Czy akademicy pozwolą outsiderowi rozpiąć skrzydła?

Akademicy są już na szóstej pozycji w tabeli. Przewodząca tabeli Odra Opole uzbierała do tej pory 31 punktów, zaś lublinianie 22. Mając z tyłu głowy fakt, że Dziki rozegrały o jeden mecz mniej, potencjalną stratę do lidera można szacować minimalnie na sześć oczek. I choć przed niedzielnym pojedynkiem z Remedium z pewnością nikt w lubelskim obozie nie dopisuje sobie trzech punktów na koncie przed pierwszym gwizdkiem, to perspektywa ataku ligowej czołówki rysuje się w różowych barwach.

Biało-zieloni z Górnego Śląska po 14. kolejkach zamykają tabelę grupy południowej I ligi futsalu z dorobkiem siedmiu punktów w 13 pojedynkach. Przedostatnie Malwee Łódź również zgromadziło siedem oczek, ale rozegrało o jeden mecz więcej i – co ważniejsze – ograło Remedium pod koniec października ubiegłego roku 5:3. Śląski team swoje kłopoty w tabeli zawdzięcza przede wszystkim fatalnej grze na wyjazdach. Z siedmiu podróży pyskowiczanie wracali zawsze na tarczy. Inaczej rzecz ma się, jeśli chodzi o spotkania domowe. W hali im. Huberta Wagnera drużyna Krzysztofa Nosa dwukrotnie wygrała i raz zremisowała, przegrywając przy tym pozostałe trzy starcia. Wbrew pozorom nie są to złe statystyki, jeśli spojrzymy na fakt, że gorzej idzie w domu Malwee, Futsalowi Nowiny czy Heiro Rzeszów – czyli ekipom zajmującym pozycje tuż przed Remedium. Lublinian może niepokoić tylko to, że czerwona latarnia ligi wygrała właśnie dwa ostatnie spotkania rozgrywane u siebie. 10 grudnia w Pyskowicach poległa Gwiazda Ruda Śląska (2:3), a 14 stycznia w noworocznym pojedynku gospodarze zostawili w pokonanym polu Futsal Team Brzeg (4:8). Jednak już 3 lutego zawodników trenera Nosa dopadły stare demony i to oni musieli uznać wyższość Heiro (0:4), a jakże, na wyjeździe – w Rzeszowie. Nie trzeba dodawać, że niemal miesiąc wcześniej, 7 stycznia, pyskowiczanie doznali porażki w starciu z… AZS UMCS w Lublinie. Spotkanie zaliczane do 1/32 finału Halowego Pucharu Polski zakończyło się wynikiem 3:1. Dla wygranych trafiali Grzegorz Fularski, Mateusz Szafrański i Jakub Wankiewicz, a dla przegranych Daniel Adamczyk. Nie inaczej było 14 października 2017 roku, kiedy to w potyczce ligowej Dziki utarły nosa Remedium również we własnej hali. Tamto zwycięstwo było niezwykle ważne, ponieważ akademicy przystępowali do rywalizacji po trzech porażkach z rzędu. Dzięki dubletowi Jarosława Walęciuka lubelscy kibice mogli odetchnąć z ulgą, a mecz zakończył się rezultatem 2:0. – Po trzech przegranych nastroje w drużynie były na pewno słabsze. Teraz wygrywamy i to wygrywamy w niezłym stylu. W kolejnych spotkaniach musimy skupić się na tym, żeby błędy, które popełnialiśmy w pierwszych trzech kolejkach, przydarzały się nam jak najrzadziej. Przed nami jeszcze wiele pracy, ale dzisiejsze spotkanie pokazało, że idziemy w dobrym kierunku – komentował wówczas trener Artur Gadzicki. Takie podejście przyniosło wydatny skutek, ponieważ AZS UMCS wygrał pięć z kolejnych sześciu spotkań, przegrywając jedynie z mocnym GSF Gliwice i to na Górnym Śląsku.

W poprzedniej kampanii rywalizacja pomiędzy zespołami z Lublina i Pyskowic była niezwykle wyrównana. 9 kwietnia 2017 roku Dziki pokonały Remedium 3:2, choć w pierwszym meczu rozgrywanym 4 grudnia 2016 roku przegrały na wyjeździe 4:5. Trzeba jednak zaznaczyć, że śląski zespół znajdował się wtedy w zupełnie innym miejscu niż obecnie. Na finiszu ligi drużyna uplasowała się na siódmej lokacie, zdobywając 21 punktów w 20 meczach, co daje średnią 1,05 punktu na spotkanie. Aktualnie średnia zdobywanych punktów przez tę drużynę wynosi 0,54, a więc choćby na tej podstawie można stwierdzić, że powtórzenie wyczynu z sezonu 2016/2017 tym razem pyskowiczanom nie grozi.

Na kogo powinni uważać podopieczni Gadzickiego? Najlepszymi strzelcami Remedium są Tomasz Misiak i autor gola w starciu pucharowym obu zespołów – Adamczyk. Trudno jednak nazwać ich snajperami. Trafili do tej pory po trzy razy. Dla porównania najlepszy pod tym względem w AZS UMCS Fularski już dziesięciokrotnie doprowadzał golkiperów do rozpaczy, aplikując im bramki. Podpowiedzią w odpowiedzi na pytanie o to, czego obawiać się w Pyskowicach, mogą być słowa 18-letniego gracza ligowego outsidera Kamila Michaliego z wywiadu udzielonego stronie klubowej pod koniec stycznia. – Bywały takie mecze, że nie miałem już sił w końcówce, ale gdy słyszałem doping naszych niesamowitych kibiców, dawałem z siebie jeszcze 110 procent. Dodają oni skrzydeł, to nie ulega wątpliwości – deklarował zawodnik. W niedzielę dowiemy się, czy Dziki pozwolą pyskowiczanom rozpiąć skrzydła i frunąć nie zważając na strach – niczym w utworze “Piosenka pisana nocą” zespołu Coma.

NA SKRÓTY

FC Remedium Hybryd Novitech Pyskowice – KU AZS UMCS Lublin

Kiedy?
Niedziela, 18 lutego 2018 roku

O której?
18:00

Gdzie?
Hala widowiskowo-sportowa im. Huberta Wagnera przy ul. Strzelców Bytomskich 1a w Pyskowicach

Sędziują: Marcin Łuczak (Środa Wielkopolska; sędzia główny) oraz Adrian Skorczak (Gostyń) i Henryk Bąk (Zabrze).

0 0 vote
Article Rating