Gorzkie zwycięstwo Podlasia

W środowym spotkaniu 1/4 finału Pucharu Polski BOZPN kibice zgromadzeni na stadionie w Adamowie byli świadkami nie lada niespodzianki. Miejscowy Sokół co prawda przegrał z III-ligowym Podlasiem Biała Podlaska (1:2), ale dopiero w ostatniej akcji dogrywki. Jak na ironię przegrani czują się podbudowani dobrą grą, a wygrani są niezadowoleni ze stylu, w jakim zwyciężyli. W weekend obie ekipy powrócą do walki o zachowanie ligowego bytu.

POMECZOWE KOMENTARZE

Zbigniew Sławomir Kozłowski: W mojej ocenie sędzia przedłużył dogrywkę o jakieś 40 czy 50 sekund nie mając do tego podstaw. I to przedłużył akurat o ten rzut rożny, po którym straciliśmy bramkę. Myślę, że byłoby jeszcze lepiej, gdybyśmy rozstrzygnęli to w rzutach karnych. Z drugiej strony fajnie pograliśmy i być może dobrze, że nie przeszliśmy dalej, bo naprawdę mamy problemy kadrowe. Trudno jest nam grać optymalnym składem przy tylu kontuzjach. Granie w pucharach staje się wtedy przesadną formą treningu. Nie miałem do dyspozycji między innymi Karola Borkowskiego, Pawła Szlaskiego czy Damiana Zdunka, a to chłopcy, którzy potrafią grać w piłkę. Mimo to postawiliśmy się III-ligowemu zespołowi. Dzisiaj chłopcy bardzo się postarali. Zobaczymy, jak to się odbije na naszej grze w sobotę. Po druzgocącej porażce w Kraśniku zawodnicy wzmocnili się psychicznie. Dzisiaj najlepszy był chyba Sylwek Buga. Można go określić głównym motorem akcji bramkowej. Do tego trzeba dodać pochwałę dla dość eksperymentalnego bloku obronnego. Chłopcy grali zupełnie dobrze. Sporo sytuacji wybronił nam doświadczony bramkarz. Z nim w bramce czuliśmy się dziś bezpiecznie. Myślałem, że będziemy jeszcze więcej biegać za piłką. Rywale rozgrywali akcje, ale w bezpiecznej dla nas strefie. Im bliżej naszego pola karnego, tym trudniej im to szło. Bramka, którą nam strzelili, to był farfocel, a nie bramka. Tym mnie zaskoczyli in minus. Natomiast in plus Podlasie zaskoczyło mnie tym, że gra tam cała masa młodych chłopaków. To bardzo perspektywiczni zawodnicy. Jeśli będą ich sensownie prowadzić i utrzymają się w III lidze, to drużyna szybko pójdzie w górę.

Grzegorz Golian (kierownik Sokoła Adamów):Dzisiaj kadrowo było jeszcze gorzej niż w meczu ze Stalą Kraśnik. Wypadli nam jeszcze Karol Borkowski i Kamil Bogucki. Łącznie nie było dziś siedmiu zawodników z podstawowego składu. Borkowskiego, Boguckiego i Michała Łukasika wykluczyły względy zawodowe. Reszta nieobecnych jest kontuzjowana. Damian Szymański i Paweł Szlaski prawdopodobnie będą już gotowi na następny mecz. Mamy nadzieję, że będziemy dysponować najsilniejszym składem na Victorię Żmudź. Chłopcy byli wkurzeni po 0:8 w Kraśniku. Nie zasłużyliśmy na taki wynik, bo nie graliśmy aż tak źle. Zresztą nawet trener Stali (Daniel Szewc – przyp. red.) powiedział, że do 42. minuty nie mieli z nami tak łatwo. Podłamała nas wtedy bramka do szatni na 0:3. Dzisiaj chłopaki się zmobilizowali. Przegrywaliśmy, ale zdołaliśmy wyrównać po tym, jak Adrian Hołownia przebiegł parę metrów z piłką i przelobował bramkarza. Gdy już wszyscy patrzyliśmy na zegarki w oczekiwaniu na rzuty karne, Podlasie w ostatniej akcji strzeliło na 2:1. Niedosyt pozostał. Ciekawe jak by się to potoczyło w rzutach karnych, bo mamy dobrego bramkarza. Norbert Osial jest wysoki, ma dobre warunki fizyczne. Trudno, nie ma co gdybać. Zapominamy o 0:8 w Kraśniku, jesteśmy po 1:2 z Podlasiem po dogrywce. Morale przed meczem z Hetmanem na pewno wzrosły.

