Dominik Nowak: Wisła jest bardzo groźna (Wywiad)

Dominik Nowak: Wisła jest bardzo groźna (Wywiad)

Już w najbliższy piątek Wisła Puławy zmierzy się w Suwałkach z tamtejszymi Wigrami. Trenerem gospodarzy jest Dominik Nowak, jeszcze w zeszłym roku pracujący w Motorze Lublin. Między innymi o najpopularniejszym klubie na Lubelszczyźnie rozmawialiśmy z 44-letnim szkoleniowcem.

Adam Winiarczyk – LUBSPORT.PL: Wigry Suwałki wystartowały niemalże idealnie, bo jedyna strata punktów w Bielsku-Białej z Podbeskidziem to w żadnym wypadku powód do zmartwień…

Dominik Nowak (trener Wigier Suwałki): Cieszymy się z pierwszych wyników i dobrego startu. Przede wszystkim koncentrujemy się – już po rozegranym meczu – na następnym rywalu. Tym jest też zespół, który bardzo dobrze wystartował, gra nieźle. Przygotowujemy się do spotkania z Wisłą, nie myślimy już o tych poprzednich.

W jakiej sytuacji kadrowej są Wigry przed piątkowym spotkaniem?

Oprócz Roberta Dadoka, który nie trenuje od dwóch tygodni i zacznie od poniedziałku, wszyscy są gotowi do gry. Nie mamy problemów zdrowotnych. Trenujemy i w czwartek podejmiemy decyzję co do kadry meczowej. A co do jedenastki, to będzie się to wyjaśniało na dwóch kolejnych treningach.

Czy celem Wigier jest awans do Ekstraklasy? Czytałem opinię Leszka Bartnickiego (dyrektor sportowy Chojniczanki Chojnice rodem z Lublina – red.), że tutaj każdy chce walczyć o promocję, nie ma kogoś, kto nie chciałby awansować…

Każdy się śmieje, że tu wszyscy grają o awans. Natomiast naszym celem jest dobra gra w piłkę. Chcemy, by Wigry były zespołem, który chce narzucić swój styl grania i jest z tego znany. Do tego dążymy wspólnie z zawodnikami. Nie mamy dalekosiężnego celu, nikt nam czegoś z góry nie narzucił. Chcemy być zespołem rozpoznawalnym piłkarsko, tylko i wyłącznie w pozytywnym aspekcie. Początek pokazał, że stać nas na dobrą grę, ale zdajemy sobie sprawę w sztabie, podobną wiedzę mają zawodnicy, że przed nami dużo pracy.

Jeśli nie Wigry, to kto należy do faworytów do wygrania I ligi?

Ciężko wskazać kogokolwiek. Uważam, że faworyci są znani według opinii większości. To Podbeskidzie, Miedź Legnica, te kluby nie ukrywają ambicji, bardzo mocno powrotu chce Górnik Zabrze. Ponadto GKS Katowice, który zapowiedział walkę o promocję. Mówię o czwórce, która oficjalnie zapowiedziały swoje plany. To nie jest kurtuazja w stosunku do Leszka Bartnickiego, ale Chojniczanka pokazuje, że może namieszać, to doświadczony zespół o dużej jakości piłkarskiej. Wymieniłbym te zespoły w gronie faworytów.

Wisła Puławy – jak widzi Pan ten zespół?

To nie przypadek, że zdobyli siedem punktów. To dobrze zorganizowana drużyna, potrafiąca grać w piłkę. Mają swoje atuty w postaci Sylwestra Patejuka, poza tym dobra gra w tyłach, którą kieruje Mateusz Pielach. Analizowaliśmy to i wiemy, że nie będzie łatwo. Bardzo dobry napastnik, który przy szybkim ataku potrafi zrobić dużo pożytku – myślę o Konradzie Nowaku. To są wiodące postaci. Poza tym w bramce stabilny Andrzej Witan. Ich główne atuty widzimy, patrząc po linii, po kręgosłupie. Poza tym grają bardzo zespołowo. Kadra jest spokojnie i umiejętnie budowana, w oparciu o graczy z regionu i to widać w zespołowej grze. Co do minusów, nie chciałbym ich wskazywać, bo my chcemy te mankamenty wykorzystać.

Chciał ściągnąć Pan kogoś z Lubelszczyzny?

Mateusz Radecki to zawodnik z okolic, z Radomiaka Radom. Był przez nas monitorowany, pozostałe transfery też były przemyślane. Chcieliśmy spokojnie budować zespół. Było u nas bardzo dużo zmian, przyszło ośmiu zawodników. Czas będzie pracował na naszą korzyść. Monitorowaliśmy piłkarzy z Lubelszczyzny, nie chciałbym mówić o nazwiskach, i teraz będziemy się im przyglądać pod kątem gry na zapleczu Ekstraklasy.

Plan na to spotkanie to będzie gra piłką, dominacja? Zwłaszcza że po Wiśle ciężko spodziewać się, by chciała za wszelką cenę przejąć inicjatywę.

Wiemy, czego się spodziewać. Myślę, że będziemy stroną prowadzącą grę, skazaną na atak pozycyjny, ale musimy być skoncentrowani w obronie, bo zespół z Puław ma bardzo groźne wyjścia z kontry i o tym też wiemy. Musimy być skoncentrowani na działaniach, zwłaszcza po stracie futbolówki. Musimy być ruchliwi, grać dużo piłką, poprzez zmiany pozycji, nad tym pracowaliśmy w tygodniu. Zobaczymy. Wszystko okaże się w piątek. Na razie nie będziemy wyciągać wniosków. Chcemy dominować i w tym dopatruję szansy na wygraną.

Szybko wrócił Pan na karuzelę trenerską i to na szczebel centralny. Z perspektywy czasu chyba nie żałuje Pan, że nie podszedł do meczów barażowych z Motorem. 

Już o tym nie myślę. Wspominam Motor bardzo dobrze, to chcę podkreślić. Decyzja władz klubu była taka, a nie inna i rozstaliśmy się. Miałem inną wizję prowadzenia zespołu od klubu i obie strony o tym mówiły. Rozstaliśmy się w zgodzie. Nie zastanawiam się nad tym, co się stało. Długość pracy trenera nie jest zależna od niego, a od działaczy. Widocznie w Lublinie nie wszyscy byli zadowoleni, stąd taka decyzja. I żałuję tylko, że podopieczni Tomasza Złomańczuka nie weszli do II ligi. Uważam, że klub, miasto, potencjał organizacyjny i finansowy wykraczają poza obecną ligę. To już nie moje zmartwienie. Trafiłem do Wigier i staram się tu, tak jak było w Lublinie, sumiennie wykonywać swoją pracę. Suwałki to fajne miejsce do rozwijania się.

Śledzi Pan to, co dzieje się w Lublinie?

Nie mogę tego komentować, nie do końca znam zespół, nie wiem, jak wygląda. Wiem, że przegrał dwa pierwsze spotkania. Zawsze interesują mnie nie tylko ligi centralne, ale też i inne. Monitorujemy piłkarzy, staramy się pozyskać dużo informacji. Tym bardziej, że Motor to klub, który prowadziłem i zawsze – w Świnoujściu i w Lublinie jest zresztą podobnie – mam okazję porozmawiać telefonicznie z wieloma ludźmi, bo nie pozostawiłem po sobie spalonej ziemi. Mam w Lublinie wielu przyjaciół i to fajna sprawa. Dwie porażki to historia, a ja życzę nowemu trenerowi i drużynie z Koziego Grodu samych zwycięstw.