Chłopak z Wólki Kolczyńskiej podbije stolicę?

Chłopak z Wólki Kolczyńskiej podbije stolicę?

W najbliższych dniach z Legią Warszawa zwiąże się Jarosław Niezgoda, niespełna 21-letni megatalent z Wisły Puławy. Dla klubu z zachodniej części województwa lubelskie będzie to pierwszy od kilku ładnych lat transfer do klubu z Ekstraklasy. Poprzednio – tyle że do drużyn młodzieżowych – z Puław odchodzili Bartłomiej Kursa, Przemysław Kanarek i Mateusz Olszak, którzy nie zrobili oszałamiających karier – żaden z nich nie zagrał chociażby w I lidze.

Jakub ArakJarosław NiezgodaNemanja NikolićAleksandar Prijović, Arkadiusz Piech Marek Saganowski – czy taka szóstka może w rundzie wiosennej stanowić o sile ataku warszawskiej Legii? To możliwe, jednak dwaj pierwsi – obaj dopiero po tym sezonie utracą status młodzieżowca – to melodia przyszłości. Niektórzy z fanów CWKS-u narzekają na fakt, iż klub zamierza pozyskać Niezgodę, w sytuacji gdy na wypożyczeniu w Zagłębiu Sosnowiec jest wspomniany Arak. Nie jest jednak powiedziane, że puławski napastnik od wiosny będzie walczył o miejsce w składzie drużyny Stanisława Czerczesowa. Najpierw walczący o awans do I ligi klub musi zgodzić się na transfer, a potem rosyjski coach musi w Niezgodzie zobaczyć gracza zdolnego do walki o miejsce w kadrze. Póki co wiadomo tylko, że kontrakt tytułowego bohatera tego artykułu z Wisłą wygasa 30 czerwca 2016 roku, a Legia jest zdeterminowana, by go pozyskać na najbliższe cztery lata (za Wspólnotą Puławską). Jednak wachlarz opcji dla Niezgody na najbliższą rundę – włącznie z wypożyczeniem do słabszego klubu Ekstraklasy, jednego z pierwszoligowców i… Puław – jest naprawdę szeroki.

Jarosław Niezgoda pochodzi z Wólki Kolczyńskiej – miejscowości w powiecie opolskim, pod Józefowem nad Wisłą. Z jego okolic pochodzi także Adam Nowak (obecnie Avia Świdnik), wraz z którym dojeżdżał na treningi. – Wiadomo jak jest z dojeżdżaniem na treningi, gdy ma się na nie kilkanaście kilometrów. Chłopcy raz przyjeżdżali, raz nie – wspomina Krzysztof Krajewski, pierwszy trener Niezgody w Opolaninie Opole Lubelskie. – Od zawsze był baaardzo skromny. Jego trzeba było wręcz namawiać, żeby pojechał na kadrę województwa. Jeździliśmy tam razem. Pod koniec podstawówki na przejście do Puław namawiał Jarka Bernard Bojek (ówczesny trener kadry województwa – red.), trener Puławiaka Puławy – dodaje były zawodnik klubu z Opola. Niezgoda przez jakiś czas ćwiczył pod okiem Bojka i wraz z chłopcami z Puławiaka jeździł na różne turnieje. – On zdecydowanie przewyższał swoją drużynę, dlatego występował u mnie w turniejach i czasem przyjeżdżał na zajęcia. Mam różne wycinki z gazet, był między innymi królem strzelców w memoriale Michała Matyasa. Jak miał 9-10 lat był najlepszym zawodnikiem w województwie. Niestety, rodzice nie puścili go na turniej Z Podwórka na Stadion, gdy prowadziłem drużynę województwa. Miałem tę przyjemność z nim pracować – potwierdza Bojek.

