Fajerwerki tylko po meczu

Fajerwerki tylko po meczu

35-lecie istnienia Górnika Łęczna uczczone jednym punktem. Podopieczni Jurija Szatałowa – po niezbyt ciekawym meczu – podzielili się punktami z Jagiellonią Białystok. Co ciekawe – łęcznianie po raz pierwszy w tym sezonie zagrali “na zero” z tyłu. Fajerwerki w tym spotkaniu były – ale po meczu.

Przed rozpoczęciem starcia fani Górnika Łęczna mogli przecierać oczy ze zdziwienia. W kadrze meczowej zabrakło miejsca dla Lukasa Bielaka i… Shpetima Hasaniego! W podstawowej jedenastce wybiegł na boisko Filip Burkhardt, dla którego był to debiut przed łęczyńską publicznością.

Mecz od samego początku był bardzo wyrównany. Górnicy nie zdominowali rywala, na co nadzieje mieli kibice, po ostatnich pogromach w spotkaniach u siebie. Piłkarze Jagiellonii grali odrobinę zbyt indywidualnie, co szybko wykorzystał Grzegorz Bonin. Z jego akcji nie skorzystał jednak Przemysław Kaźmierczak, którego strzał z dystansu z 11′ wylądował daleko obok bramki gości. Zdecydowanie ciekawiej było na trybunach, gdzie na przyśpiewki prześcigali się fani obydwu zespołów. W Łęcznej padł dziś rekord frekwencji. Spotkanie z “Jagą” oglądało 5288 widzów! W zespole z Białegostoku wyróżniał się Patryk Tuszyński, który siał popłoch w defensywie gospodarzy. Trener Jurij Szatałow doskonale wiedział, że głównym żądłem przyjezdnych jest Mateusz Piątkowski i odpowiednio poinstruował swoich defensorów, czym zneutralizował zagrożenie. Uśpioną publiczność rozruszał w 20′ meczu znakomity strzał Filipa Burkhardta. Byłemu pomocnikowi płockiej Wisły zabrakło pół metra, aby futbolówka zatrzepotała w “okienku” bramki strzeżonej przez Bartłomieja Drągowskiego. Największe walory gospodarzy zablokował również Michał Probierz, który doskonale wiedział, że akcje tworzone przez Bonina i Fiodora Cernycha spustoszyły już niejedną, ekstraklasową defensywę. Pierwszy celny strzał w tym spotkaniu oglądaliśmy dopiero w 30′. Dośrodkowanie z głębi pola Tomasza Nowaka wykorzystał Cernych, jednak futbolówka wylądowała w rękach dobrze ustawionego Drągowskiego. Pięć minut przed przerwą gospodarze mieli świetną okazję na dobrą kontrę, jednak zagranie Miroslava Bożoka pozostawiło wiele do życzenia… W 43′ znakomite podanie Macieja Szmatiuka trafiło ponownie do Bożoka, ten odegrał do litewskiego gracza Górnika, który niestety trafił w rywala. Bramkę do szatni zdobyć mógł jeszcze Przemysław Frankowski, który nie potrafił skorzystać z inteligentnego zagrania Piątkowskiego.

Przez pierwsze trzy minuty drugiej odsłony, na boisku wydarzyło się… więcej niż podczas 45′ pierwszej części! Najpierw padła bramka dla Górnika, jednak sędzia nie mógł jej uznać, ponieważ był tam wyraźny spalony. Chwilę później pierwszą groźną okazję miał Piątkowski, którego strzał wylądował jednak obok bramki. W 51′ oglądaliśmy dobrą akcję Bonina. Z uderzeniem Cernycha poradził sobie jednak Drągowski. Pięć minut później żółtą kartkę za faul na Piątkowskim otrzymał Tomislav Bozić i tym samym wykluczył się z gry w następnym meczu. Sporo działo się w 63′. Najpierw dobry strzał oddał Bożok, a potem w polu karnym znalazł się Bonin, jednak jego uderzenie zostało zablokowane. W 68′ groźny strzał z rzutu wolnego oddał Tomasz Nowak, z którym dobrze poradził sobie Drągowski. Niewiele później prawą flanką uciekał rywalowi Bożok, jednak sfaulował go Martin Baran, za co otrzymał żółty kartonik. Po tej akcji dobry strzał z rzutu wolnego oddał Patrik Mraz, jednak z tym uderzeniem raz jeszcze poradził sobie bramkarz gości. Najgroźniejszą sytuację w spotkaniu miał w 78′ Tomasz Nowak, który z dystansu przymierzył w słupek. Chwilę później niekonwencjonalnie zachował się Bonin, jednak ani Cernych, ani Mraz nie wpakowali piłki do siatki. W 89′ Górnika uratował Sergiusz Prusak, który doskonale wybronił strzał głową Michała Pazdana. Ostatecznie spotkanie zakończyło się wynikiem remisowym. Efektowny pokaz fajerwerków – przyćmił wydarzenia boiskowe.

Łęcznianie nie mają zbyt dużo czasu na odpoczynek, ponieważ już w najbliższy piątek zagrają we Wrocławiu ze Śląskiem.

Górnik Łęczna – Jagiellonia Białystok 0:0
Żółte kartki: Maciej Szmatiuk, Tomislav Bozić, Przemysław Kaźmierczak, Veljko Nikitović (za nerwową reakcję na ławce rezerwowych), Wojciech Kalinowski, Radosław Pruchnik – Michał Pazdan, Martin Baran

Górnik: Prusak – Mierzejewski, Bozić, Szmatiuk, Mraz – Bonin, Kaźmierczak (80′ Pruchnik), Nowak, Burkhardt (87′ Kalinowski), Bożok (83′ Buzała) – Cernych.

Jagiellonia: Drągowski – Baran, Madera, Pazdan, Wasiluk – Frankowski (88′ Romanczuk), Grzyb, Gajos, Tuszyński, Dzalamidze (70′ Pawłowski) – Piątkowski.

Widzów: 5288.