Górnik Łęczna – Stomil Olsztyn 1:1 (Wypowiedzi pomeczowe)

Górnik Łęczna – Stomil Olsztyn 1:1 (Wypowiedzi pomeczowe)

Po raz siódmy w sezonie 2017/2018 piłkarze Górnika Łęczna podzielili się punktami ze swoim rywalem. W Wielką Sobotę zielono-czarni zremisowali 1:1 ze Stomilem Olsztyn. Jak przebieg spotkania skomentowali trenerzy obu drużyn?

Relację z meczu przeczytasz tutaj.

Kamil Kiereś (trener Stomilu Olsztyn): – Za nami spotkanie, które było o dużym ciężarze gatunkowym, jeżeli chodzi o sytuację w tabeli jednej i drugiej drużyny. Musimy mieć do siebie pretensje o początek spotkania – o pierwsze pięć minut, gdzie daliśmy się zepchnąć przeciwnikowi, oddaliśmy inicjatywę i w efekcie straciliśmy bramkę “na dzień dobry”. Mimo że w pierwszej połowie staraliśmy się konstruować akcje i takie akcje też mieliśmy, bo mieliśmy kilka strzałów, również po stałych fragmentach, nie udało nam się wyrównać. W przerwie mocno się mobilizowaliśmy, aby odwrócić losy spotkania, aby pokusić się o punkty. Już na początku drugiej połowy mogliśmy być nagrodzeni bramką Pawła Abbotta po dobrej indywidualnej akcji i błędzie obrońcy. Dążyliśmy za wszelką cenę do wyrównania, może nawet do tej drugiej bramki. Ale udało się przede wszystkim wyrównać. To jest na plus dla zespołu, że była determinacja, że nie poddawaliśmy się. Szczęście się uśmiechnęło i zdobywamy bardzo cenny punkt. Ten punkt jest też bardzo ważny z takiej pozycji mentalnej, bowiem na razie wyniki nie są za dobre, jeżeli chodzi o tę rundę – dwie porażki po 0:1, teraz remis. Od czegoś trzeba zacząć. Teraz mamy mecze u siebie i tutaj będziemy szukać kolejnych punktów.*

Bogusław Baniak: – Mieliśmy wielkie nadzieje wraz z przyjściem mojej osoby, powiem nieskromnie, bo uważam, że przełożone mecze to jest taki okres poznawania niektórych zawodników. Mogę krótko powiedzieć, że za dwie rzeczy chcę pochwalić zespół i rozpocznę od tego, a nie od negacji i biadolenia. Zawodnicy wykonali zadanie, to 20 minut ogromnego wysiłku w postaci pressingu. Zespół pograł i nie dał możliwości wyjścia za własną połowę zawodnikom Stomilu, co się opłaciło i pokazało, że Łęczna może pierwsza strzelić bramkę. Następnie mieliśmy przygotowany zespół na kontry. Nie wiem, czy ta 90. minuta to nie jest jakieś fatum nad zawodnikami. Ja czegoś takiego nie widziałem, choć bramki padają nawet w 96. minucie. G jak głupota przez duże “G”. Nieodpowiedzialność przez duże “O” i… fatum. Myślę też, że chłopakom szczęście gdzieś trochę ucieka… Ja zawsze powtarzam: nadzieja ginie ostatnia i póki tutaj będę, to zrobię wszystko, żeby zespół zdobywał punkty. Poprawimy organizację gry. To, co udało mi się zrobić, to że zawodnicy zostawili serce na boisku.

*wypowiedzi za stomil.olsztyn.pl

fot. Robert Romaniuk
0 0 vote
Article Rating