– Jarek nie był wysoki, był szczupły. Piłka szukała go w polu karnym. Zawsze potrafił grać dwiema nogami, strzelanie obiema nogami nie było dla niego żadnym problemem. Gdy miał piłkę na jednej stopie, nie musiał zabiegać, przestawiać się. Drybling? Za moich czasów jego zwody były bardzo proste, ale teraz sądzę, że go poprawił. Nie był wtedy dryblerem, wystarczyło mu lepiej operować obiema nogami i być trochę szybszym. Na tamte czasy – był bardzo szybki. Zawsze grał w przodzie. On robił różnicę. Drużyna z nim była średnia, a bez niego – było nam naprawdę ciężko. Chłopak może nie biegał dużo, bo nie pozwalałem mu na to, nawet gdyby chciał. Nie dałby wtedy rady wytrzymać całego meczu. Ustalenia były takie, że gdy dostaje piłkę, robi z nią to, co mu się podoba. Od początku wydawało mi się, że może zrobić – jeśli nie karierę – to sporą przygodę z piłką. Na razie jest na bardzo dobrej drodze, by zrobić karierę. Na kadrze województwa przerastał chłopaków z regionu, ale mentalnie – trzeba było go długo przekonywać, żeby tam chciał pojechać. – mówi coach, pod którego skrzydłami Niezgoda był do 2008 roku. Po sezonie 2008/2009 (po roku w jednym z puławskich gimnazjów) Niezgoda i Karol Kalita na stałe trafili do chemicznego miasta, zaś do Opolanina – na zasadzie bezgotówkowej wymiany – odszedł Michał Bandosz. – Działo się to w przerwie między sezonami. Pamiętam, że było wtedy – gdy załatwialiśmy ten temat z trenerem Jerzym Krawczykiem – bardzo ciepło – mówi Ireneusz Rybicki, kierownik Wisły Puławy.

Bohater tego tekstu – identycznie jak Mateusz Olszak (poszedł do Lecha, pół roku temu wrócił do Wisły) i Bartłomiej Kursa (niegdyś juniorzy Legii, obecnie Powiślak Końskowola) – w Puławach trenował pod wodzą nieodżałowanego Waldemara Wojciechowskiego. – Waldek trenował chłopców w Wisełce, potem – gdy ci szli do gimnazjum i grali w trampkarzach – rocznik 1995 przejął Mirek Banaszek. Od liceum, gdy Waldkowi pozostał rok życia, Jarek trenował pod jego okiem – mówi Robert Złotnik, drugi trener puławskiego drugoligowca.

– Troszeczkę jest już pod moim okiem. Czwarty rok się z nim męczę, mówił, że już wystarczy (śmiech). Na początku wspólnej pracy awansowaliśmy do Mistrzostw Polski Juniorów Młodszych, gdzie polegliśmy (0:7 i 3:4 – red.) Lechią Gdańsk. Potem prowadziłem zespół od początku sezonu, awansowaliśmy do Centralnej Ligi Juniorów – dodaje Złotnik. W CLJ, zanim Jacek Magnuszewski na stałe przypisał go do pierwszego składu, Jarek strzelił dwanaście goli w rundzie jesiennej, a wiślacy byli liderami tabeli. Na koniec sezonu puławianie zajęli piątą lokatę, a dorobek – grającego w juniorach coraz rzadziej – Niezgody zamknął się w szesnastu trafieniach.

Debiut Niezgody w II lidze przypadł na 21 listopada 2012 roku i mecz z Pelikanem Łowicz. 17-letni snajper wszedł na dwadzieścia trzy minuty i – jeśli autora tekstu nie myli pamięć – zmarnował bardzo dobrą sytuację bramkową. Pierwsze chwile chwały napastnika miały miejsce osiem miesięcy później. Już pełnoletni zawodnik wszedł na boisko w Legionowie, gdy „Duma Powiśla” przegrywała 0:1. Faul Mateusza Matrackiego na Niezgodzie, rzut karny na gola zamienia Konrad Nowak. W 90′ dzieła zniszczenia dopełnia „Koń”, a trzy punkty wracają na Lubelszczyznę. W sezonie 2013/2014 Jarosław Niezgoda rozegrał w lidze ponad siedem godzin, a kolejny raz jego talent dał o sobie znać w najlepszym momencie. Wisła znów przegrywała 0:1, tym razem u siebie z Motorem Lublin. Niezgoda zdobywa jednak dwa gole – najpierw z woleja po rzucie rożnym, potem po kapitalnej indywidualnej akcji. To wtedy chłopak z Wólki Kolczyńskiej po raz pierwszy znalazł się na ustach całego województwa, wygrywając dla ekipy Magnuszewskiego niezwykle ważne derby!

