Radzyńskie Orlęta z pucharem i wyzwaniem na przyszłość

Radzyńskie Orlęta z pucharem i wyzwaniem na przyszłość

Pucharu Polski BOZPN dla Orląt Radzyń Podlaski! W Łukowie obyło się bez niespodzianki i to ekipa Damiana Panka ograła pewnie miejscowego imiennika. Biało-zieloni nie będą jednak długo świętowali sukcesu, ponieważ przed nimi ligowe wyzwania. I – co szczególnie martwi szkoleniowca radzynian – trzeba będzie im podołać pomimo plagi kontuzji.

KOMENTARZE TRENERÓW

Robert Różański: Orlęta Radzyń Podlaski wygrały zasłużenie. Było widać różnicę w grze i to, że Radzyń gra w trzeciej lidze. Rywale byli częściej przy piłce i prowadzili grę. Muszę przyznać, że nie stworzyli wielu klarownych akcji. Broniliśmy się dobrze do pewnego momentu. Niestety nie mieliśmy wielu argumentów w pierwszej połowie, żeby odpowiedzieć na straconego gola. Próbowaliśmy dłuższych podań do Łukasza Kiryło. Mogliśmy pokusić się o bramkę po dośrodkowaniu Adriana Czerskiego, ale Przemek Ozygała podawał, zamiast strzelać. Po przerwie powiedzieliśmy sobie, że nie możemy się odkryć, ale musimy zagrać odważniej, jeśli chcemy wygrać. Okazję miał Mateusz Wysokiński. Znalazł się przed wychodzącym daleko z bramki Krzysztofem Stężałą. Mógł lobować, ale podawał do Kuby Dołęgi, a Kubę uprzedził obrońca. Poza tym z dystansu strzelał Sebastiana Sowisz, mieliśmy dwa-trzy dośrodkowania i to było tyle, jeśli chodzi o ofensywę. Natomiast Radzyń skrzętnie wykorzystał nasze błędy. Dla nas priorytetem jest liga. Mieliśmy dziś w składzie ośmiu juniorów. Dla nich to fajne sportowe przeżycie. Szkoda tylko tak wysokiej porażki.

Damian Panek: – Nie był to mecz obfitujący w jakieś super wydarzenia boiskowe. Od początku do końca kontrolowaliśmy spotkanie. Rywal praktycznie nie stworzył sobie żadnej sytuacji. Nie ma nad czym się rozwodzić. Nie zagraliśmy świetnie, ale wygraliśmy zasłużenie. Różnica klas była po naszej stronie już przed meczem. W tym okręgu nie napotkaliśmy przeciwnika, który postawiłby nam wysokie wymagania. Wydaje się, że wszystkie mecze wygraliśmy dość łatwo. Nie przywiązywaliśmy do pucharu aż tak wielkiej wagi. Nie mieliśmy ciśnienia na końcowy triumf tak, by wygrać za wszelką cenę. Dlatego dzisiaj zagrało pięciu chłopaków z rocznika 2002. Jesteśmy jednak drużyną trzecioligową i skoro doszliśmy do finału, to naszym obowiązkiem było go wygrać. Zazwyczaj puchar traktowaliśmy jako formę jednostki treningowej. Nie ma czasu na świętowanie. W sobotę podejmiemy ciężkiego przeciwnika – KSZO. Martwią mnie urazy pięciu zawodników. Dziś odpoczywali Piotrek Krawczyk i Czarek Demianiuk. Nie w pełni zdrowi są Patryk Szymala i Adrian Zarzecki. Krystian Stolarczyk prawdopodobnie już w tej rundzie nie zagra.

Orlęta Łuków – Orlęta Radzyń Podlaski 0:4 (0:1)
Bramki: Kacper Kania 29’, Jakub Kaganek 76’, 79’, Szymon Stanisławski 88’

Orlęta Łuków: Wojtaszak – Czerski (60’ E. Miszta), Bulak (75’ A. Miszta), Fortuna, Olszewski – Wałachowski (46’ Burdach), Kierych (46’ Sowisz), Matuszewski, Ozygała (46’ Dołęga) – Kurowski (46’ Wysokiński), Kiryło.

Orlęta Radzyń Podlaski: Nowacki (46′ Stężała) – Ciborowski (84′ Idzikowski), Kiczuk, Panufnik, Lipiński – Kot, Korolczuk (77′ Bożym), Brzosko (46′ Rycaj), Kania (46′ Kaganek) – Puton (46′ Stanisławski), Kalita (82′ Musiatowicz).

Żółte kartki: Łukasz Kiryło, Sebastian Matuszewski – Kacper Lipiński, Arkadiusz Korolczuk
Widzów: 250
Sędziował: Arkadiusz Nestorowicz (Biała Podlaska).

fot. Robert Romaniuk (archiwum)
0 0 vote
Article Rating