Dominik Bednarczyk: Przyszłością każdego klubu jest praca z młodzieżą (Wywiad)

14 grudnia ubiegłego roku Dominik Bednarczyk zastąpił Tadeusza Łapę na ławce trenerskiej Avii. Jak łatwo policzyć, 40-letni szkoleniowiec na Lubelszczyźnie pracuje już trzy miesiące. Czy w tym czasie na dobre zadomowił się w Świdniku? Między innymi na ten temat rozmawialiśmy z byłym opiekunem Mechanika Radomsko. Zapraszamy do lektury!

Bartłomiej Palus – LUBSPORT.PL: W grudniu ubiegłego roku został Pan szkoleniowcem Avii. Czy zdążył Pan zadomowić się na dobre w świdnickiej ekipie?

Dominik Bednarczyk (trener Avii Świdnik): Powiem szczerze, że tak. Moje odczucie jest takie, że te dwa miesiące to wystarczająco dużo czasu na to, żebym poczuł klimat klubu, drużyny i wszystkich wokół zwiazanych z Avią Świdnik.

W swojej wypowiedzi tuż po podpisaniu umowy ze świdniczanami wspomniał Pan, że Avia nie zasługuje na miejsce, w którym aktualnie się znajduje. Znalazł Pan odpowiednie środki do tego, aby Pańska drużyna uciekła na dobre ze strefy spadkowej?

Propozycja podpisania umowy była dla mnie miłym zaskoczeniem i długo się nie zastanawiałem (śmiech). Nie boję się trudnych wyzwań, więc decyzja była bardzo szybka. Oglądałem Avię w kilku wyjazdowych meczach i stąd moje stwierdzenie dotyczącego tego, że miejsce w tabeli jest nieadekwatne do umiejętności zawodników. Daleki jestem od rozgrzebywania tego, co było w Avii przez ostatnie pół roku, etyka trenerska obliguje mnie do tego, żeby się nie wypowiadać o poprzednikach. Takie jest życie szkoleniowca. Gdyby Avia miała cztery-pięć punktów więcej, to nie wiem, czy nastąpiłaby zmiana na stanowisku trenera. Co do środków, to staramy się przede wszystkim zbudować taki zespół, który raz, że utrzyma się w lidze, to zrobi to z przytupem. Chcielibyśmy uniknąć sytuacji, w której musielibyśmy walczyć do ostatniej kolejki o punkty, które zagwarantują nam utrzymanie.

Czyli chciałby Pan w pewien sposób zrekompensować kibicom niepowodzenia z ostatniego czasu?

Avia zawsze była utożsamiana z bardzo stabilnym, dobrze zarządzanym klubem. Nawet jak rozmawiam dziś ze swoimi znajomymi, którzy gratulują mi objęcia stanowiska, to wspominają oni zespół, który występował na zapleczu ekstraklasy. Avia nie jest beniaminkiem, tylko ma bogate tradycje, więc ja jako trener, każdy zawodnik przychodzący do tego klubu, powinien dążyć do tego, żeby ten klub podnieść, by wrócił na swoje miejsce.

Obserwując drużynę Tadeusza Łapy, widać było brak mobilizacji po zdobyciu bramki, co często skutkowało szybkim wyrównaniem ze strony przeciwnika. Czy udało się Panu przełamać w zawodnikach to nadmierne rozluźnienie?

Często na najwyższym poziomie widzimy, jak po zdobyciu gola, drużyna za chwilę traci bramkę. Jest to moment dekoncentracji, samozadowolenia, nad którym trzeba pracować, bo przeciwnik od razu rzuca się, by odrobić straty. Na pewno zawodnicy, którzy dołączyli do nas zimą, wniosą więcej doświadczenia i spokoju w meczach o stawkę. Poszerzenie kadry na wiosnę spowoduje też, że ci zawodnicy, którzy tworzyli zespół w rundzie jesiennej, poczują się lepiej, choć każdym treningiem muszą udowadniać, że należy im się gra w pierwszej jedenastce. Ta wyrównana, dwudziestoosobowa kadra, powoduje, że nie będzie takiej sytuacji, że ktoś będzie myślał, że ma zapewnione miejsce w składzie. Błędy były, są i będą w piłce nożnej, ale trzeba cały czas pracować, żeby je eliminować i popełniać ich jak najmniej. Wyrównana kadra tylko pomaga w osiągnięciu tego celu.

