Padwa Zamość nie bez problemów pokonała outsidera z Radzymina

Padwa Zamość nie bez problemów pokonała outsidera z Radzymina

W 21. kolejce I ligi grupy C piłki ręcznej gracze MKS-u Padwa Zamość rozegrali ostatni mecz przed własną publicznością w sezonie 2018/2019. Przeciwnikiem podopiecznych Marcina Czerwonki była zajmująca aktualnie ostatnie miejsce w tabeli, ekipa SPR-u ROKiS Radzymin. Reprezentanci Lubelszczyzny pokonali przyjezdnych 26:22. Sobotnie starcie świetnie rozpoczęło się dla graczy z Zamościa. Po pięciu minutach Padwa prowadziła 4:1. Jednak goście zniwelowali te straty, a spotkanie wyrównało się. Pierwsza połowa zakończyła się rezultatem remisowym (12:12). Początek drugiej części meczu to gra “bramka za bramkę”. W 46. minucie trafienie Szymona Fugiela dało gospodarzom prowadzenie 18:16. Przewagę Padwy zmniejszył rzut karny skutecznie egzekwowany przez Mateusza Chabiora. Jednak wtedy do akcji wkroczył Łukasz Szymański. Prawoskrzydłowy zamojskiej ekipy rzucił cztery bramki z rzędu, a różnica wzrosła do pięciu trafień na korzyść miejscowych (22:17). Cztery minuty przed końcem SPR ROKiS doprowadził do rezultatu 23:21 dla zespołu z Zamościa, ale gracze Padwy ponownie odskoczyli wygrywając ostatecznie 26:22. Najwięcej bramek dla zwycięskiej ekipy rzucił Tomasz Fugiel, który pokonał bramkarzy drużyny z Mazowsza ośmiokrotnie. – Wygraliśmy i punkty na pewno cieszą. Przed meczem wydawało się, że zespół, który walczy o czwarte miejsce w tabeli, powinien sobie łatwo poradzić z czerwoną latarnią ligi. Uczulałem jednak zawodników na to, że niejednokrotnie w takich sytuacjach, gdy byliśmy potencjalnym faworytem, gra nam się nie układała. Wiedziałem, że zespół z Radzymina podejdzie sportowo do tego starcia. Mimo, że można powiedzieć, że ta drużyna spadła już z ligi, to walczyła do samego końca. Jeśli chodzi o nasz zespół, zagraliśmy całkiem przyzwoite zawody w obronie. Pomimo tego, że Mateusz Chabior, najprawdopodobniej król strzelców obecnego sezonu rzucił w tym spotkaniu jedenaście bramek, w tym cztery z rzutów karnych, to myślę, że w drugiej połowie udało nam się ograniczyć jego poczynania. Wygraliśmy to spotkanie drugą częścią, gdyż pierwsza połowa zakończyła się remisem. Rozpoczęliśmy mecz od prowadzenia 4:1 i znów powtórzył się nasz grzech, takie myślenie, że spotkanie samo się wygra, a tak jak już wspominałem, zespół z Radzymina nie poddawał się i zagrał ambitnie. W pewnych momentach wyglądało to nerwowo, ponieważ zawodziła nas skuteczność. O ile dojście do stuprocentowych pozycji rzutowych wychodziło nam dobrze, to brakowało wykończenia, tej kropki nad “i”. Jeżeli do czegoś miałbym się najbardziej przyczepić po naszej stronie, to właśnie do finalizacji akcji. Stracone dwadzieścia dwie bramki świadczą o tym, że w obronie nie było najgorzej, jednak skuteczność jest zdecydowanie do poprawy – podsumowuje trener zamościan.

MKS Padwa Zamość – SPR ROKiS Radzymin 26:22 (12:12)

MKS Padwa: Drabik, Wnuk – T. Fugiel 8, Szymański 5, Gałaszkiewicz 4, Kłoda 2, S. Fugiel 2, Bigos 2, Sałach 1, Mroczek 1, Puszkarski 1, Adamczuk, Pomiankiewicz, Misalski.

SPR ROKiS: Rybicki, Dybczyński – Chabior 11, Troński 5, Zagożdżon 3, Samulak 1, Marszałek 1, Kłoda 1, Brinovec, Lewandowski, Piechnik.

fot. Kazimierz Chmiel