Dwukrotnie rozgrzana do czerwoności Stal odniosła minimalną porażkę w Dębicy

Dwukrotnie rozgrzana do czerwoności Stal odniosła minimalną porażkę w Dębicy

W 14. kolejce spotkań grupy IV III ligi rywalizowały ze sobą dwie drużyny, które znajdują się aktualnie w górnej części tabeli, czyli Wisłoka Dębica i Stal Kraśnik. Górą z tego starcia wyszli gospodarze, dla których jedyną, a zarazem decydującą o ich zwycięstwie bramkę, zdobył już na początku meczu z rzutu wolnego Dominik Cabała. Przyjezdni zaś po przerwie musieli radzić sobie najpierw bez Juliena Tadrowskiego, a następnie Michała Misiaka, którzy zostali ukarani czerwonymi kartkami. − Straciliśmy bramkę po stałym fragmencie gry już w 3. minucie. Później spotkanie było dość wyrównane, jeśli chodzi o sytuacje strzeleckie. Po swojej stronie mieliśmy okazję Kamila Króla, który uderzył głową obok słupka. Po zmianie stron uważam, że sędzia dał popis nieporadności i błędów niemiłosiernie nas kartkując, doprowadzając do bardzo gorącej atmosfery, podczas której sypały się kolejne kartki. Nie jesteśmy bez winy przy niektórych z nich, bo można było darować sobie pewne komentarze czy zachowania. Sami zawodnicy gospodarzy, z którymi rozmawiałem po końcowym gwizdku, przyznali, że pierwsze żółtko dla Juliena Tadrowskiego oraz podyktowany w drugiej połowie rzut karny to jest kpina i śmiali się z tych sytuacji, co podsumowuje poczynania arbitra. Odkąd gram i trenuję, nie pamiętam, żebym spotkał się z takim sędziowaniem, brakiem radzenia sobie z emocjami i podejmowaniem takich decyzji. Nawet druga żółta kartka dla Michała Misiaka, który w walce bark w bark wyprzedził rywala, po czym obaj przewrócili się, a kartonik dostał Michał, który bijąc brawo sędziemu, dostał od razu drugi. Dla mnie przede wszystkim był to niezrozumiały faul i uważam, że w momencie, gdy gramy w dziesięciu, to rozważny arbiter, który potrafi poprowadzić zawody, mógłby ostrzec gracza, a nie szukać okazji, żeby kartkować dalej. Kończąc w dziewięciu, próbowaliśmy heroicznie walczyć i w bardzo trudnych warunkach odwrócić losy meczu. Ten skład naprawdę dobrze się spisywał przeciwko jedenastce Wisłoki, ale niestety nie udało się nic strzelić. Za postawę chłopaków należą im się spore brawa. Starta punktów boli i jest w nas duża złość, bo zostaliśmy pozbawieni szans, by powalczyć o inny rezultat w tym starciu − komentuje Jarosław Pacholarz. 

NASTĘPNA KOLEJKA

W następnej kolejce Stal Kraśnik podejmie KSZO 1929 Ostrowiec Świętokrzyski (3 listopada, 14:00). Natomiast Wisłoka Dębica zagra na wyjeździe z Motorem Lublin (2 listopada, 17:00).

Wisłoka Dębica – Stal Kraśnik 1:0 (1:0)
Bramka: Dominik Cabała 3′

Wisłoka: Libera − Cabała, Remut, Pelc – Król (57′ Hus), Fedan, Łanucha, Prokop (78′ Wrzosek), Rębisz (85′ Wilk) – Sojda(85′ Domański), Siedlik (63′ Gwiazda).

Stal: Ciołek − Kudryavtsev, Mazurek, Tadrowski, Gajewski – Wawryszczuk (57′ Skrzyński), Misiak, Kaczmarek, R. Król – K. Król, Maj (77′ Śledzicki).

Żółte kartki: Kamil Rębisz, Sebastian Fedan − Jakub Gajewski, Julien Tadrowski 2x, Rafał Król, Paweł Kaczmarek, Michał Misiak x2, Kamil Król
Czerwone kartki: Julien Tadrowski 53′ (za drugą żółtą), Michał Misiak 74′ (za drugą żółtą)
Niewykorzystany rzut karny: Damian Łanucha 68′ (nie trafił w bramkę)
Sędziował: Tomasz Tatarzyński (Kraków).

fot. Jacek Nowoświatłowski (archiwum)