Zimą dokonał Pan aż pięciu transferów. Przypomnijmy, że drużynę Avii zasilili: Piotr Prędota, Sebastian Głaz, Mateusz Lusiusz, Damian Szpak i Kacper Drelich. Czy jest Pan zadowolony ze sprowadzonych zawodników?

Powiem szczerze, że wszystkie transfery przechodziły przeze mnie. Mogę podziękować zarządowi, że zrobił duży ukłon w tym kierunku. Zaakceptowano wszystkich zawodników, których chciałem pozyskać do drużyny. Także z czystym sumieniem mogę powiedzieć, że jestem bardzo zadowolony z transferów, które sfinalizowaliśmy tej zimy.

W kuluarach mówi się o tym, że Avia ma mieć nowego kapitana…

Avia ma już kapitana, którym jest Sebastian Orzędowski. Jest on wychowankiem i ikoną tego klubu. Niestety Sebastian stracił dwa tygodnie okresu przygotowawczego z powodu poważnego przeziębienia i dopiero dochodzi do optymalnej dyspozycji. Na tę chwilę postaraliśmy się o to, żeby nie musiał kierować drużyną z ławki. Mamy dwóch-trzech kandydatów, z których wyłonimy zastępczego kapitana.

Podpisując umowę z Dawidem Wójcikiem, pokazał Pan, że do Avii mają szansę trafiać najzdolniejsi wychowankowie. Nie zabraknie odwagi, by postawić na młodych chłopaków?

Przyszłością każdego klubu jest praca z młodzieżą. Jeżeli trenerzy pierwszej drużyny nie angażują się w sprawy akademii, to na pewno nie zmierza to wszystko w dobrym kierunku. Trzeba dawać tym młodym chłopcom możliwość trenowania tak, jak właśnie Dawid Wójcik otrzymał szansę ode mnie na ten zimowy okres. Młodzi chłopcy muszą wiedzieć, że ciężka praca się opłaca i w zamian zostanie to dostrzeżone. Dawid zaprezentował się najlepiej z tej grupy. Ja czekam na kolejnych zawodników z juniorów, którzy pójdą w jego ślady i stwierdzą, że naprawdę warto solidnie trenować, przykładać się do ćwiczeń, być na każdych zajęciach, bo to jest nagroda. Chłopak musi myśleć, że miesiąc temu był w juniorach lub w drugiej drużynie, a za dwa miesiące odwraca się jego życie i jest w szatni pierwszego zespołu.

Ostatni sparing z KSZO napawał Pana optymizmem pomimo niekorzystnego wyniku. Czy po tym meczu znalazł Pan jeszcze jakieś elementy gry, które wymagają poprawy?

Na pewno to nie jest tak, że po dwóch miesiącach treningów z drużyną znalazłem złoty środek na to, aby Avia wygrywała wszystkie mecze. Będziemy mieli sporo czasu, aby poprawiać poszczególne elementy gry po to, żeby drużyna stawała się coraz lepsza. Doskonale zdaję sobie sprawę z tego, że w naszych szeregach mamy połączenie rutyny z młodością. Jest spora grupa zawodników, która ma szansę zrobić fajną karierę w piłce. Jest nad czym pracować i poprawiać to, by stawać się coraz lepszym. Co do ostatniego meczu, to na pewno nie chcieliśmy zdradzać wszystkich atutów. Domyślam się, że ktoś mógł obserwować nasz mecz, zresztą nawet było parę kamer (śmiech). Przede wszystkim zależało nam na tym, aby płynnie przejść na boisko z naturalną murawą, a wynik? To tylko sparing.

W najbliższą sobotę Pańska drużyna ma podjąć JKS 1909 Jarosław, w ramach 19. kolejki grupy IV III ligi. Wszystko odbędzie się zgodnie z planem?

Na ten moment pogoda w Świdniku jest dobra i wszystko wskazuje na to, że mecz się odbędzie. Prognozy weekendowe skłaniają jednak ku temu, że trzeba czekać do ostatnich godzin i nie jestem w stanie stwierdzić teraz czy decyzja zapadnie ze strony władz związku, czy też sędziów. Musimy wstrzymać się ze spekulacjami, ponieważ jesteśmy uzależnieni od aury.

Jaki jest cel Avii na rundę rewanżową?

Przede wszystkim chciałbym zrealizować cele, które postawił przede mną zarząd. Na pewno będziemy chcieli jak najszybciej wyjść ze strefy spadkowej i utrzymać się w lidze z myślą o budowie zespołu na przyszły sezon, gdzie Avia ma zagrać o coś więcej.

fot. Tomasz Filipiuk

0 0 vote
Article Rating