Jarek robi to (strzela gole – red.) bardzo dobrze obiema nogami i głową. Niezgoda jest w tym momencie w bardzo dobrej formie i jest to taka postać, która wielokrotnie w meczach Wisły – nawet w tych, kiedy ta nie grała najlepiej – potrafiła indywidualnie przesądzić o tym, że trzy punkty zostawały na koncie puławian – wypowiedział się o Niezgodzie w NASZYM WYWIADZIE trener Magnuszewski. – Dla mnie to młodsza wersja „Gizmena” (Łukasza Gizy), co cieszy, bo ostatnio mało jest wyróżniającej się w województwie młodzieży. Gdy kilka lat temu Rafał Wiącek mówił, że Niezgoda zrobi karierę, nie do końca mu wierzyłem – twierdzi Łukasz Gieresz, kontuzjowany golkiper Avii.

Przełomowy dla wychowanka Opolanina był sezon 2014/2015, gdy ćwiczył pod okiem Marcina Jałochy Bohdana Bławackiego. Jesienią zdobył tylko dwa gole, jednak to wtedy zauważyli go skauci między innymi Cracovii Korony Kielce. Ta druga zaprosiła go na testy, z których… zrezygnował. Cracovia z kolei była jednym z nielicznych klubów, który przedstawił Wiśle oficjalną ofertę transferu. Na wiosnę Niezgoda przyćmił Konrada Nowaka, zdobywając dziesięć bramek. Oprócz wspomnianych Cracovii i Korony, w gronie zainteresowanych 21-latkiem wymieniało się między innymi: Lechię GdańskWisłę KrakówLecha Poznań Jagiellonię Białystok

W ostatniej rundzie snajper spod Józefowa strzelił dziewięć goli. Najważniejsza postać ostatnich dni była obserwowana przez Legię Warszawa (w osobie Marcina Żewłakowa). W przyszłym tygodniu przedstawiciele Wojskowych przyjadą do Puław, by negocjować transfer. Warszawski oddział Gazety Wyborczej napisał: „Wicemistrzowie Polski uważają, że szybko dogadają się z Wisłą Puławy. – Zobaczymy kiedy go puszczą. Chcemy go jak najszybciej – dowiedzieliśmy się”. Inaczej do sprawy podchodzą w Puławach. – Po 1 stycznia zawodnik może podpisać kontrakt od 1 lipca. Nie jest jednak powiedziane, że już teraz odejdzie. Jeżeli zarządy się dogadają – nie ma żadnego problemu. Chodzi jednak o to, żeby ktoś oficjalnie przyszedł, złożył ofertę i zaczął rozmawiać z klubem. Spekulacje i gdybania nikomu nie służą, zwłaszcza Jarkowi – mówi na koniec Złotnik.

Dla mnie już przed dwoma laty był lepszym graczem, niż ci, którzy są w Puławach. On będzie grał w piłkę, jeśli zdrowie mu pozwoli. Według mnie – trudno postawić na swojego. Dopiero gdy ktoś zobaczy, że zawodnik ma talent, miejscowi też to zauważają. W tej chwili – przykładowy Saganowski jest w Legii za zasługi. Jarek jest zdecydowanie najlepszym chłopakiem w Puławach. Cieszy, że taki chłopak u nas jest, że pójdzie i będzie grał. Ja na jego miejscu poszedłbym w Polskę już w wakacje. Ale może wyszło mu to na dobre? W tym roku skończy 21 lat, musi grać co najmniej na zapleczu najwyższej klasy rozgrywkowej. W połowie klubów Ekstraklasy – bez dwóch zdań – powinien mieć miejsce od pierwszej minuty. Kwestia przekonania trenera. Wiemy, że młodego można szybko sprowadzić na ziemię. Niektórzy kończyli kariery, bo starsi kazali im nosić wodę – prognozuje Bernard Bojek. – Legia to magia, on sobie tę magię wybrał. Nie jest to jednak zawodnik, który wejdzie do szatni i będzie ustawiał innych – dodaje Rybicki.

0 0 vote
Article Rating