klasyfikacji. Osobiście mam nadzieję, że rozgrywki ruszą. Do końca czerwca są jeszcze trzy miesiące. Chodzi o to, żeby zawodnicy mogli rywalizować i nacieszyć się graniem, ponieważ mają przerwę od końca października, to jest pół roku bez gry w piłkę, a przed nami jeszcze pewnie miesiąc czy dwa. To dosyć długi okres dla chłopców w wieku 12, 15, czy 16 lat, a także bardzo duża strata pozbawienia możliwości rywalizowania.

Jaki wpływ na dalsze działanie Akademii będzie miała epidemia koronawirusa? 

Wszystko zależy od tego, ile epidemia będzie trwała. Im dłużej, tym większy będzie miała wpływ na funkcjonowanie każdego klubu w Polsce, nie tylko Akademii, ale wszystkich zespołów. Wiadomo, że będzie problem z finansowaniem. Jeśli nie ma zajęć przez miesiąc czy dwa, to można prosić rodziców, aby przymknęli oko na składki, żeby Akademia nie zbankrutowała i nie przestała całkowicie istnieć. Nie mówię tutaj tylko o naszej, lecz również o mniejszych klubach czy UKS-ach. Wszystkich dotknie ten sam problem. Nikt nie będzie w stanie prowadzić szkółki czy Akademii, nie mając do tego środków. Nie wiadomo jak jednostki samorządowe podejdą do tematu dotacji. Integralną częścią umowy między klubem a samorządem jest kosztorys wykonania danego zadania. W większości część tych kosztorysów nie będzie się zgadzała. Pozostaje kwestia, czy pieniądze będą do wydania dla klubów na inne cele, czy będzie należało je zwrócić. Jeśli będą do zwrócenia, to problemy czekają wszystkie kluby w Polsce. Jeżeli okaże się, że podejście będzie bardziej elastyczne, dotyczące aneksów umów, zmian wydatkowania, przeniesienia pieniędzy na kolejne miesiące działalności, czy wydatki na jakieś inne rzeczy, które też istnieją w Akademii, to będzie to dla nas spore ułatwienie. Jeżeli rodzice będą w stanie płacić składki, pomagać utrzymywać Akademię, to jakoś utrzymamy się na powierzchni. Przez dwa-trzy miesiące każdy jest w stanie zacisnąć pasa, zarówno piłkarze, jak i trenerzy. Jeśli potrwa to dłużej, to nikogo nie stać na to, żeby trenować bez pieniędzy. Zdajemy sobie sprawę z tego, że jeżeli nie będzie meczów i treningów, to środki napływające do Akademii będą małe. Znajdziemy się wtedy w zawieszeniu. Trzeba mieć nadzieję, że szybko uporamy się z koronawirusem. Inne kwestie jakoś się ułożą, bo w Polsce jest wiele osób chcących dobrze dla piłki. Trzeba być pozytywnej myśli.

fot. akademia.motorlublin.eu/Tomasz Lewtak (archiwum)