Gra pod dyktando Górnika. Ryki czeka walka o przetrwanie

Gra pod dyktando Górnika. Ryki czeka walka o przetrwanie

Po ostatnich ligowych spotkaniach zarówno Górnik II Łęczna, jak i MKS Ryki, miały sobie coś do udowodnienia. Pierwsi przegrali w kiepskim stylu z Ładą 1945 Biłgoraj, bo choć prowadzili dwoma bramkami, to zawiedli w drugiej odsłonie. Z kolei drudzy mieli za sobą blamaż w pojedynku z Hetmanem (0:7). W niedzielę sobie i trenerowi nastroje poprawili zielono-czarni. W pierwszej połowie gole nie padły, a swoją przewagę gospodarze zaznaczyli w następnych 45. minutach. MKS wrócił do Ryk z bagażem czterech straconych goli, ale z perspektywą niezwykle ważnego starcia z Roztoczem w ostatniej kolejce tej rundy.

KOMENTARZE TRENERÓW

Jacek Fiedeń: – W zasadzie to był mecz do jednej bramki. Prawdą jest, że w pierwszej połowie mieliśmy dwie świetne sytuacje. Jedna to rzut karny niewykorzystany przez Sebastiana Szerszenia. Później Aleks Aftyka nie trafił może z czterech metrów, będąc na środku bramki. W grze ofensywnej było trochę mało jakości. Ogólnie cały czas graliśmy ofensywnie, mając zdecydowaną przewagę. Wszystko było więc kwestią strzelenia pierwszego gola. To udało się w drugiej odsłonie. Potem padły kolejne, a powinno paść ich jeszcze dużo więcej, bo zespół z Ryk, po stracie tego jednego gola, wyraźnie osłabł. Co prawda MKS próbował się jeszcze odgrażać, wyprowadzać kontry, jednak można powiedzieć, że po drugiej bramce mecz się dla nich skończył. Moja pretensja jest taka, że tego nie wykorzystaliśmy. Wtedy była już duża łatwość grania, dużo miejsca i swobody na boisku, więc powinniśmy strzelić kilka goli, a znów graliśmy w jakiś taki juniorski sposób. Nie powiem, że będę zadowolony z tego wyniku, bo ostatnia bramka padła w doliczonym czasie gry, ale taką przewagę powinno się bezwzględnie wykorzystywać. Może zawodnikom z Ryk zabrakło troszkę sił, może motywacji, ale u nas powinno być pod tym względem inaczej, a jednak też czegoś brakowało. Rezultat 4:0 to nie jest zbyt wysoki wynik, biorąc pod uwagę przebieg tego meczu. Nie wiem, czy to rekompensuje nam to ostatnie spotkanie (porażka 2:4 z Ładą pomimo prowadzenia 2:0 – przyp. red.). Myślę, że ten występ i to, jak mogło do tego dojść, będzie nam jeszcze długo tkwiło w głowach. Dzisiaj ten skład i ten poziom umiejętności musiały wystarczyć na beniaminka, ostatni zespół w tabeli i tak było, ale chciałbym widzieć jeszcze lepszą grę. Życzę sobie, żebyśmy osiągali zwycięstwa w jeszcze lepszym stylu, lecz póki co stać nas na tyle. W następnej kolejce czeka nas ciężki pojedynek z Lublinianką. Rywale w tym sezonie grają bardzo fajnie. Mecz będzie ciężki, ale na pewno wartościowy.

Paweł Warda: Jeszcze w pierwszej połowie przynajmniej wynik był korzystny. Było 0:0, chociaż przeciwnik miał dwie bardzo groźne, można powiedzieć idealne sytuacje. Najpierw jeden z zawodników oddał strzał z kilku metrów, który wylądował nad poprzeczką. Później był przestrzelony karny, też nad poprzeczką. Natomiast w drugiej odsłonie rywale szybko strzelili gola i tak rozwiązał się worek z bramkami. Cóż powiedzieć… Górnik był od nas lepszy i zasłużenie wygrał. Przed następnym meczem przede wszystkim musimy się pozbierać mentalnie, bo ostatnie wyniki są tragiczne. Roztocze teraz wygrało (2:0 z Ładą – przyp. red.), tak więc jest zmobilizowane. Ten rezultat z pewnością dał zespołowi ze Szczebrzeszyna pozytywnego kopa. Mecz u siebie będzie bardzo istotny. Będziemy chcieli zrobić wszystko, żeby wygrać i zdobyć ważne trzy punkty. A jak będzie, to zweryfikuje boisko.

NASTĘPNA KOLEJKA

W 15. kolejce rezerwy Górnika zagrają na wyjeździe z Lublinianką (11 listopada, 11:00). Natomiast podopieczni Pawła Wardy poszukają punktów w arcyważnym spotkaniu domowym z Roztoczem Szczebrzeszyn (11 listopada, 13:00).

Górnik II Łęczna – MKS Ryki 4:0 (0:0)
Bramki: Piotr Pacek 50’, Łukasz Najda 63’, 67’, Kacper Duduś 90+3’

Górnik II: P. Rojek – Ponurek, Wiech, Turek – Greniuk (83’ Orysz), Szczerba (80’ Duduś), Skałecki, Pacek (70’ Fiedeń), Aftyka (63’ Ilczuk) – Najda, Szerszeń (70’ Olszewski)

MKS: Kałaska (82’ Mróz) – Banach (60’ Mateńka), D. Osojca, Przybysz, Łukasik (66’ Walasek), Cieślak, Cienkowski (77’ Szlendak), P. Osojca (66’ Jabłoński), Siwek, Gransztof, Bułhak

Żółte kartki: Przemysław Skałecki, Adrian Szczerba – Krzysztof Gransztof, Paweł Osojca, Dawid Osojca
Niewykorzystany rzut karny: Sebastian Szerszeń 45’ (nie trafił w bramkę)
Sędziował: Piotr Jamrowski (Biała Podlaska).

0 0 vote
Article Rating