Padwie żadne kryzysy niestraszne

Padwie żadne kryzysy niestraszne

Ósme ligowe zwycięstwo w sezonie 2019/2020 odnieśli szczypiorniści MKS-u Padwa Zamość. W 9. serii gier rozgrywek I-ligowych podopieczni Marcina Czerwonki pokonali przed własną publicznością KPR Legionowo 32:27. Gospodarze nie najlepiej rozpoczęli konfrontację z ekipą z Mazowsza. Po pierwszym kwadransie przyjezdni prowadzili różnicą czterech bramek (9:5). Dobra seria zespołu z Zamościa pozwoliła w 23. minucie na doprowadzenie do remisu (11:11). Ostatecznie na przerwę w lepszych humorach schodzili goście, którzy po pierwszej części mieli trzy trafienia przewagi (17:14). Na początku drugiej połowy gracze Padwy odrobili straty, a od stanu 21:20 dla ekipy z Legionowa rzucili sześć bramek z rzędu i zdecydowanie odskoczyli bezradnym rywalom. W 53. minucie różnica wynosiła nawet siedem trafień na korzyść miejscowych (31:24). W końcówce zawodnicy KPR-u delikatnie zmniejszyli straty, jednak spotkanie zakończyło się wygraną zamojskiej ekipy 32:27. Najwięcej bramek dla zwycięzców rzucił Szymon Fugiel, którzy zapisał na swoim koncie sześć trafień. – W czwartek na treningu kontuzji doznał Krzysiek Bigos i musieliśmy sobie w tym meczu radzić z jednym nominalnym lewoskrzydłowym w osobie Pawła Puszkarskiego. Ten jednak około 15. minuty także zszedł z parkietu z urazem, więc do końca graliśmy praktycznie bez lewego skrzydła. Do tego doszły urazy Huberta Obydzia i Tomka Fugiela, a więc kluczowych zawodników. Zawsze jednak powtarzam, że nieszczęście jednych otwiera szansę przed drugimi. Tymi jokerami w tym starciu byli Tomasz Sałach i Łukasz Orlich. Chylę oczywiście czoła przed całą drużyną, bo okoliczności na pewno nam nie sprzyjały. Mimo tego potrafiliśmy odrobić straty poniesione w pierwszej połowie i wygrać dość pewnie. Decydującym fragmentem meczu była 40. minuta, po której dogoniliśmy rywali i wyszliśmy na prowadzenie. Zaprezentowaliśmy się solidnie w obronie, dzięki czemu mogliśmy szybko kontratakować. Nie odnieślibyśmy jednak zwycięstwa, gdyby nie wola walki do samego końca i nasz ósmy zawodnik, który niósł nas i pozwolił przetrwać kryzysy. Teraz możemy się cieszyć z tego, że trzy punkty pozostały w Zamościu – mówi szkoleniowiec Padwy.

NASTĘPNA KOLEJKA

W następnej kolejce MKS Padwa Zamość zagra na wyjeździe z AZS-em AWF Biała Podlaska (30 listopada, 18:00).

MKS Padwa Zamość – KPR Legionowo 32:27 (14:17)

MKS Padwa: Plaszczak, Proć, Wnuk – S. Fugiel 6, Sałach 5, Orlich 5, Obydź 4, Skiba 4, Adamczuk 3, Szymański 2, T. Fugiel 2, Puszkarski 1, Gałaszkiewicz, Misalski, Pomiankiewicz, Teterycz.

KPR: Szałkucki, Węgrzyn, Lipka – Ciok 8, Chabior 5, Fąfara 5, Kostro 4, Wołowiec 3, Filipowicz 2, Prątnicki, Suliński, E. Bielawski, Olkowski.

Kary: 14 minut (Bartosz Skiba x2, Adrian Adamczuk, Tomasz Sałach, Piotr Gałaszkiewicz, Tomasz Fugiel, Łukasz Orlich) – 4 minuty (Damian Suliński, Filip Fąfara).

fot. MKS Padwa Zamość