Miłosz Storto: – Dzisiaj się skompromitowaliśmy, a byliśmy bliscy mega kompromitacji. Nie przystoi, żeby zespół walczący w klasie rozgrywkowej o piętro wyżej miał taką męczarnię z zespołem z IV ligi. Oczywiście nie ujmuję tutaj nic zawodnikom z Adamowa, bo zagrali bardzo dobre spotkanie. Byli bardzo ambitni. Chcieli powalczyć na tym szczeblu Pucharu Polski. Przede wszystkim ich bramkarz zagrał mecz życia. Łapał wszystkie piłki jak magnes. Poza tym dwukrotnie trafiliśmy w poprzeczkę i raz w spojenie. Tych sytuacji było z naszej strony bardzo dużo. Mówi się, że szczęście sprzyja lepszym, a dzisiaj nie byliśmy tym lepszym zespołem, mimo że mieliśmy kontrolę nad meczem i prowadziliśmy grę. To wszystko było jednak jednostajne, monotonne. Adamów prostymi środkami szukał sytuacji na zdobycie bramki. Przestrzegaliśmy naszych zawodników w przerwie, że w końcu któryś z rywali dostanie piłkę na wolne pole i po prostu to wykorzysta. I tak też się stało. Zresztą trafił nasz były gracz – Adrian Hołownia. Momentami wyglądało to z naszej strony jak bicie głową w mur. Z tego miejsca chciałem pogratulować zawodnikom Adamowa dużego zaangażowania i po prostu fajnej gry. Życzymy im, żeby zostali na poziomie IV-ligowym. U nas zabrakło pewności w poczynaniach, pasji, wiary, sportowej złości i chęci strzelenia bramki. Bez tego nie da się punktować choćby w III lidze. Wciąż szukamy chemii w drużynie, bo z tym jest ciężko. Czas skończyć z krytykowaniem stanu boiska. Nie lubię takiego tłumaczenia i nie będę go tolerował. Trzeba spojrzeć na siebie. Nadal wierzę, że wygramy puchar. Droga jest otwarta, tylko musimy się obudzić, bo w pewnym momencie może być już za późno.

NASTĘPNA RUNDA

Mecze 1/2 finału Pucharu Polski BOZPN zaplanowano na 25 kwietnia. Podlasie Biała Podlaska może zagrać z Bizonem Jeleniec, Orlętami Łuków lub Orlętami Radzyń Podlaski.

Sokół Adamów – Podlasie Biała Podlaska 1:2 pd. (0:1, 1:1, 1:1)
Bramki: Adrian Hołownia 74’ – Kamil Pajnowski 9’, Jakub Syryjczyk 120’

Sokół: Osial – Cydejko, Gromysz, Strzyżewski, Stępniak – Sokołowski, Buga, Mac. Baran, Cąkała – Dzido (70’ Skowron), Grochowski (46’ Hołownia).

Podlasie: Gugeszaszwili (46’ Zagórski) – Renkowski, Maciak (46’ Konaszewski), Pajnowski (60’ Zabielski) – Siemieniuk, Andrzejuk (46’ Syryjczyk), Nieścieruk, Dmitruk, Iwańczuk (96’ Skrodziuk) – Kosieradzki (60’ Buzun), Czapski (60′ Kocoł).

Żółta kartka: Karol Buzun
Widzów: 150
Sędziował: Piotr Jamrowski (Biała Podlaska).

fot. Cezary Hince
0 0 vote
Article Rating