Alicja Dyguś: Z niecierpliwością czekamy na pierwszy mecz (Wywiad)

Alicja Dyguś: Z niecierpliwością czekamy na pierwszy mecz (Wywiad)

Piłkarki nożne Górnika Łęczna w sobotę rozpoczną rundę wiosenną w rozgrywkach Ekstraligi kobiet. Pierwszym rywalem zielono-czarnych będzie Olimpia Szczecin. Jakie nastroje panują w zespole Piotra Mazurkiewicza na kilka dni przed startem? O tym rozmawialiśmy z jedną z zawodniczek łęczyńskiej drużyny Alicją Dyguś.

Paulina Błahut – LUBSPORT.PL: Już w sobotę zagracie na wyjeździe z Olimpią Szczecin. Jak mogłabyś podsumować zimowy okres przygotowawczy?

Alicja Dyguś (zawodniczka Górnika Łęczna): Uważam, że był bardzo dobry. Zrealizowaliśmy wszystko, co chcieliśmy i mamy nadzieję, że to zaowocuje na boisku w postaci dobrych wyników. Myślę, że jako drużyna będziemy funkcjonować jeszcze lepiej niż w poprzedniej rundzie, chociaż zdajemy sobie sprawę, że nie będzie łatwo. Ważne jest to, że nikt nie doznał poważniejszych kontuzji i każdy jest gotowy do gry.

W styczniu przebywałyście na zgrupowaniu w Szaflarach. Jak oceniasz sam obóz? Podobno temperatury były ekstremalne…

Przebieg zgrupowania w Szaflarach oceniam na plus, mimo że rzeczywiście warunki atmosferyczne nie były satysfakcjonujące, a przez to również i boisko treningowe nie było w najlepszym stanie, ale nie ma co narzekać. Wykorzystaliśmy ten czas dobrze, popracowaliśmy tam nad swoją siłą, wytrzymałością oraz taktyką.

W lutym przez tydzień miałyście okazję ćwiczyć z koleżankami z USA, Amandą Lulek i Krystyną Sikorą. Trener Piotr Mazurkiewicz bardzo je chwalił. Podzielasz jego zdanie?

Amanda i Krysia to sympatyczne dziewczyny, jednak żeby ocenić ich grę, to dla mnie za krótki czas. Natomiast z pewnością nasz trener ma już w głowie wyraźny obraz na temat ich gry.

Jakie cele stawiacie sobie przed drugą częścią sezonu?

Oczywiście stawiamy sobie najwyższe cele, czyli wygrana w lidze oraz w Pucharze Polski. Wiemy, na co nas stać, dlatego te cele są tak wysokie.

Jakie nastroje panują w drużynie przed rozpoczęciem wiosny?

W klubie panuje dobra atmosfera, wszyscy optymistycznie podchodzimy do kolejnej rundy. Można powiedzieć, że brakuje nam już tej rywalizacji na boisku, więc z niecierpliwością czekamy na pierwszy mecz. Wszyscy staramy się pozytywnie nakręcać, aby dobrze zacząć wiosnę.

Po tym, jak AZS PWSZ Wałbrzych zrezygnował z przyjazdu do Łęcznej, awansowałyście do półfinału Pucharu Polski. Nie żałowałyście, że wszystko nie rozstrzygnęło się na boisku?

Tak, faktycznie nie udało nam się rozegrać pucharowego meczu z Wałbrzychem. Czujemy przez to niedosyt, ponieważ byłby to nasz kolejny sprawdzian przed ligą, ale niestety wyszło inaczej. Zaakceptowałyśmy ten fakt, że jesteśmy w półfinale po walkowerze.

Wiosną będziecie jeszcze silniejsze niż jesienią?

Uważam, że zespół jest zdecydowanie silniejszy. Każdy dzień treningu działa na naszą korzyść. Jeszcze bardziej się poznajemy i zgrywamy. Zimą nie dołączyła do nas żadna nowa zawodniczka, ale czujemy się mocne personalnie, a jak już wcześniej wspominałam, dobra atmosfera również pozytywnie wpływa na nasze morale.

Dopadają Was momentami chwile zwątpienia?

Jasne, że zdarzają się gorsze dni, ale staramy się nawzajem wspierać. Wiemy, że każda z nas indywidualnie ma duże umiejętności, dlatego jako drużyna jesteśmy silne i w gorszych chwilach staramy się to sobie uświadomić.

Który mecz z jesieni sprawił Wam najwięcej trudności?

Duży zawód z pewnością sprawił nam przegrany mecz z Koninem. Dostałyśmy przysłowiową “bramkę do szatni” i ciężko było nam się z tego pozbierać, jednak myślę, że jednocześnie ten pojedynek czegoś nas nauczył i w końcu zdetronizujemy Medyka. Niełatwą przeprawą było też spotkanie z Wrocławiem, jednak mimo przegrywania, potrafiłyśmy wyciągnąć z tego pozytywny dla nas rezultat. Każdy mecz uczy nas czegoś nowego i każdy jest równie ważny.

0 0 vote
Article Rating